Forsal logo

Chciał przekazać tajne dane z USA Ukraińcom. Wpadł w pułapkę rosyjskich agentów i zginął

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
54 minut temu
[aktualizacja 29 minut temu]
Agenci FBI zastrzelili Ilję Biełoozierowa
Chciał przekazać tajne dane z USA Ukraińcom. Wpadł w pułapkę rosyjskich agentów i zginął/Shutterstock
Ta historia brzmi jak scenariusz szpiegowskiego thrillera, ale wydarzyła się naprawdę. Niemal dwa lata temu agenci FBI zastrzelili Ilję Biełoozierowa – Amerykanina urodzonego w ZSRR, który pracował dla firmy dostarczającej Pentagonowi zdjęcia satelitarne. Dlaczego człowiek wspierający Ukrainę znalazł się na celowniku amerykańskich służb? Dopiero teraz poznaliśmy kulisy sprawy.

Pięć kul na parkingu motelu w Missisipi

Był 4 października 2024 r. Ilja Biełoozierow wyszedł z motelu Super 8 w Hernando w stanie Missisipi. Na parkingu otoczyli go uzbrojeni agenci federalni, którzy próbowali go zatrzymać. Doszło do strzelaniny. Biełoozierow został trafiony co najmniej pięcioma pociskami i zginął na miejscu.

FBI nie wyjaśniło wówczas, dlaczego go ścigało ani co dokładnie wydarzyło się na parkingu. Prokuratura stanu Missisipi uznała później użycie siły przez agentów za uzasadnione, ale nie ujawniła dokumentacji sprawy. Przez niemal dwa lata tajemnicą pozostawało więc, co doprowadziło do śmierci 58-letniego informatyka.

Kulisy sprawy odsłonili dopiero teraz dziennikarze CNN. Dotarli do źródła zaznajomionego ze śledztwem FBI. Z jego relacji wyłania się historia rosyjskiej operacji wywiadowczej, której Biełoozierow miał paść ofiarą.

Chciał pomóc Ukrainie. Trafił w rosyjską pułapkę

Biełoozierow urodził się w ZSRR, ale jako nastolatek wyemigrował z rodziną do USA i został amerykańskim obywatelem. W 2022 r. rozpoczął pracę w Maxar Technologies. Firma dostarczała Pentagonowi i Ukrainie zdjęcia satelitarne, dzięki którym można m.in. śledzić ruchy wojsk, lokalizować składy uzbrojenia i oceniać skutki ataków.

Biełoozierow był administratorem systemów przy kontrakcie Departamentu Obrony USA. Ze względu na charakter pracy miał dostęp do informacji niejawnych, których ujawnienie mogłoby zaszkodzić bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Po rosyjskiej inwazji aktywnie wspierał Ukrainę. Jego syn opowiadał CNN, że ojciec wysyłał ukraińskim żołnierzom pieniądze, latarki i wyposażenie taktyczne. Rosję uważał za agresora i zdecydowanie sprzeciwiał się prowadzonej przez nią wojnie.

I właśnie jego chęć pomocy Ukrainie mieli wykorzystać Rosjanie. Według źródła CNN FBI ustaliło, że Biełoozierow próbował przekazać wrażliwe informacje ludziom, których brał za Ukraińców. Chciał w ten sposób pomóc Kijowowi w czasie, gdy administracja Joe Bidena ograniczała Ukrainie dostęp do części zdjęć satelitarnych, obawiając się eskalacji wojny. Biełoozierow nie wiedział jednak, z kim naprawdę rozmawia. Według ustaleń FBI po drugiej stronie mieli znajdować się rosyjscy agenci, którzy podawali się za Ukraińców.

Zaczął uciekać. FBI w końcu go namierzyło

W pewnym momencie działalnością Biełoozierowa zainteresowało się FBI. Latem 2024 r. zaczął zdawać sobie sprawę, że agenci są już na jego tropie. Opróżniał konto i próbował opuścić Stany Zjednoczone – najpierw kupił bilet na Łotwę, później do Estonii. Dwukrotnie nie udało mu się jednak wylecieć do Europy. Po jednym ze spotkań z agentami powiedział synowi: "Idą po mnie".

W tym samym czasie Maxar wykrył nieprawidłowość związaną z jego pracą, zawiadomił władze i zwolnił Biełoozierowa. Firma zapewnia, że nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa jej danych.

Biełoozierow postanowił zniknąć. Przekazał synowi samochody i twardy dysk oraz powiedział mu, że na podwórku zakopał 50 tys. dolarów. Wyłączył telefony, by służby nie mogły go namierzyć, i ruszył w drogę.

Na parkingu restauracji McDonald's w Arkansas poznał małżeństwo mieszkające w samochodzie. Zaproponował im 30 tys. dolarów, jeśli kupią pick-upa i zawiozą go do Kalifornii. Miał przy sobie walizkę gotówki i niemal tuzin laptopów. Kilka dni później cała trójka zatrzymała się w motelu w Missisipi. Tam własnie zginął Biełoozierow.

Dlaczego Ilja zginął? Rodzina dwa lata czekała na prawdę

Bliscy Biełoozierowa długo nie wiedzieli, dlaczego ścigały go amerykańskie służby. Jego była żona dopuszczała możliwość, że próbował przekazać poufne informacje, jeśli wierzył, że w ten sposób pomaga Ukrainie. Jednego była pewna – świadomie nie pomagałby Rosji.

Dopiero śledztwo CNN pozwoliło wyjaśnić, dlaczego FBI ruszyło jego tropem. Wszystko wskazuje na to, że Biełoozierowa zgubiła właśnie chęć pomocy Ukrainie, którą rosyjscy agenci potrafili wykorzystać do własnych celów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraChciał przekazać tajne dane z USA Ukraińcom. Wpadł w pułapkę rosyjskich agentów i zginął »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj