Amerykanie wybrali kołową wersję K9
US Army podpisała z Hanwha Defense USA umowę wartą 100,3 mln dol. na opracowanie i dostarczenie sześciu prototypów K9MH. Kontrakt przewiduje możliwość zamówienia kolejnych 12 maszyn, co mogłoby zwiększyć jego łączną wartość do 262,9 mln dol. Opracowanie, dostawa i próby prototypów mają potrwać około czterech lat.
Konstrukcję K9MH wybrano w ramach programu Mobile Tactical Cannon. Amerykanie szukają kołowej armatohaubicy kal. 155 mm, która w wybranych jednostkach mogłaby zastąpić holowane M777. Wcześniej US Army badała również inne dostępne konstrukcje, m.in. francuskiego CAESAR-a, szwedzkiego Archera, niemiecką RCH 155 i izraelską Sigmę.
Wybór Hanwha nie oznacza jeszcze zamówienia seryjnego. Sześć prototypów trafi do żołnierzy, którzy sprawdzą ich osiągi, niezawodność i łatwość obsługi w warunkach możliwie zbliżonych do bojowych. Na podstawie wyników prób US Army zdecyduje o dalszych losach K9MH.
K9 na kołach. Wojna w Ukrainie zmieniła wymagania
K9MH różni się od gąsienicowych K9A1 używanych przez Wojsko Polskie. Hanwha wykorzystała w pełni zautomatyzowaną wieżę rozwijaną dla K9A2 z armatą kal. 155 mm i umieściła ją na kołowym podwoziu 8×8. Armatohaubica przewozi 40 pocisków. Producent podaje, że jej maksymalny zasięg przekracza 60 km, nie precyzuje jednak, z jakim rodzajem amunicji osiągnięto taki wynik.
Najważniejszą zaletą K9MH w porównaniu z M777 ma być mobilność. Amerykańska haubica jest konstrukcją holowaną i do przemieszczania potrzebuje osobnego pojazdu. K9MH porusza się samodzielnie, może więc przyjechać na stanowisko, otworzyć ogień i szybko odjechać. Według Hanwha przygotowanie jej do strzelania lub opuszczenia pozycji zajmuje mniej niż 30 sekund.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak ważna stała się taka mobilność. Drony i coraz sprawniejsze systemy rozpoznania skróciły czas między wykryciem artylerii a próbą jej zniszczenia. Im szybciej armatohaubica odda strzały i opuści stanowisko, tym większa szansa, że uniknie ostrzału przeciwnika.
Polska kupuje od Hanwha setki armatohaubic i wyrzutni
Polska jest jednym z największych klientów Hanwha. W 2022 r. zamówiła 212 gąsienicowych armatohaubic K9A1, a kolejna umowa objęła sześć K9A1 oraz 146 armatohaubic w docelowej wersji K9PL dla Wojska Polskiego. Łącznie oba kontrakty obejmują 364 maszyny, z których ponad 200 znajduje się już w Polsce.
Współpraca z koreańskim koncernem nie ogranicza się do artylerii lufowej. Hanwha dostarcza polskim siłom zbrojnym również systemy rakietowe K239 Chunmoo, które po integracji z polskimi elementami noszą nazwę Homar-K. Dwie umowy obejmują łącznie 290 modułów wyrzutni wraz z amunicją, w tym pociskami o zasięgu do 290 km.
Amerykańskie testy mogą mieć znaczenie także dla Polski. Zamówione K9PL mają wykorzystywać rozwiązania rozwijane dla nowszej K9A2. Także K9MH korzysta z technologii opracowywanych dla tej wersji – otrzymała m.in. jej zautomatyzowaną wieżę. Jeśli US Army po zakończeniu prób zdecyduje się na seryjny zakup K9MH, zwiększy to grono użytkowników i skalę produkcji rodziny K9. Dla Polski, która zamierza używać i rozwijać te armatohaubice przez dziesięciolecia, byłaby to potencjalnie dobra wiadomość.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
