Adam Łącki podkreślił, że ustawa o kredycie konsumenckim ma wprowadzić do polskiego systemu prawnego dyrektywę unijną dotyczącą udzielania kredytów konsumenckich – od momentu reklamy, poprzez ocenę wiarygodności płatniczej i zdolności kredytowej, aż po obowiązek raportowania informacji o konsumencie. W ocenie prezesa KRD ta ustawa jest bardzo ważna i dla kredytobiorców, i dla kredytodawców.
Weryfikacja konsumenta w dwóch niezależnych bazach
Adam Łącki zwrócił uwagę na zapis o zobowiązaniu banków i firm pożyczkowych do weryfikowania konsumenta w dwóch niezależnych bazach służących do oceny ryzyka.
– To bardzo dobrze, że jest taki zapis, bo po pierwsze chroni kredytodawcę przed złym udzieleniem kredytu, czyli ma on większą szansę, że pieniądze do niego wrócą, a z drugiej strony chroni też i konsumenta, który – jeżeli ma dobrą historię – może liczyć na to, że zostanie lepiej potraktowany i taniej otrzyma kredyt. A gdyby taka osoba była już za bardzo zadłużona, to taka weryfikacja chroni ją przed jeszcze większym zadłużeniem – argumentował Adam Łącki.
W jego opinii nowy projekt ustawy o kredycie konsumenckim nie powinien obejmować wierzycieli wtórnych, czyli firm które kupują niespłacone długi, głównie od banków i firm pożyczkowych. Adam Łącki stwierdził, że to absolutna nadregulacja, bo unijna dyrektywa nie obejmuje wierzycieli wtórnych.
Nierówne traktowanie BIK i BIG
Prezes KRD BIG przypomniał, że poprzedni projekt ustawy nakładał obowiązek raportowania do dwóch baz – Biura Informacji Kredytowej (BIK) i Biur Informacji Gospodarczej (BIG). Informacje do BIK mają trafiać bezwzględnie w ciągu 7 dni, zaś przekazanie ich do BIG-ów wiąże się ze spełnieniem kilku warunków, takich jak przeterminowanie długu przynajmniej o 30 dni czy obowiązkowe wysłanie do dłużnika wezwania do zapłaty listem poleconym.
– Opóźnia to umieszczenie takiego długu w bazie BIG, bardzo często o dwa lub trzy miesiące oraz podnosi koszty dla kredytodawców– stwierdził Adam Łącki.
Jego zdaniem nierówne traktowanie BIK-u i BIG-ów jest niekorzystne dla rynku, bo w jednej bazie informacje już są, a w drugiej jeszcze ich nie ma. A to powoduje, że trudno jest jednoznacznie ocenić konsumenta, który stara się o kredyt.
– Ponadto z danych o konsumencie korzystają nie tylko banki i firmy pożyczkowe, ale też teleoperatorzy, dostawcy Internetu i telewizji satelitarnej, firmy, które wynajmują mieszkania. Oni też potrzebują informacji o konsumencie i otrzymują je z dużym opóźnieniem – podkreślał Adam Łącki i apelował, by w nowej ustawie o kredycie konsumenckim przekazywanie informacji do BIK-u i BIG-ów odbywało się na takich samych zasadach.
Dlaczego aktualne informacje z BIG-ów są szczególnie ważne dla małych i średnich przedsiębiorców? Jaki wpływ na współpracę firm ma znaczący spadek zaufania w polskiej gospodarce? Zapraszamy do obejrzenia rozmowy.
GEG