Forsal logo

Zdolność kredytowa a bezpieczny poziom zadłużenia

Ten tekst przeczytasz w 9 minut
41 minut temu
200,Zloty,Banknotes,In,The,Shape,Of,A,House.,A
Zdolność kredytowa a bezpieczny poziom zadłużenia/Shutterstock
Bank może przyznać Ci kredyt, którego rata pozostawi niewiele miejsca na oszczędności i zmianę planów. Jako ekspert kredytowy pomagam ocenić zarówno dostępne finansowanie, jak i jego wpływ na codzienny budżet. Wyjaśniam, jak ustalić własny limit zadłużenia przed wyborem nieruchomości.

Co właściwie oznacza zdolność kredytowa?

Zdolność kredytowa oznacza możliwość terminowej spłaty kredytu wraz z odsetkami. Bank ocenia ją na podstawie Twojej sytuacji finansowej oraz zasad udzielania finansowania. Analizuje dochody, koszty utrzymania i obecne zobowiązania. Znaczenie mają również źródło zarobków, liczba osób na utrzymaniu oraz okres spłaty. W efekcie może określić kwotę dostępną przy przyjętych parametrach. Nie jest to jednak kwota przypisana do Ciebie na stałe. Zmiana dochodu, oprocentowania lub zobowiązań może zmienić wynik analizy.

Kiedy analizuję kredyt hipoteczny, rozróżniam wstępne wyliczenie i ostateczną decyzję banku. Kalkulacja oparta na rozmowie pomaga określić orientacyjny zakres poszukiwań. Później bank weryfikuje dokumenty oraz nieruchomość. Dlatego nie traktuję wyniku internetowego kalkulatora jako obietnicy finansowania. Nie zakładam również, że maksymalna dostępna kwota powinna automatycznie wyznaczać cenę mieszkania. Najpierw chcę wiedzieć, jak rata wpłynie na Twoje wydatki. Dopiero wtedy porównuję możliwości bankowe z kwotą, którą rzeczywiście warto rozważyć.

Dlaczego różne banki mogą wyliczyć inną kwotę?

Banki mogą inaczej oceniać te same dochody i zobowiązania. Różnice dotyczą choćby uwzględniania premii, sposobu analizy działalności gospodarczej, liczenia dochodu z 800+ czy przyjętych kosztów utrzymania. Dlatego przy tych samych dokumentach możesz otrzymać różne wysokości finansowania w poszczególnych bankach. Ekspert kredytowy pomaga ustalić, z czego wynikają rozbieżności. Ja sprawdzam przede wszystkim, jakie założenia przyjęto w obliczeniach. Wyższa zdolność w jednym banku nie oznacza przecież, że nagle wzrosła kwota pozostająca Ci po opłaceniu rachunków.

Ocena banku obejmuje także Twoją wiarygodność, w tym dotychczasową spłatę zobowiązań. Dobra historia kredytowa nie zastępuje jednak dochodu potrzebnego do obsługi kolejnej raty. Podobnie wysoka pensja nie usuwa automatycznie problemów wynikających z zaległości. Gdy porównuję kredyt mieszkaniowy, oddzielam te kwestie od oceny domowego budżetu. Pozytywna decyzja jest ważnym warunkiem zakupu. Oprócz niej potrzebujesz jednak wiedzy, ile pieniędzy zostanie na życie po przeprowadzce. Sam fakt otrzymania zgody banku nie odpowiada na wszystkie pytania dotyczące przyszłych wydatków.

Jak rozumiem bezpieczny poziom zadłużenia

Przez bezpieczny poziom zadłużenia rozumiem zobowiązania, które możesz obsługiwać przy realistycznych dochodach i wydatkach. W mojej analizie zostaje także miejsce na oszczędności oraz przejściowe pogorszenie sytuacji. Nie oznacza to całkowitego wyeliminowania ryzyka. Chodzi o ustalenie, jakie zmiany budżet udźwignie. Patrzę na wysokość wszystkich rat, czas spłaty oraz pieniądze dostępne po zakupie. Ta sama kwota kredytu może być rozsądna dla jednej rodziny i zbyt wymagająca dla drugiej.

Zaczynam od dochodu dostępnego w zwykłym miesiącu

Do własnego budżetu przyjmuję dochód, na którym możesz rozsądnie polegać. Oddzielam stałą część wynagrodzenia od premii, nadgodzin i jednorazowych wpływów. Jeśli zarabiasz nieregularnie, patrzę również na słabsze miesiące. Wysoka średnia roczna może ukrywać okresy, kiedy wpływy nie wystarczają na bieżące rachunki. Nie pomijam powtarzalnych dodatkowych dochodów. Sprawdzam jednak, jak stabilne są ich źródła i co wydarzy się po ich ograniczeniu. Rata powinna pasować do rzeczywistego sposobu zarabiania, a nie tylko do najlepszego miesiąca.

Przy działalności gospodarczej ustalam, ile pieniędzy faktycznie możesz przeznaczyć na gospodarstwo domowe. Przychód firmy nie jest równoznaczny z kwotą do swobodnego wydania. Uwzględniam koszty działalności, podatki i składki, bez ponownego odliczania tego samego wydatku. Zwracam też uwagę na terminy płatności klientów i potrzebny kapitał firmowy. Jeżeli rozważasz kredyt mieszkaniowy, nie powinieneś finansować raty pieniędzmi odłożonymi na podatek. Inaczej nawet dobra sprzedaż może pozostawić Cię bez środków na bieżące zobowiązania.

Liczę wydatki po zakupie nieruchomości

Przeglądam rzeczywiste wydatki z kilku miesięcy i odnoszę je do warunków po przeprowadzce. Uwzględniam żywność, transport, opiekę nad dzieckiem, leczenie oraz inne stałe potrzeby. Dodaję utrzymanie nieruchomości, ubezpieczenie i koszty produktów bankowych wymaganych w wybranej ofercie. Jeżeli kończy się najem, usuwam opłatę, która faktycznie zniknie. Zachowuję natomiast wydatki, które będą występować także we własnym mieszkaniu. Nie odejmuję więc całej dotychczasowej płatności za najem, jeśli zawierała media, które nadal trzeba opłacać.

Osobno przyglądam się wydatkom nieregularnym. Ubezpieczenie samochodu, serwis, wakacje i zakupy sezonowe nie pojawiają się na koncie co miesiąc. Mimo to obciążają roczny budżet. Dzielę ich przewidywaną sumę przez liczbę miesięcy i uwzględniam odpowiednią rezerwę. Dzięki temu zwykły rachunek roczny nie musi prowadzić do kolejnej pożyczki. Pytam też o wydatki, z których nie chcesz rezygnować. Budżet oparty na trwałym porzuceniu każdej przyjemności może być trudny do utrzymania przez wiele lat.

Przykład wyliczenia własnego limitu raty

Przyjmuję hipotetycznie gospodarstwo domowe z dochodem netto 12 000 zł miesięcznie. Bieżące wydatki po przeprowadzce, wraz z utrzymaniem mieszkania, wynoszą 5200 zł. Rezerwa na przewidywalne wydatki roczne to kolejne 800 zł miesięcznie. Obecne raty pochłaniają 500 zł. Po tych obciążeniach pozostaje 4500 zł. Kwoty, oprocentowanie i okresy w przykładach są założeniami edukacyjnymi lub wynikami obliczeń. Wymagają weryfikacji według Twojego budżetu i konkretnej oferty. Nie przedstawiam ich jako cen bankowych ani danych statystycznych.

Z pozostałych pieniędzy przeznaczam w przykładzie 1000 zł na regularne oszczędzanie. Na nową ratę pozostaje zatem 4500 zł. Przy takich założeniach kredyt hipoteczny z ratą 6000 zł ograniczyłby oszczędzanie albo wymusił zmianę innych wydatków. Nie rozstrzygam tu, czy bank zaakceptowałby taką ratę. Pokazuję konsekwencje dla domowego budżetu. Kwota 4500 zł jest dopiero wstępnym limitem, który trzeba sprawdzić przy mniej korzystnych warunkach.

Sprawdzam wzrost raty i spadek dochodu

Przy zmiennym oprocentowaniu sprawdzam wpływ wyższej stopy na miesięczną płatność. Dla hipotetycznych 650 000 zł na 25 lat rata równa przy 6% rocznie wynosi około 4188 zł. Przy oprocentowaniu 8% wyniosłaby około 5016 zł. To wzrost o około 812 zł miesięcznie. Zakładam ten sam kapitał i okres pozostały do spłaty. Pomijam prowizje oraz ubezpieczenia. Obliczenia wymagają weryfikacji według harmonogramu banku. Jest to porównanie scenariuszy, a nie prognoza przyszłych stóp procentowych.

Odnoszę ten wynik do wcześniejszego budżetu. Przy dochodzie 12 000 zł i pozostałych wydatkach 6000 zł po wyższej racie pozostaje około 984 zł. Planowane oszczędzanie jest już niemożliwe w pierwotnej wysokości. Jeżeli dochód jednocześnie spadnie do 10 000 zł, pojawi się niedobór około 1006 zł miesięcznie. Wtedy trzeba ograniczyć wydatki albo korzystać z oszczędności. Oceniam, jak długo taka sytuacja może potrwać. Stałego niedoboru nie rozwiąże sama poduszka finansowa, ponieważ będzie się stopniowo wyczerpywać.

Przy okresowo stałym oprocentowaniu sprawdzam przede wszystkim czas jego obowiązywania oraz zasady ustalania kolejnej stopy. Stabilne oprocentowanie w danym okresie nie zabezpiecza przed utratą dochodu. Dlatego dla pary analizuję także przejściowy brak jednej pensji. Uwzględniam przewidywalne zmiany związane z rodzicielstwem lub nową pracą. Dobieram scenariusze do rzeczywistej sytuacji. Kredyt mieszkaniowy powinien pozostawiać możliwość działania, gdy pojawi się problem, który można było rozsądnie przewidzieć.

Poduszka finansowa powinna zostać także po zakupie

Oddzielam pieniądze na wkład własny od rezerwy na późniejsze życie. Osobno uwzględniam koszty transakcji, przeprowadzki i niezbędnego wyposażenia. Ta sama kwota nie może jednocześnie finansować remontu i zabezpieczać kilku miesięcy bez dochodu. Przy zakupie sprawdzam więc stan oszczędności, który pozostanie po opłaceniu wszystkich zaplanowanych kosztów. Większy wkład może obniżyć zadłużenie i ratę. Przeznaczenie na niego całej gotówki może jednak utrudnić poradzenie sobie z pierwszym niespodziewanym wydatkiem.

Wielkość rezerwy ustalam na podstawie koniecznych wydatków oraz czasu potrzebnego na odbudowanie dochodu. Przykładowo przy wydatkach 9000 zł miesięcznie sześciomiesięczna rezerwa wynosi 54 000 zł. Liczba miesięcy jest tu założeniem do symulacji, a nie uniwersalnym wymogiem. Przy nieregularnych wpływach lub jednym źródle utrzymania mogę przyjąć dłuższy okres. Znaczenie ma także dostępność pieniędzy. Majątku, którego nie można szybko sprzedać bez istotnej straty, nie traktuję jak gotówki na najbliższą ratę.

Jeżeli analizuję kredyt na budowę domu, uwzględniam również rezerwę na wzrost kosztów prac. Oddzielam ją od pieniędzy potrzebnych na utrzymanie rodziny. Sprawdzam, czy przez pewien czas trzeba będzie płacić za dotychczasowe mieszkanie i finansować budowę. Taki przejściowy etap może być bardziej wymagający niż późniejsza spłata pełnej raty. Dlatego bezpieczeństwo oceniam także w trakcie realizacji inwestycji. Budżet powinien odpowiadać terminom rzeczywistych płatności, a nie wyłącznie sytuacji po zakończeniu wszystkich prac.

Dłuższy okres spłaty zmienia ratę i łączny koszt

Wydłużenie okresu spłaty obniża ratę przy tej samej kwocie i oprocentowaniu. Dzięki temu może zwiększyć miesięczną nadwyżkę. Jednocześnie odsetki są naliczane przez dłuższy czas. Przy kredycie 650 000 zł i stałym oprocentowaniu 6% rata na 25 lat wynosi około 4 187 zł. Dla 30 lat jest to około 3897 zł. Różnica wynosi około 290 zł miesięcznie. Łączne odsetki rosną jednak o ponad 100 000 PLN. To uproszczona symulacja bez dodatkowych kosztów i bez nadpłat.

Od własnego limitu raty przechodzę do wyboru kredytu

Gdy znam wstępny limit raty i potrzebną rezerwę, obliczam możliwą kwotę finansowania. Pomaga mi w tym kalkulator hipoteczny, ale uwzględniam również koszty konkretnej oferty. Następnie porównuję wynik z oceną banku. Jeśli Twoja zdolność jest niższa, sprawdzam przyczynę i dostępne rozwiązania. Zamknięcie nieużywanego limitu może poprawić wynik bankowej kalkulacji, ale nie zwiększy pensji. Spłata istniejącej raty może uwolnić miesięczne środki, choć wymaga wydania oszczędności. Każdą zmianę oceniam więc również pod kątem gotówki pozostającej po zakupie.

Ekspert kredytowy powinien pomóc Ci zrozumieć te zależności przed złożeniem wniosku. Ja chcę, żeby wybrany kredyt hipoteczny odpowiadał kwocie zakupu oraz realnym możliwościom spłaty. Jeśli budżet zamyka się tylko dzięki przyszłym premiom, wracam do ceny nieruchomości lub terminu zakupu. Jeżeli pozostaje rezerwa, a przyjęte scenariusze są do udźwignięcia, przechodzę do porównania ofert. Dzięki temu kredyt mieszkaniowy dobieram do Twojej sytuacji i planów, z konkretną wiedzą o miesięcznych kosztach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Oliwia Zielińska

Specjalizuje się w tematach z pogranicza bezpieczeństwa, finansów i technologii. Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. na Dziennik.pl i Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZdolność kredytowa a bezpieczny poziom zadłużenia »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Finanse osobiste” i otrzymuj najważniejsze informacje finansowe, które mogą wpłynąć na Twoje finanse osobiste.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj