Forsal logo

Pułapka imigracyjna? Ekspert ostrzega: migracja nie rozwiąże kryzysu demograficznego

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
34 minut temu
Pułapka imigracyjna? Ekspert ostrzega: migracja nie rozwiąże kryzysu demograficznego
Pułapka imigracyjna? Ekspert ostrzega: migracja nie rozwiąże kryzysu demograficznego/Shutterstock
Migracja nie rozwiąże kryzysu demograficznego Polski. Może go jedynie łagodzić - ocenił ekspert ds. demografii Mateusz Łakomy. Jego zdaniem rosnące uzależnienie gospodarki od napływu cudzoziemców w obliczu spadku liczby osób w wieku produkcyjnym może w dłuższej perspektywie stać się poważnym wyzwaniem.

Polska traci mieszkańców. Kryzys demograficzny nabiera tempa

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, liczba ludności Polski na koniec czerwca spadła o 159 tys. rdr do 37,243 mln. Tempo ubytku rzeczywistego w I półroczu wyniosło minus 0,24 proc., co oznacza, że na każde 10 tys. mieszkańców Polski ubyły 24 osoby (wobec 23 osób przed rokiem). Ze wstępnych danych wynika, że w I półroczu zarejestrowano ok. 115,0 tys. urodzeń żywych, tj. o ok. 1 tys. mniej niż rok wcześniej.

- Pamiętajmy, że ten spadek o 159 tysięcy jedynie łagodzi obraz kryzysu demograficznego. To jest dopiero początek tych spadków, który jest łagodzony przez wydłużającą się w Polsce średnią długość życia - zaznaczył w rozmowie z PAP Mateusz Łakomy, dyrektor nowo powołanego Programu Demograficon w Polskim Towarzystwie Gospodarczym, ekspert ds. polityki demograficznej i dzietności.

Migracja nie zatrzyma spadku ludności, może jedynie złagodzić skutki

Rozmówca zapytany o to, czy migracja byłaby w stanie odwrócić negatywny trend demograficzny, zaprzeczył, podkreślając, że jest to niemożliwe ze względu na skalę kryzysu. Zaznaczył, że według wyliczeń ZUS, utrzymanie obecnego poziomu współczynnika obciążenia demograficznego wymagałoby przyrostu cudzoziemców w wieku produkcyjnym w liczbie ok. 300 tys. rocznie. Podkreślił jednak, że choć nie jest to sposób na rozwiązanie kryzysu, to może wpływać na jego łagodzenie.

Zapytany o to, czy widzi jakąkolwiek szansę na odwrócenie trendu demograficznego, podkreślił, że szansa jest, jednak problem ma charakter długoterminowy. Przyznał również, że im dłużej będziemy odkładać podejmowanie działań prodemograficznych, tym głębszy będzie w przyszłości sam kryzys. Zaznaczył jednak, że sposobem na rozwiązanie problemów demograficznych jest wyłącznie wzrost dzietności.

Łakomy podkreślił również, że problemy demograficzne Polski mają negatywny wpływ m.in. na rynek pracy.

- Prowadziłem wyliczenia, z których wynikało, że w stosunku do szczytu liczby osób w wieku produkcyjnym, który mieliśmy w 2010 roku, do czasów obecnych, liczba osób w wieku produkcyjnym spadła w Polsce o ponad 3 miliony. Dokładnie tyle brakowało nam urodzeń w latach 90. i 2000. Oznacza to, że gdyby dzietność wtedy była wyższa, mogliśmy tej luki nie mieć - zaznaczył.

Mniej osób w wieku produkcyjnym uderza w gospodarkę

Zdaniem eksperta, w obliczu malejącej liczby osób w wieku produkcyjnym, sprowadzanie cudzoziemców do pracy dla konkretnych firm byłoby ratunkiem, choć dla całej gospodarki paradoksalnie mogłoby okazać się pułapką.

- Napływ pracowników podejmujących prace proste może sprzyjać utrzymywaniu przez dłuższy czas modelu gospodarczego, polegającego na konkurowaniu niskimi kosztami pracy. To zniechęca do wprowadzania pewnych innowacji, automatyzacji i nowych rozwiązań zarządczych - zaznaczył.

Podkreślił jednak, że w przypadku Polski, napływ pracowników z Ukrainy pod wieloma względami dla gospodarki był pozytywny.

- Są szacunki, które mówią, że migranci w Polsce, z których prawie trzy czwarte to są Ukraińcy, wyrabiają od 5 proc. do prawie 11 proc. PKB. To jest duży i zauważalny odsetek. Natomiast tych fal migracyjnych w następnych latach czy dekadach już nie będzie - zaznaczył.

Według GUS liczba cudzoziemców wykonujących w Polsce pracę wyniosła w końcu stycznia 2026 r. 1 mln 119 tys. osób, o 7,1 proc. więcej rdr. Najliczniejszą grupą obcokrajowców wykonujących pracę w Polsce byli obywatele Ukrainy. Według stanu na 31 stycznia było ich 757,7 tys. osób, tj. o 8,0 proc. (o 55,9 tys. osób) więcej niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku, a o 1,8 proc. (o 14,1 tys. osób) mniej niż na koniec grudnia 2025 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Anna Rymkiewicz

Redaktorka związana z mediami od ponad 20 lat, na co dzień relacjonuje zagadnienia społeczne, gospodarcze oraz tematy lifestyle’owe. Łączy rzetelność z przystępnym przedstawianiem informacji, zarówno tych poważnych, jak i lżejszych.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZakaz telefonów w szkołach. Ekspert wskazuje, gdzie tkwi prawdziwy problem »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj