Forsal logo

Połowa ukraińskich F-16 uziemiona. Pojawił się niespodziewany problem

Połowa ukraińskich F-16 uziemiona. Pojawił się niespodziewany problem
Połowa ukraińskich F-16 uziemiona. Pojawił się niespodziewany problem/PAP
Ukraina mierzy się z poważnym problemem z myśliwcami F-16. Według "The Wall Street Journal" część maszyn czeka na serwis w Belgii, podczas gdy Rosja zwiększa liczbę ataków z użyciem dronów z napędem odrzutowym. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że nawet połowa ukraińskich F-16 może być obecnie niezdolna do wykonywania misji bojowych.

Problem z dostępnością F-16 pojawia się w momencie, gdy Rosja coraz częściej sięga po drony z napędem odrzutowym. Według danych przytoczonych przez "The Wall Street Journal" w tym miesiącu Rosja miała wystrzelić w kierunku Ukrainy około 2 tys. takich maszyn. W czerwcu było ich około 350.

Nowe drony mogą osiągać prędkość około 604 km/h. To sprawia, że ich przechwycenie jest trudniejsze niż w przypadku starszych modeli Shahedów. Ukraina przechwytuje około 55 proc. rosyjskich dronów odrzutowych. W przypadku starszych Shahedów wskaźnik ten przekracza 90 proc.

Myśliwce F-16 polują na rosyjskie drony

W takich warunkach F-16 są ważnym elementem ukraińskiej obrony powietrznej. Samoloty są wykorzystywane m.in. do zwalczania dronów oraz pocisków manewrujących. Według "The Wall Street Journal" koszt zestrzelenia jednego odrzutowego drona przez F-16 wynosi około 25 tys. dolarów. Ukraińscy piloci F-16 mieli już zestrzelić około 2,5 tys. dronów różnych typów oraz około 650 pocisków manewrujących.

Ukraińskie myśliwce utknęły w serwisie

Każdy samolot musi jednak przechodzić regularne przeglądy. Po 300 godzinach nalotu F-16 trafia na tzw. kontrolę fazową. W jej trakcie sprawdzane są m.in. silnik, awionika, hydraulika, instalacja paliwowa oraz inne podzespoły. Za obsługę części ukraińskich F-16 odpowiada belgijska firma Sabena Aerospace Engineering. Stany Zjednoczone zawarły z nią kontrakt o wartości do 235,5 mln dol.

Problemem jest czas potrzebny na wykonanie prac. W Stanach Zjednoczonych kontrola fazowa trwa zazwyczaj od dwóch do sześciu tygodni. Oznacza to, że część serwisowanych maszyn przez wiele miesięcy nie może wrócić do służby. Zachodnie źródło, na które powołuje się "WSJ", twierdzi, że z tego powodu nawet połowa ukraińskich F-16 może być w tej chwili wyłączona z działań bojowych.

Ukraina szuka nowych sposobów na drony

Kijów pracuje nad innymi metodami zwalczania rosyjskich dronów odrzutowych. Na razie nie są one jednak gotowe do zastosowania na dużą skalę. Ich wdrożenie może potrwać kilka miesięcy. Jednocześnie Ukraina czeka na kolejne samoloty od zachodnich sojuszników. Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że Belgia przekaże Ukrainie trzy F-16 do końca 2026 roku. Dostawa ma zostać przeprowadzona w trybie pilnym.

Wcześniej przedstawiano szerszy plan dostaw belgijskich F-16. Według tych zapowiedzi w 2026 r. Ukraina miała otrzymać siedem maszyn, w tym cztery przeznaczone do szkolenia. W 2027 r. planowano przekazanie kolejnych pięciu samolotów. W 2028 r. miało trafić do Ukrainy 14 F-16, a w 2029 r. kolejnych 27. Łącznie daje to 53 maszyny.

Problemem pozostaje jednak nie tylko liczba przekazywanych samolotów, ale także możliwość ich utrzymania. Wśród rozważanych wariantów jest zwiększenie zakresu serwisowania F-16 bezpośrednio w Ukrainie oraz wykorzystanie infrastruktury w Rumunii.

Opóźnienia w serwisowaniu samolotów nie są problemem wyłącznie Ukrainy. Wiosną tego roku amerykański Government Accountability Office ostrzegał przed rosnącymi opóźnieniami w obsłudze technicznej wojskowych samolotów USA. Z kolei Defense News informował, że gen. Linda Hurry wskazywała na niedobór części lotniczych w amerykańskich siłach powietrznych. Wartość brakujących elementów miała wynosić około 14 mld dol.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraArmia wysyła karty mobilizacyjne do Polaków. Trzeba stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie. Co to oznacza? »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj