Forsal logo

Nawet najbliższy sojusznik USA nie chce F-47. Zapowiedział własny myśliwiec VI generacji

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
47 minut temu
[aktualizacja 38 minut temu]
Jedna z wizualizacji F-47
Nawet najbliższy sojusznik USA nie chce F-47. Zapowiedział własny myśliwiec VI generacji/Shutterstock
W zeszłym tygodniu Izrael zapowiedział, że jest gotów rozwijać własny myśliwiec szóstej generacji wraz z systemem tzw. lojalnych skrzydłowych dronów, aby zmniejszyć uzależnienie od amerykańskiego uzbrojenia. – Jeśli pewnego dnia przestaną nam je dostarczać, musimy móc wyprodukować je sami – wyjaśniał jeden z izraelskich oficjeli. Eksperci podkreślają, że nie będzie to łatwe. Program wymaga ogromnych nakładów finansowych i odpowiednio dużej skali produkcji, a budżet państwa od blisko trzech lat obciąża wojna.

Myśliwiec VI generacji w 10 lat

Zapowiedź padła podczas spotkania z dziennikarzami w Waszyngtonie. – Wyobrażam sobie, że Izrael będzie produkował własne myśliwce stealth. Jeśli uznamy, że pewnego dnia inni mogą przestać dostarczać nam takie systemy, powinniśmy zacząć wytwarzać je sami. Chcemy osiągnąć ten cel w ciągu dziesięciu lat – powiedział wysoki rangą izraelski urzędnik, cytowany przez serwis Jerusalem Post.

Dodał, że równolegle Izrael zamierza rozwijać także bezzałogowe samoloty bojowe. To właśnie współpraca załogowego myśliwca z autonomicznymi maszynami – tzw. lojalnymi skrzydłowymi – jest dziś uznawana za jedną z najważniejszych cech samolotów szóstej generacji. Bezzałogowce mają prowadzić rozpoznanie, atakować cele, zakłócać systemy przeciwnika lub przejmować na siebie ogień obrony przeciwlotniczej, zwiększając możliwości pilota.

Do sprawy ostrożnie odniósł się pułkownik Jiszaj Cohen, szef Departamentu Integracji w izraelskim Ministerstwie Obrony. Zapytany, czy Izrael rzeczywiście analizuje budowę takiego samolotu, odpowiedział jedynie: "To sprowadza nas do pytania o niespodzianki przygotowywane na następną wojnę z Iranem".

Deklaracja Izraela może zaskakiwać, ponieważ jest on dziś najbliższym militarnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych i dysponuje znaczną flotą myśliwców F-35. Tym bardziej wymowne jest, że zamiast wiązać przyszłość swojego lotnictwa z amerykańskim F-47, coraz częściej mówi o budowie własnej konstrukcji.

Izrael chce większej niezależności od uzbrojenia z USA

Deklaracja wpisuje się w szerszą strategię premiera Benjamina Netanjahu. Izraelski rząd zapowiedział stopniowe ograniczanie zależności od dostaw uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych i rozbudowę krajowego przemysłu obronnego. Dotychczas plan koncentrował się przede wszystkim na produkcji artylerii, pocisków rakietowych oraz systemów walki elektronicznej i cybernetycznej.

To efekt rosnącego przekonania, że w przyszłości w Waszyngtonie może dojść do zmiany politycznej, która przełoży się na ograniczenie dostaw uzbrojenia lub pomocy wojskowej dla Izraela. Jerozolima chce więc zachować zdolność do samodzielnego opracowywania i produkcji najważniejszych systemów uzbrojenia, niezależnie od decyzji kolejnych amerykańskich administracji.

Izrael już budował własne myśliwce

Inicjatywa nie oznacza bynajmniej, że Izrael wchodzi na zupełnie nieznany teren. W latach 80. Israel Aircraft Industries opracowały myśliwiec Lavi, który osiągnął etap w pełni sprawnego prototypu. Program został jednak anulowany w 1987 r. z powodów finansowych i politycznych, w tym pod presją Stanów Zjednoczonych, które zabiegały o zakup amerykańskich samolotów.

Izrael produkował również myśliwce Kfir, używane przez własne siły powietrzne do połowy lat 90. Israel Aerospace Industries nadal modernizuje te maszyny dla zagranicznych użytkowników. Niedawno spółka poinformowała o rozpoczęciu modernizacji Kfirów eksploatowanych przez lotnictwo Sri Lanki.

Największą przeszkodą będą pieniądze

Eksperci podkreślają, że Izrael dysponuje technologiami i doświadczeniem niezbędnymi do budowy nowoczesnego myśliwca. Znacznie trudniejsze będzie jednak sfinansowanie programu. Wojna prowadzona od blisko trzech lat mocno obciążyła finanse państwa, a program budowy myśliwca szóstej generacji wymagałby wielomiliardowych inwestycji i produkcji na odpowiednio dużą skalę.

Pułkownik Cohen przyznał, że realizacja takich przedsięwzięć wymaga przede wszystkim zapewnienia odpowiedniego finansowania. Podkreślił jednak, że Izrael wyciągnął ważną lekcję z ostatnich lat – operacji w Gazie czy wojny z Iranem.

– Wszystkie państwa ścigają się dziś o zdobycie takich zdolności. Dla nas możliwość projektowania i produkcji tych systemów w Izraelu ma kluczowe znaczenie, ponieważ chcemy być niezależni. Dziś wiemy, że nie wystarczy opracować nową technologię – musimy również umieć samodzielnie produkować ją w kraju na potrzeby izraelskich sił zbrojnych – zaznaczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNawet najbliższy sojusznik USA nie chce F-47. Zapowiedział własny myśliwiec VI generacji »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj