Zamrożona linia na wschód
Szybka kolej na wschód znowu utknęła. Kolejne posiedzenie sądu nie przyniosło rozstrzygnięcia w sprawie jednego z największych przetargów transportowych w historii Polski. Chodzi o budowę linii E75 Rail Baltica z Białegostoku do Ełku, o długości 103 km, wartej 4–5 mld zł.
Jak ustalił „Forsal”, Sąd Okręgowy w Warszawie znów odroczył – tym razem o dwa tygodnie, do 4 września – wydanie kluczowego wyroku, na który patrzą cała branża, ministerstwo i UE. Chodzi o ewentualne cofnięcie decyzji o nałożeniu niewielkiej kary (szczegóły poniżej) w wysokości 15 tys. zł, która pośrednio doprowadziła do wyrzucenia Mirbudu z przetargu na budowę Rail Baltica.
Wyjątkowe studium przypadku
Sprawa dobrze pokazuje, jak można sparaliżować wielką budowę. PLK SA ogłosiła przetarg na odcinek Rail Baltica w styczniu 2025 roku. Pierwszą ofertę – Mirbudu i Torpolu – wartą 4,567 mld zł kolejarze wybrali i zaakceptowali w listopadzie ubiegłego roku. Ale konkurencyjny Budimex złożył odwołanie.
To wtedy po raz pierwszy pojawił się temat otrzymanej w 2022 roku kary środowiskowej, która nie została ujęta w ofercie Mirbudu. Budimex wskazał, że było to naruszenie zasad przetargu, a organ odwoławczy (KIO) wykluczył polską spółkę z postępowania.
Zdaniem części ekspertów kara nie powinna wpłynąć na wykluczenie z przetargu, tym bardziej że była niewspółmiernie niska w stosunku do wartości przetargu. Inni twierdzili, że nawet najdrobniejsze uchybienie powinno skutkować wykluczeniem. Powstał spór, który trwa do dziś.
To jednak nie wszystko. Po drodze – w związku z nieprawidłowościami – z przetargu wykluczono też Budimex, co przesunęło na pierwsze miejsce ofertę Track Tec Construction – początkowo trzecią w kolejności. W połowie kwietnia br. okazało się, że Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) uchylił wyrok z 2022 roku w sprawie kary dla Mirbudu (wspomniane 15 tys. zł) i nakazał ponowne zbadanie sprawy.
Co dalej? Kolejarze czekają
W kwietniu NSA nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy kary przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Sprawa miała zostać rozstrzygnięta najpierw w połowie czerwca. Następnie termin rozprawy przesunięto na 18 sierpnia, a teraz poinformowano, że wyrok zostanie wydany dopiero 4 września.
To kolejny raz, gdy sądy przeciągają wydanie jednoznacznego rozstrzygnięcia. Sytuacja staje się nerwowa, ponieważ inwestycja powinna zostać ukończona do końca 2029 roku. W przeciwnym razie kolejarze mogą stracić dofinansowanie z Unii Europejskiej. Problem w tym, że ten termin wydaje się coraz mniej realny.
PLK SA zdecydowała, że nie podpisze umowy, dopóki sąd nie wyjaśni sytuacji Mirbudu. Nieoficjalnie słyszy się, że to właśnie polska spółka otrzyma kontrakt – o ile sąd zdejmie z niej feralną karę środowiskową z 2022 roku.
Wiadomo już, że spór sądowy opóźni start budowy co najmniej o rok.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
