Więcej mieszkań, ale nie dla singla
W siedmiu największych miastach deweloperzy mieli we wrześniu w swojej ofercie o ponad 900 mieszkań więcej niż w sierpniu. Brzmi to, jak bardzo dobra wiadomość i w istocie tak jest; sęk w tym, że nie dla wszystkich. Z raportu portalu RynekPierwotny.pl wynika, że przeciętnie zarabiający single w miastach takich jak Warszawa, Kraków, Poznań, Łódź czy Trójmiasto mieli mniejszy wybór nieruchomości do kupienia, niż w sierpniu. Jedynym miastem, które wybiło się z tej niezbyt optymistycznej statystyki, jest Wrocław. Tam oferta mieszkań dostosowanych dla takich osób wzrosła o całe 2%.
A kim jest ów "przeciętnie zarabiający singiel"? Jest to osoba, która zarabia ok. 6000 złotych netto miesięcznie i - jak sama nazwa wskazuje - nie prowadzi gospodarstwa domowego z partnerem. Według danych portalu Rankomat.pl ktoś taki mógł we wrześniu liczyć na kredyt o średniej wysokości 432,9 tysięcy złotych. Łącznie z wkładem własnym w wysokości 20% mowa o budżecie niewiele przekraczającym 540 tys. złotych.
- Gmina chciała odebrać niepełnosprawnej dziewczynce prawo do lokalu po śmierci jej matki - nagle zmieniła zdanie
- Kupić mieszkanie przed końcem 2026 czy poczekać? Pośrednicy mówią, co czeka nas przed końcem roku
- Polska ma najmniej mieszkań dla seniorów w Europie - czy deweloperzy widzą w tym nowy rynek i wyręczą rząd?
Co za taką kwotę można kupić? Tutaj wiele zależy od miasta, bo w Łodzi taki singiel miał do wyboru około 5,3 tys. nowych mieszkań, na Śląsku było ich ok. 5,1. Tutaj statystyki nie są taki złe, jednak idąc dalej, da się zauważyć drastyczne zmiany na gorsze.
W Poznaniu w zasięgu singla znalazło się ok. 1750 lokali, we Wrocławiu ok. 1160, a w Trójmieście niewiele ponad 1100. Najgorzej wygląda sytuacja w Warszawie i Krakowie, w tych miastach single mieli do wyboru kolejno 938 i 382 mieszkania.
Mieszkań przybywa, oferty kredytowe stoją - rodziny kosztem singli
Patrząc na te statystyki widać, że kierunek pewnych zmian jest widoczny gołym okiem. Aktualnie ofert może przybywać, ale oferty kredytowe dla singli stoją w miejscu, a rosnące ceny mieszkań w dużych miastach sprawiają, że realna oferta dla samotnych po prostu się kurczy.
Marek Wielgo z portalu RynekPierwotny.pl zwraca uwagę, że we wrześniu najtańszych mieszkań, a więc tych kierowanych do singli, było po prostu zbyt mało. W rezultacie nie były one w stanie stanowić realnej odpowiedzi na potrzeby tych, których budżet i zdolność kredytowa są ograniczone.
Po drugiej stronie tego spektrum są jednak rodziny. Modelowa rodzina z dzieckiem i dochodem w granicach 10 tys. zł netto może liczyć na ok. 611 tys. zł w ramach kredytu hipotecznego. To naturalnie przekłada się na znacznie szerszą ofertą mieszkaniową. Dla przykładu można podać tutaj Warszawę, w której liczba ofert sięga około 5,8 tys. mieszkań.
Przekładając te dane na jeden przekaz, można powiedzieć, że single kolejny raz dostali jasny komunikat. Rynek mieszkaniowy nie jest skrojony dla nich, a dla gospodarstw, gdzie oboje partnerów wykazuje konkretne dochody.
Niechlubny lider - Kraków skrajnie nieprzyjazny dla singli
Najgorzej sytuacja dotycząca mieszkań dla singli wygląda w Krakowie. 382 oferty w stolicy Małopolski to wynik skrajnie wręcz mały, który absolutnie nie koresponduje z inną statystyką, a mianowicie liczbą mieszkań na sprzedaż. Według danych z serwisu Gratka.pl w mieście tym dostępnych było 17 144 ogłoszenia sprzedaży mieszkań. To wzrost o 2,47% względem sierpnia i aż 33,43% więcej w stosunku do analogicznego okresu w 2025 roku.
Mieszkania te jednak dostępne są albo dla zamożniejszych singli, albo rodzin. Gospodarstwa, w których ten przychód przekracza 6 tysięcy i mieści w statystycznych 10 tys. zł netto, mogą liczyć na ponad 4,5 tysiąca ofert, a więc 12 razy więcej, niż w przypadku singli. To bardzo dobitnie pokazuje, że określenie "rynek kupującego", o którym mówi się od jakiegoś czasu, nie dotyczy wszystkich zainteresowanych własnym mieszkaniem.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.
