Forsal logo

Ukraińska "Brygada Macrona" miała być wzorem współpracy z sojusznikami. Skończyło się totalną kompromitacją

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
53 minut temu
[aktualizacja 16 minut temu]
Żołnierze 155. Brygady na szkoleniu we Francji
Ukraińska "Brygada Macrona" miała być wzorem współpracy z sojusznikami. Skończyło się totalną kompromitacją/Facebook
155. Samodzielna Brygada Zmechanizowana Sił Zbrojnych Ukrainy powstała we współpracy z Francją. Na jej szkoleniu pojawił się sam prezydent Emmanuel Macron. Projekt miał być wzorem dla innych europejskich sojuszników, którzy chcieli szkolić nowe ukraińskie jednostki. Projekt zakończył się jednak totalną kompromitacją. Problemy zaczęły się już na etapie rekrutacji i szkolenia. Później przyszły masowe dezercje, a kulminacją były ekscesy dowódcy, który miał zlecić zabójstwo dwóch cywilów.

Brygada miała być wzorowym projektem

155. Samodzielna Brygada Zmechanizowana miała stać się symbolem nowej jakości współpracy Ukrainy z Zachodem. Jednostkę utworzono w 2024 r. na mocy porozumienia prezydentów Emmanuela Macrona i Wołodymyra Zełenskiego. Francja nie tylko przekazała jej sprzęt, ale również między wrześniem a listopadem 2024 r. przeszkoliła około dwóch tysięcy żołnierzy na swoich poligonach. Ćwiczenia odwiedził sam Macron, a brygada otrzymała imię Anny Kijowskiej – córki kijowskiego księcia, która została w XI wieku królową Francji.

W założeniu miała być pierwszą z serii nowych ukraińskich jednostek szkolonych przez europejskich sojuszników. Z ustaleń dziennikarzy ukraińskiego serwisu Babel wynika jednak, że zamiast modelowego projektu powstał jeden z największych organizacyjnych i wizerunkowych kryzysów ukraińskich wojsk lądowych.

Formację rozbito, zanim trafiła na pole walki

Co ciekawe, sami żołnierze bardzo dobrze wspominają szkolenie we Francji. – Wszystko wyglądało dobrze. Dobrze karmili, program szkolenia był obiecujący, a dowódcy wydawali się niesowieccy – wspomina jeden z rozmówców Babla.

Wysoko oceniano szkolenie piechoty, artylerzystów, zwiadowców i obsług francuskiego sprzętu.

Nie oznacza to jednak, że do Francji trafili wyłącznie dobrze przygotowani rekruci. Jeden z wojskowych opowiada o poborowym z poważnym zezem, którego wyznaczono... na stanowisko snajpera. – To nie jest żart – podkreśla.

Największe problemy pojawiły się jednak po powrocie z Francji. Zamiast skierować na front zgraną jednostkę, dowództwo rozparcelowało jej poddodziały pomiędzy różne odcinki walk. Część żołnierzy trafiła od razu pod Pokrowsk, choć dowództwo brygady wciąż przebywało we Francji. Jednostce odebrano również dywizjon artylerii wyszkolony we Francji wraz z francuskimi armatohaubicami Caesar, a kolejne bataliony podporządkowano innym brygadom. W efekcie 155. Brygada nigdy nie walczyła jako całość. Jak relacjonują rozmówcy Babla, z jednostki odchodzili przede wszystkim najbardziej doświadczeni i zmotywowani żołnierze, co dodatkowo osłabiło jej potencjał bojowy.

Masowe dezercje, braki sprzętowe

Niedługo później wybuchł skandal związany z masowymi dezercjami. Ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze wszczęło dochodzenie po tym, jak z brygady uciekło ponad dwa tysiące żołnierzy.

Według śledczych 55 zdezerterowało jeszcze podczas szkolenia we Francji. Kolejne dziesiątki opuściły jednostkę już po skierowaniu jej pod Pokrowsk zamiast na planowany poligon. Odpowiedzialnością obciążono dowódcę brygady, któremu postawiono zarzuty.

Kolejne ustalenia Babla pokazały skalę problemów organizacyjnych. Część żołnierzy nie ukończyła nawet podstawowego szkolenia wojskowego, a niektórzy formalnie nie mieli prawa nosić broni.

Brygada cierpiała także na poważne braki kadrowe i sprzętowe. Według ustaleń Babla w niektórych kategoriach uzbrojenia i wyposażenia dysponowała zaledwie około 40 proc. etatowego stanu. Sytuację dodatkowo pogorszyło przekazanie części sprzętu i pododdziałów innym jednostkom jeszcze przed pełnym wejściem brygady do walki.

W cieniu pułku "Skała"

Po odbudowaniu zdolności bojowej 155. Brygada zaczęła współdziałać z 425. Samodzielnym Pułkiem Szturmowym „Skała”. Przedstawiana jako elitarna jednostka od miesięcy znajduje się w centrum skandali. Byli żołnierze opowiadali o brutalnych pobiciach, głodzeniu, poniżających karach oraz zamykaniu wojskowych razem z rosyjskimi jeńcami. Według ich relacji dochodziło nawet do samobójstw rekrutów, którzy nie wytrzymywali panujących tam warunków.

Według rozmówców Babla właśnie wtedy "Skała" zaczęła wywierać coraz większy wpływ na funkcjonowanie 155. Brygady. Po objęciu kluczowych stanowisk przez oficerów wywodzących się z pułku jednostka zaczęła pełnić rolę jego kadrowego zaplecza. Żołnierzy i oficerów przenoszono między obiema jednostkami, a wielu wojskowych obawiało się, że za najmniejsze przewinienia zostanie karnie skierowanych do "Skały". Dodatkowo formalnie do 155. Brygady przeniesiono około tysiąca żołnierzy z pułku, co doprowadziło do bałaganu w ewidencji.

– Zaczęły się jakieś machinacje kadrowe – mówi jeden z rozmówców Babla.

Analitycy projektu DeepState sugerowali, że część przeniesionych żołnierzy mogła już wcześniej polec lub zaginąć, co mogło sztucznie zaniżać oficjalne straty pułku. Rozmówca Babla zaznacza jednak, że równie dobrze mogła to być zwykła pomyłka administracyjna.

Najpierw pobicie żołnierza, potem zarzuty o zabójstwo

W maju 2026 r. w jednostce wybuchł kolejny skandal. Żołnierz batalionu bezzałogowców podporządkowanego "Skale" brutalnie pobił wojskowego z 155. Brygady. Poszkodowanego związano, bito i kopano na oczach innych żołnierzy, a następnie zmuszono do biegu w kamizelce kuloodpornej pod nadzorem uzbrojonych wojskowych. Po ujawnieniu sprawy napastnik usłyszał zarzuty.

Najpoważniejszy skandal miał jednak dopiero nadejść. W nocy z 28 czerwca 2026 r., według śledczych, żołnierze 155. Brygady porwali dwóch cywilów, wywieźli ich na poligon w obwodzie połtawskim i zamordowali. Prokuratura twierdzi, że działali na rozkaz ówczesnego dowódcy brygady Stanisława Łuczanowa. W sprawie zatrzymano dziewięciu żołnierzy, a sam dowódca został odwołany.

Projekt, który miał być wzorem, pogrzebał własne ambicje

Historia 155. Brygady miała być początkiem nowego modelu współpracy Ukrainy z zachodnimi sojusznikami. Według Babla po francuskim projekcie planowano utworzenie kolejnej brygady szkolonej przez państwa skandynawskie i bałtyckie. Nigdy do tego nie doszło. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy zdecydowała o tym kompromitacja tzw. Brygady Macrona. Niezależnie od przyczyn jedno pozostaje faktem – jednostka, która miała być wizytówką zachodniego wsparcia dla Ukrainy, stała się przykładem tego, jak błędy organizacyjne, chaos kadrowy i kolejne skandale potrafią pogrzebać nawet najlepiej zapowiadający się projekt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińska "Brygada Macrona" miała być wzorem współpracy z sojusznikami. Skończyło się totalną kompromitacją »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj