Czesi znów chcą do Polski?
Szykuje się powrót na polskie tory. Po blamażu z ubiegłego roku, gdy RegioJet otworzył trasy, a potem nie mógł realizować połączeń, przewoźnik liczy na nowe otwarcie. Wtedy problemów było kilka, ale skupiały się one wokół PKP Intercity i spółek z Grupy PKP.
Czechom nie udało się wykupić – mimo oferowania najwyższej ceny – bazy utrzymaniowej na warszawskiej Pradze, a także pozyskać odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników. Brakowało również dobrego systemu zarządzania pracą oraz reklamy – tu pojawiały się głosy o wykluczaniu ofert RegioJeta z polskich dworców.
To była strategiczna pauza?
W kwietniu RegioJet zapowiedział wycofanie się z Polski. Po majówce charakterystyczne żółte pociągi przestały jeździć do Poznania, a także na trasach Trójmiasto – Warszawa – Kraków. Szefostwo w emocjonalnym oświadczeniu oskarżało PKP Intercity i Grupę PKP, jednak obie spółki odpierały zarzuty.
„Jesteśmy gotowi powrócić, gdy rynek będzie rzeczywiście otwarty i zapewni uczciwe oraz transparentne warunki dla wszystkich przewoźników” – zapewniał czeski przewoźnik w komunikacie prasowym.
Po kilku miesiącach okazało się, że RegioJet chce wrócić szybciej, niż wiele osób się spodziewało. Już w czerwcu do Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) trafiło aż 35 wniosków przewoźnika o przyznanie nowych tras. Wtedy eksperci spekulowali, że może być to działanie blokujące dostęp dla konkurencji. Czesi zapewniali, że połączenia uruchomią… już od grudnia. Mało kto uwierzył w te deklaracje.
Pociągiem w Alpy i do Wiednia
W sierpniu UTK wskazał, że RegioJet złożył kolejne wnioski. Tym razem dotyczą one połączeń międzynarodowych. Czeski przewoźnik chciałby uruchomić cztery pary połączeń na trasach:
- Warszawa Wschodnia – Sankt Anton am Arlberg – Warszawa Wschodnia;
- Katowice – Rijeka – Katowice;
- Warszawa Wschodnia – Praha Zahradní Město – Warszawa Wschodnia;
- Przemyśl Główny – Wien Hbf. – Przemyśl Główny.
Pierwsza z propozycji to połączenie Polski z austriackim Tyrolem. Pociągi dojeżdżałyby niemal prosto do słynnych ośrodków narciarskich. Przewoźnik proponuje wyjazd o godz. 19.35 z Warszawy Wschodniej i przyjazd na miejsce o godz. 12 następnego dnia (ok. 16,5 godz. jazdy). Trasa prowadzi przez Bohumin (Czechy), Wiedeń (Austria), Salzburg i Bischofshofen.
Połączenie do Rijeki (Chorwacja) byłoby bezpośrednią konkurencją dla oferty wakacyjnej PKP Intercity. Czesi chcą ruszać o godz. 14.50 z Katowic i dojechać na miejsce o godz. 7 rano następnego dnia. Dwa pozostałe trafiłyby na trasy uczęszczane od lat, na których - poza Intercity - są też zagraniczni konkurenci.
Czy to wielki powrót?
- W większości powiadomienia to przedłużenie obowiązywania udzielonego już otwartego dostępu dla RegioJeta na trasach międzynarodowych. Do grudnia 2026 r. przewoźnik może uruchamiać pociągi na trasach Przemyśl – Wiedeń, Warszawa – Ostenda czy Kraków – Rijeka na podstawie decyzji UTK jeszcze z 2021 r. – mówi „Forsalowi” ekspert Marcel Klinowski, były wiceprezes Polregio i były członek zespołu doradczego ds. CPK.
Jak dodaje, od grudnia RegioJet teoretycznie może uruchomić pociągi do Berlina, Pragi, Wiednia czy Hanoweru. Jednak samo uzyskanie otwartego dostępu nie oznacza, że faktyczne przewozy zostaną uruchomione.
– Potrzebna jest znacznie większa obecność przewoźników zagranicznych na polskim rynku, obejmująca również współpracę w zakresie utrzymania taboru i zatrudnienie personelu do realizacji tej oferty: maszynistów, konduktorów i pracowników technicznych. To wymaga też znacznie większych inwestycji niż te, które poczynił RegioJet w ostatnim roku – dodaje.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
