Siły powietrzne USA mierzą się z problemem liczebności floty samolotów bojowych. Obecnie dysponują 826 myśliwcami F-16, z czego 484 pozostają w służbie. Średni wiek tych maszyn wynosi około 34 lat, a najnowsze F-16 dostarczone amerykańskiej armii pochodzą z 2005 roku.
USA mają coraz mniej sprawnych myśliwców
Problem jest szerszy. Łączna liczba myśliwców różnych typów znajdujących się w amerykańskiej flocie wynosi 1098, podczas gdy minimalny poziom określony przez Kongres to 1145 samolotów. Jednocześnie utrzymywanie w służbie coraz starszych konstrukcji wymaga kolejnych modernizacji i wydłużania ich resursów.
Plan zakładał stopniowe zastępowanie starszych maszyn nowymi konstrukcjami. W przypadku F-16 głównym następcą miał być F-35A. Program ten nie rozwija się jednak w tempie, które pozwalałoby szybko rozwiązać problem liczebności floty.
Lockheed Martin zmaga się z problemami ograniczającymi tempo produkcji F-35A. Podobne wyzwania dotyczą programu F-15EX realizowanego przez Boeinga. W efekcie amerykańskie siły powietrzne muszą szukać sposobu na uzupełnienie floty w okresie przejściowym.
Amerykanie znów patrzą w stronę F-16
Dlatego pojawiła się koncepcja ponownego zamówienia nowych F-16. Według informacji "Air & Space Forces Magazine" rozmowy na ten temat są prowadzone w związku z przygotowywaniem wniosku budżetowego na 2028 rok oraz 5-letniego planu wydatków.
Jeżeli decyzja zapadnie, nie będzie to pierwszy przypadek, gdy amerykańskie lotnictwo wraca do zakupu konstrukcji, której produkcja dla własnych potrzeb została wcześniej zakończona. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku F-15. Obecnie najnowsza wersja tego samolotu - F-15EX Eagle II - jest ponownie produkowana dla amerykańskiej armii.
Jednym z argumentów przemawiających za powrotem do F-16 jest fakt, że samolot wciąż jest produkowany. Linia montażowa znajduje się obecnie w Greenville w Karolinie Południowej, dokąd produkcję przeniesiono z Fort Worth w Teksasie. W Fort Worth powstają obecnie F-35.
F-16 jest więc konstrukcją, której produkcja nie musi być uruchamiana od zera. Zakłady realizują obecnie zamówienia zagraniczne, a samolot nadal otrzymuje nowe systemy i modernizacje.
Potencjalny amerykański wariant miałby nosić oznaczenie F-16G. Według przedstawianej koncepcji maszyna otrzymałaby szereg nowych możliwości, w tym rozwiązania związane z systemem walki elektronicznej IVEWS. Taki samolot byłby rozwinięciem obecnie oferowanych F-16 Block 70/72.
Kolejka po F-16 może się wydłużyć
Powrót USA do zakupów F-16 mógłby jednak mieć konsekwencje dla państw, które już zamówiły te samoloty albo dopiero planują ich zakup. Produkcja w Greenville ma określone możliwości, a dodatkowe zamówienia oznaczałyby konieczność zwiększenia mocy produkcyjnych.
Sytuację komplikuje fakt, że zagraniczni odbiorcy już dziś mierzą się z opóźnieniami w dostawach. Przykładem jest Bułgaria, która w 2022 roku zamówiła osiem F-16. Samoloty mają trafić do służby nie wcześniej niż w drugim kwartale 2030 roku.
Lockheed Martin może próbować zwiększyć możliwości produkcyjne zakładów w Greenville, jeżeli pojawi się odpowiednio duże zapotrzebowanie. Rozbudowa infrastruktury i zwiększenie mocy wytwórczych nie następują jednak natychmiast.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
