Dmitrij Miedwiediew odniósł się do trwającej na Litwie debaty nad zmianą konstytucji. Wiceszef Rady Bezpieczeństwa Rosji skomentował możliwość zniesienia przepisów, które obecnie zabraniają rozmieszczania na terytorium kraju broni masowego rażenia oraz zagranicznych baz wojskowych.
Sąsiad Polski robi krok w stronę atomu. Na Kremlu już słychać groźne pomruki
Rosyjski polityk przekonywał, że ewentualny konflikt z Litwą mógłby mieć dla tego państwa katastrofalne konsekwencje. Jednocześnie podważał znaczenie art. 5 NATO, czyli zasady wzajemnej obrony państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.
– Jeśli to zostanie uruchomione, będzie to globalna katastrofa, katastrofa dla całej planety. Oni nie są głupi. Ale Litwa wtedy zniknie z mapy świata – powiedział Miedwiediew.
Wypowiedź padła w momencie, gdy litewscy parlamentarzyści pracują nad zmianą art. 137 konstytucji. Obowiązujące przepisy zakazują rozmieszczania na terytorium Litwy broni masowego rażenia. 9 września Komitet ds. Prawnych opowiedział się za usunięciem z ustawy zasadniczej zapisu dotyczącego broni jądrowej. Za propozycją zagłosowało siedmiu członków komisji, dwóch było przeciw.
Przewodniczący litewskiego parlamentu Juozas Olekas przekonywał, że ograniczenie zostało wprowadzone w zupełnie innych realiach geopolitycznych i nie odpowiada już obecnej sytuacji bezpieczeństwa państwa.
Litwa otwiera drzwi dla broni atomowej. Estonia również rozważa ten scenariusz
Zmiana przepisów jest elementem szerszej dyskusji o roli Litwy w systemie odstraszania nuklearnego NATO. Minister obrony Robertas Kaunas potwierdził, że Wilno bierze udział w rozmowach dotyczących ewentualnego rozszerzenia amerykańskich zdolności nuklearnych na kolejne państwa NATO w Europie.
Jednocześnie Kaunas zaznaczał, że Litwa nie planuje rozmieszczenia broni masowego rażenia w czasie pokoju. Jak wyjaśniał, takie rozwiązanie mogłoby zostać rozważone jedynie w przypadku poważnego kryzysu lub wojny.
Debata w Wilnie wpisuje się w szerszą dyskusję o bezpieczeństwie wschodniej flanki NATO oraz sposobach reagowania na działania Rosji i Białorusi. Podobny temat pojawił się także w Estonii. Wcześniej minister spraw zagranicznych tego kraju Margus Tsahkna nie wykluczył możliwości rozmieszczenia na jego terytorium broni jądrowej należącej do państw NATO.
Rosja trzyma atom przy granicy NATO. Białoruś wzmacnia nuklearne zaplecze
Moskwa od lat deklaruje rozmieszczanie na Białorusi rosyjskiej broni jądrowej. Jednocześnie w kraju powstaje infrastruktura związana z możliwością wykorzystania rosyjskich zdolności nuklearnych, m.in. w rejonie Osipowicz.
Białoruś dysponuje pociskami Iskander-M, które mogą być wyposażone w głowice jądrowe. Władimir Putin i Alaksandr Łukaszenka mówią również o planach rozmieszczenia na Białorusi pocisków Oriesznik. Mają to być hipersoniczne pociski średniego zasięgu, zdolne do przenoszenia głowic konwencjonalnych lub jądrowych.
Jednocześnie deklaracje polityczne nie zawsze przesądzają o faktycznym stanie rozmieszczenia rosyjskiej broni jądrowej. Wśród ekspertów i przedstawicieli białoruskiej opozycji pojawiały się oceny, że zachodnie służby wywiadowcze nie potwierdziły jednoznacznie obecności rosyjskich głowic nuklearnych na Białorusi.
W maju 2026 roku Rosja i Białoruś przeprowadziły wspólne ćwiczenia obejmujące symulowane użycie taktycznej broni jądrowej. Ocenę sytuacji przedstawił także Ośrodek Studiów Wschodnich. Think tank zaznaczył, że "nie można ustalić, czy broń jądrowa została faktycznie przetransportowana z Rosji na Białoruś", i czy podczas ćwiczeń wykorzystywano atrapy.
NATO rozszerzy parasol atomowy nad Europą? USA rozmawiają o Nuclear Sharing
W tle litewskiej debaty pojawiają się również rozmowy dotyczące programu Nuclear Sharing, czyli mechanizmu współdzielenia przez część państw NATO amerykańskich zdolności nuklearnych. "Financial Times" poinformował, powołując się na trzy osoby zaznajomione z przebiegiem rozmów, że Stany Zjednoczone uczestniczą w dyskusjach dotyczących rozszerzenia tego mechanizmu na kolejne państwa.
W ramach obecnego systemu Nuclear Sharing USA udostępniają broń jądrową wybranym europejskim członkom NATO, którzy sami nie posiadają własnego arsenału nuklearnego. Amerykańskie bomby B61 są przechowywane w podziemnych schronach znajdujących się na terenie baz wojskowych, nad którymi nadzór sprawują amerykańscy żołnierze.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
