Forsal logo

Ten nawyk może kosztować nawet 5 tys. zł kary. Mieszkańcy bloków robią to w dobrej wierze

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
47 minut temu
blok bloki
Blok, klatka schodowa/Shutterstock
Wycieraczka wsunięta pod drzwi, kamień w progu, a nawet zamek zaklejony taśmą. Takie obrazki to standard klatek schodowych w wielu polskich blokach. Otwarte drzwi do takiego budynku to jednak nie tylko powód do konfliktu z sąsiadami, ale także powód do wystawienia wysokiego mandatu.

Żadna ustawa nie reguluje zamykania drzwi

Choć wiele osób może tak myśleć, to w rzeczywistości nie istnieje żaden ogólnopolski przepis, który nakazuje każdemu mieszkańcowi zamykać drzwi do bloku. Obowiązek zamykania drzwi oraz okien najczęściej wynika z regulaminów, które przyjmują spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe.

Dlaczego jednak tak robią? Bo jak słusznie wskazują autorzy takich zapisów, zamknięte drzwi i domofon, to pierwsza przeszkoda przed obcymi. Nie chodzi tutaj o akwizytorów czy osoby roznoszące ulotki, ale także o złodziei.

Paradoksalnie szkody wynikające z pozostawiania otwartych drzwi na klatkę są większe, niż mogłoby się wydawać. To nie jest tylko kwestia liści, które w okresie jesiennym brudzą posadzkę, ale także ogromnego ryzyka i potencjalnych kosztów.

Otwarta klatka schodowa to idealna okazja dla złodziei, którzy na takie okazje polują. W takich okolicznościach ryzyko kradzieży z piwnic, wózkowni, ale także włamań do mieszkań drastycznie rośnie. W takich sytuacjach warto mieć też na uwadzę, iż wiele polis ubezpieczeniowych wymaga, aby budek, w którym znajduje się ubezpieczone mieszkanie, był należycie chronione. Otwarte drzwi mogą być więc podstawą do niewypłacenia odszkodowania.

Drzwi zamknięte na klucz to także duży problem

Po przeciwnej stronie tej odwiecznej wojny o "drzwi do klatki" są tacy, którzy rozwiązują problem radykalnie. Zamykają oni drzwi do klatki na klucz, a nawet decydują się na montaż dodatkowych zabezpieczeń, takich jak zasuwy czy dodatkowe zamki. To jest ogromny błąd, który może kosztować tysiące złotych.

Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej przypomina, że drzwi na drogach ewakuacyjnych zawsze muszą dawać otwierać się od środka, bez użycia klucza. Z tej perspektywy klatka schodowa jest drogą ewakuacyjną, a więc drzwi nie mogą być w ten sposób zamykane. Dodatkowo reguluje to rozporządzenia MSWiA, które zabrania zamykania drzwi ewakuacyjnych tak, aby uniemożliwić ich natychmiastowe otwarcie przy próbie wyjścia.

Jeśli więc w akcie walki o zamknięte drzwi sąsiad podejmie zbyt radykalne kroki, to wówczas sprawa robi się poważna. Nie jest to już tylko naruszenie regulaminu spółdzielni, ale wykroczenie i kary pieniężne.

Od stycznia 2026 roku mandat za takie działania może wynosić od 5 do nawet 6 tys. złotych, jeśli przy okazji dojdzie do kilku innych wykroczeń od przepisów przeciwpożarowych. Sprawa może też trafić do sądu i wówczas grzywa może wynosić nawet do 30 tys. zł.

Co więcej, osobno odpowiada także właściciel całego budynku lub jego zarządca. W takich sytuacjach grzywna może też spaść na wspólnotę lub spółdzielnie, a w rezultacie też na samych mieszkańców. Oznacza to więc, że sąsiedzką wojnę o drzwi zapłacą wszyscy, a to sytuacja, której lepiej po prostu unikać.

Walka o otwarte drzwi do klatki - jak zrobić to dobrze i nie narazić się na problemy?

Jeśli w naszej klatce mamy sąsiada, który notorycznie wietrzy budynek, możemy próbować rozwiązać to w dość godny i względnie skuteczny sposób. Najpierw warto zacząć od rozmowy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z ryzyka otwierania drzwi, zwłaszcza jeśli są to osoby starsze. Warto więc uświadamiać, zamiast straszyć lub rozwieszać kartki.

Warto też sprawdzić, czy same drzwi nie są wadliwe. Zdarza się bowiem tak, że domofon lub sam zamek nie działają poprawnie. Wówczas należy zgłosić to do zarządcy budynku, który powinien to jak najszybciej naprawić.

Jeśli jednak rozmowy z sąsiadami nie pomagają i wiemy, że nie jest to na pewno wina wadliwych drzwi, warto zgłosić problem do administracji. Zarządca może przypomnieć mieszkańcom zasady, a jeśli wiadomo, kto odpowiada za otwieranie drzwi, może nawet wysłać do takiego lokatora upomnienie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Przemysław Paterek
Przemysław Paterek

Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTen nawyk może kosztować nawet 5 tys. zł kary. Mieszkańcy bloków robią to w dobrej wierze »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj