Mniej "polskiej specyfiki"
Reforma w dużej mierze przybliża polskie regulacje do unijnego standardu DAC6. Najważniejsza zmiana polega na wyłączeniu z raportowania uzgodnień wyłącznie krajowych. Schematem podatkowym będzie co do zasady uzgodnienie transgraniczne, czyli takie, które wiąże się z więcej niż jednym państwem i spełnia jedną z ustawowych przesłanek transgraniczności.
Dla firm działających wyłącznie na polski rynku jest to realne uproszczenie. Z systemu „wypadnie” wiele zdarzeń, które dziś wymagają analizy tylko dlatego, że polski ustawodawca rozszerzył DAC6 także na schematy krajowe. Znikną też "inne szczególne cechy rozpoznawcze", które w praktyce były często raportowane z uwagi na wysokiej wartości transakcje w grupach podmiotów powiązanych.
Od października nie będzie też ustawowego obowiązku posiadania wewnętrznej procedury MDR. Zniknie związana z nią kara pieniężna, która obecnie może wynosić do 2 mln zł, a w szczególnym przypadku (gdy jej nieposiadanie szło w parze z uchybieniami w raportowaniu) do 10 mln zł. Nie znika natomiast odpowiedzialność karnoskarbowa za niewykonanie obowiązków raportowych.
Międzynarodowy biznes nadal w polu rażenia
Zmiana nie oznacza więc "końca MDR", a raczej przesunięcie ciężaru na działalność transgraniczną. W grupach międzynarodowych nadal trzeba będzie analizować: ogólne” oraz "szczególne" cechy rozpoznawcze, czyli m.in. restrukturyzacje, finansowanie wewnątrzgrupowe, płatności do podmiotów powiązanych, transfery aktywów i wartości niematerialnych czy niektóre zdarzenia z obszaru cen transferowych. Dalej pozostanie też raportowanie szczególnych cech rozpoznawczych działa bez konieczności badania czy podatnik w ogóle kierował się korzyścią podatkową.
Raportowanie nie będzie też dalej sprowadzało się do jednorazowego MDR-1. Pozostaną informacje o stosowaniu schematu, a przy schematach standaryzowanych także obowiązki kwartalne. Podstawowy termin raportowania nadal wyniesie co do zasady 30 dni od dnia rozpoczynającego termin – tu również zmiany nie łagodzą obowiązków istotnie; możliwe pozostanie zaistnienie obowiązku jeszcze przed np. zawarciem umów.
Kryterium głównej korzyści – prostsze nie musi znaczyć węższe
Jedna z najciekawszych zmian dotyczy kryterium głównej korzyści. Dziś analiza oprócz oceny, czy powstaje korzyść podatkowa i jest na tyle istotna by być przynajmniej jednym z czynników wpływających na wybór sposobu działania obejmuje m.in. pytanie o istnienie racjonalnego, alternatywnego sposobu postępowania, z którym nie wiązałaby się dana korzyść podatkowa. Od 1 października ten element „znika” z definicji. Zasadnicze pytanie będzie brzmiało, czy głównym albo jednym z głównych efektów, których można oczekiwać po wdrożeniu uzgodnienia, jest korzyść podatkowa.
Formalnie definicja będzie więc krótsza. W praktyce może jednak okazać się szersza. Część uzgodnień, które dotychczas nie podlegały raportowaniu dlatego, że podatnik nie miał rozsądnej alternatywnej drogi osiągnięcia celu gospodarczego, może wymagać ponownej oceny. To dobry przykład pokazujący, że reforma nie jest wyłącznie pakietem ulg dla podatników.
Wspomagający nie zawsze zniknie
Drugim obszarem wymagającym szczególnej uwagi są role uczestników schematu. Z ustawy znika odrębna kategoria "wspomagającego", ale znaczna część podmiotów wykonujących dziś takie czynności zostanie objęta szerszą definicją promotora. Promotorem będzie nie tylko klasyczny doradca projektujący rozwiązanie, ale również podmiot, który – przy uwzględnieniu zawodowego charakteru działalności i wymaganej staranności – "wie albo powinien wiedzieć", że wykonuje czynności wspomagające dotyczące schematu. Przedstawiciele zawodów, od których organy podatkowe oczekują dobrej znajomości prawa podatkowego – np. prawnicy, księgowi, finansiści – muszą więc mieć się szczególnie na baczności.
Niebezpieczne może być więc założenie: "jesteśmy tylko korzystającym, raportowanie jest po stronie doradcy". Rola powinna być ustalana dla każdego uzgodnienia. Przy tajemnicy zawodowej obowiązek raportowania może dodatkowo przejść na korzystającego. Nowe przepisy dodatkowo przesądzają, że jeżeli czynności promotora wykonuje pracownik w ramach obowiązków służbowych, promotorem jest pracodawca – dla pracowników to uregulowanie (dotychczas wyrażane w objaśnieniach podatkowych i respektowane w praktyce) oznacza ulgę, ale pracodawcom może np. utrudnić zaniechanie raportowania z uwagi na tajemnicę zawodową (przykład radcy prawnego in house – on jest objęty tajemnicą zawodową, pracodawca – nie).
Procedura znika, proces powinien zostać
Zniesienie obowiązkowej procedury MDR będzie dla wielu firm okazją do odchudzenia compliance. W średnich i dużych organizacjach działających międzynarodowo rozsądniejsze może być jednak zastąpienie formalnej procedury krótszą polityką skoncentrowaną na rzeczywistych ryzykach: transakcjach transgranicznych, właściwej identyfikacji roli, cechach rozpoznawczych, terminach i dokumentowaniu decyzji „raportujemy / nie raportujemy”. Dla wielu podatników reforma będzie rzeczywistym uproszczeniem, ale są obszary, gdzie ryzyko wręcz rośnie. Warto więc wykorzystać reformę nie do likwidacji MDR, lecz do przebudowania procesu tak, aby był węższy, ale rzeczywiście działał tam, gdzie po 1 października nadal będzie potrzebny.
Autor: Łukasz Kempa
Dyrektor w Dziale Doradztwa Podatkowego Forvis Mazars
Specjalizuje się w tematach z pogranicza bezpieczeństwa, finansów i technologii. Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. na Dziennik.pl i Forsal.pl.
