Polska należy obecnie do europejskich państw dysponujących największą liczbą nowoczesnych czołgów. Szczególne znaczenie mają tutaj amerykańskie M1 Abrams oraz południowokoreańskie K2, które w ostatnich latach stały się podstawą prowadzonej przez Warszawę modernizacji wojsk pancernych.
Polska ma setki Abramsów i czołgów K2. Brakuje im ważnego systemu ochrony
Z danych Ministerstwa Obrony Narodowej wynika, że polskie wojska pancerne korzystają już z 233 Abramsów. Do końca roku liczba tych czołgów ma wzrosnąć do 366 egzemplarzy. W tej liczbie znajduje się 116 maszyn starszej wersji M1A1FEP. Wszystkie zostały już dostarczone do Polski. Kolejne 250 czołgów stanowią Abramsy w najnowszej wersji M1A2 SEPv3. Do kraju trafiło dotychczas 117 takich pojazdów.
Rozwojowi floty towarzyszy również zwiększanie udziału polskiego przemysłu. Obecnie osiem polskich firm produkuje 52 komponenty przeznaczone do Abramsów. Zakres tej współpracy ma się stopniowo zwiększać.
Drugim kluczowym elementem modernizacji są czołgi K2 produkcji południowokoreańskiej. Polska ma obecnie 208 maszyn w wersji K2GF, a docelowo liczba ta ma wzrosnąć do 296 egzemplarzy. Wojsko ma otrzymać również 64 czołgi w spolonizowanej wersji K2PL. Trzy pierwsze pojazdy mają powstać w Korei Południowej, natomiast pozostałe 61 ma zostać wyprodukowanych w Polsce.
Ambicje dotyczące rozbudowy wojsk pancernych są jeszcze większe. Plany zakładają, że polska armia będzie dysponowała co najmniej 1000 nowoczesnych czołgów. W praktyce oznaczałoby to stworzenie jednej z największych flot tego typu pojazdów w europejskiej części NATO.
Polskie czołgi bez aktywnej ochrony. Wojna w Ukrainie pokazała zagrożenie
Rozbudowa wojsk pancernych wiąże się jednak z pytaniem o poziom ochrony nowych pojazdów. Chodzi przede wszystkim o systemy aktywnej ochrony, określane jako APS, które mają wykrywać nadlatujące pociski i inne zagrożenia oraz podejmować próbę ich neutralizacji, zanim trafią w chroniony pojazd.
Ważne
W przypadku dużej części polskich Abramsów i K2 takie rozwiązania nie zostały dotychczas zastosowane. Znaczenie APS wzrosło szczególnie w związku z doświadczeniami wojny w Ukrainie, gdzie czołgi są narażone nie tylko na klasyczną broń przeciwpancerną, lecz także na ataki z wykorzystaniem bezzałogowych systemów powietrznych i amunicji krążącej.
Stas Aideman, pułkownik rezerwy sił obronnych Izraela i dyrektor ds. marketingu i rozwoju biznesu w dywizji systemów lądowych i morskich koncernu Rafael Advanced Defense Systems, zwraca uwagę na znaczenie tego rodzaju ochrony.
– Jeśli czołg nie ma aktywnej ochrony, nie przetrwa na współczesnym polu walki nawet godziny. Ukraina pokazała to dobitnie – zaznacza.
Podobną uwagę dotyczącą zmian zachodzących na współczesnym polu walki przedstawił gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
– Wojna w Ukrainie pokazała koniec epoki pancerza pasywnego. Czołg bez aktywnej ochrony jest dziś tak samo narażony, jak piechur bez kamizelki kuloodpornej. Współczesne pole walki jest tak nasycone dronami, amunicją krążącą i nowoczesnymi środkami przeciwpancernymi, że klasyczny pancerz nie nadąża za tempem rozwoju środków rażenia. Polska musi wyposażyć Abramsy, Leopardy, K2 i Borsuki w APS, bo inaczej straty będą nieakceptowalne – twierdzi gen. Stanisław Koziej, cytowany przez WNP.pl.
Czołgi K2PL otrzymają aktywny system obrony Trophy. Co to oznacza?
Jednym z rozwiązań, które mają zwiększyć odporność polskich wojsk pancernych, jest izraelski system Trophy firmy Rafael. Zgodnie z ogłoszonym porozumieniem ma on zostać zastosowany w spolonizowanej wersji K2PL. Oznacza to, że pierwsze 64 czołgi K2PL mają zostać wyposażone w aktywny system ochrony.
Trophy jest systemem aktywnej ochrony, którego zadaniem jest wykrywanie zagrożeń kierujących się w stronę chronionego pojazdu i przeciwdziałanie im. Rozwiązanie jest już wykorzystywane na części czołgów znajdujących się na wyposażeniu sił zbrojnych różnych państw.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
