EU Inc. ma ułatwić rozwój startupów w całej Unii Europejskiej
Zgodnie z wypowiedziami pomysłodawców EU Inc. ma być nowoczesną formą prawną, skierowaną przede wszystkim do startupów. Jej istotą jest stworzenie takich ram prawnych, by dać przedsiębiorcom realną możliwość szybkiego wejścia na wiele rynków UE. Podmioty spoza UE będą mogły założyć działalność w Europie zdalnie i bez konieczności zapoznawania się z przepisami poszczególnych jurysdykcji. EU Inc. ma być atrakcyjna dla inwestorów VC (Venture Capital, tj. przy inwestycjach na wczesnym etapie rozwoju przedsiębiorstwa). Standaryzowane dokumenty znacznie ułatwią sprawdzenie spółki przed inwestycją, co wesprze procesy związane z due diligence, czy syndykacją rund.
Celem EU Inc. jest powtórzenie sukcesu Doliny Krzemowej, która – wraz z resztą USA – skupia w sobie około 55% globalnej liczby tzw. „unicorns” (startupów wartych powyżej 1 mld USD) oraz ponad 64% globalnych inwestycji VC. Cele stawiane EU Inc. są ambitne – spółka ma przyciągać do Europy kapitał ludzki oraz finansowy.
- "EU Inc." zmieni Europę? Szefowa KE zapowiada nowe prawo, które ułatwi prowadzenie firmy
- Wielka ucieczka od jednego operatora. Ponad 361 tys. Polaków zmieniło sieć w trzy miesiące
- Koniec z braniem L4 na poniedziałek lub piątek. Nie będzie można wydłużyć sobie weekendu. Pracodawcy dostali nowe narzędzie kontroli
Jak ma działać nowa europejska spółka?
Do zasadniczych cech projektu regulacji EU Inc. należą:
- Szybka i prosta rejestracja – spółka ma być rejestrowana w 48h, cały proces ma odbywać się elektronicznie i będzie maksymalnie odformalizowany.
- Łączony interfejs – rejestracja na unijnej platformie będzie powiązana z systemami państw członkowskich, tym samym rejestrujący się nie będą musieli poznawać systemów krajowych.
- Niski prób wejścia – koszt założenia spółki nie będzie przekraczać 100 Eur.
- Postępowania upadłościowe dla startupów mają cechować się prostotą i pełną informatyzacją.
- Uproszczenie inwestorskie – nie tylko proces emisji akcji ale i transfer nimi ma być łatwe w obsłudze, tak, by zachęcać inwestorów.
To nie pierwsza próba stworzenia europejskiej spółki
Dotychczasowe doświadczenia w zakresie tworzenia spółek unijnych mogą tonować entuzjastyczne nastawienie, z jakim na temat EU Inc. wypowiada się Ursula von der Leyen.
Przypomnijmy, że państwa członkowskie nie potrafiły się porozumieć w podobnych projektach, z 2008 r. i 2014 r., już na poziomie woli politycznej.
Europejską spółkę prywatną (SPE – Societas Privata Europaea, 2008 r.) pogrążyło odmienne podejście nie tylko w zakresie ustalenia siedziby spółki, i jego prawnych konsekwencji (arbitraż regulacyjny, problem ochrony pracowniczej), ale już kwestie dotyczące minimalnego kapitału. Z podobnymi zarzutami spotkał się projekt dotyczący Europejskiej spółki z o.o. (SUP – Societas Unius Personae, 2014 r.). Tutaj dodatkowo obawiano się powstawania „spółek-skrzynek pocztowych” (letterbox companies), które to ryzyko EU Inc. tylko intensyfikuje.
Przyczyny, które „zatopiły” poprzednie próby, to dopiero początek. Wśród zasadniczych niedostatków planowanej regulacji na pierwszy plan wysuwają się kwestie podatkowe, jurysdykcyjne i przekształceniowe.
Trzy fundamentalne problemy, które mogą zatopić EU Inc.
Problem pierwszy: podatki nadal pozostaną po stronie państw członkowskich
Idea 28 reżimu nie jest konceptem podatkowym – tutaj nadal obowiązywać będą regulacje krajowe.
Obecnie, aby prowadzić działalność międzynarodową, przedsiębiorca ma w praktyce dwa wyjścia: pierwszą jest powołanie spółek zależnych, drugą powołanie stałych zakładów (art. 49 TFUE). Niezalenie od wyboru, każdy kraj stosuje własne przepisy podatkowe, dotyczące choćby stałego zakładu, cen transferowych czy podwójnego opodatkowania. Co za tym idzie, startup operujący w wielu reżimach prawno-podatkowych może być rozliczany i kontrolowany w każdym z tych krajów (co najmniej). Złożoność takiego układu może okazać się zabójcza dla startujących przedsiębiorców.
Czy EU Inc. cokolwiek zmienia?
Niestety, niezależnie od wybranej ścieżki (czy to działanie na dotychczasowych zasadach, czy w ramach EU Inc.), przedsiębiorca będzie musiał rozliczać się we wszystkich reżimach prawno-podatkowych, w ramach których funkcjonuje. Przykładowo, działalność tworząca stały zakład np. w Niemczech lub Francji podlega w tych krajach podatkowi dochodowemu od lokalnych zysków (15-30% w Niemczech, 25% we Francji). Zatrudnianie każdorazowo wymaga dostosowania do lokalnego prawa pracy.
EU Inc. oferuje jedną rejestrację online, nie na poziomie krajowym, lecz unijnym. Z tej perspektywy może być to kusząca opcja (oszczędność jednorazowa w porównaniu z oddziałami wynosi 10-20 tysięcy złotych). Koszty operacyjne pozostają jednak na niezmienionym poziomie: EU Inc. musi rozliczać się z CIT w każdym z krajów, dokładnie tak samo jak oddziały.
Czy Konwencja OECD rozwiązuje problem?
Częściowo. Obowiązująca od wielu lat Międzynarodowa Konwencja OECD reguluje opodatkowanie przedsiębiorstw działających na wielu rynkach. Nie rozwiązuje jednak głównego problemu: konieczności rozliczania się w kilku krajach jednocześnie. Wprost przekłada się to na koszty operacyjne, zmniejszające konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw. Formuła EU Inc. upraszcza tutaj niewiele – ułatwia rejestrację, ale nie eliminuje operacyjnej złożoności podatkowej.
Jakie rozwiązanie mogłoby przyjąć rozporządzenie ustanawiające EU Inc.?
W USA działa formuła podziału wpływów podatkowych (apportionment) – dochód firmy działającej w wielu stanach dzielony jest według ustalonego klucza, na przykład 50% według sprzedaży, 25% według wynagrodzeń i 25% według majątku. UE mogłaby stworzyć podobny mechanizm, uzupełniony o system „one-stop-shop” dla podatku dochodowego (wzorowany na obecnym OSS dla VAT). Interesująca wydaje się również propozycja stworzenia europejskiej platformy wymiany informacji i rozstrzygania sporów. Państwa członkowskie nie oddawałyby wówczas suwerenności podatkowej, wprowadzając w jej miejsce wewnątrzwspólnotową koordynację. Na ten moment to jednak bardzo odległa wizja.
Problem drugi: nie wszystkie spory rozwiąże nowy reżim prawny
Atrakcyjność formuły EU Inc. rozbija się również o problem właściwości jurysdykcyjnej.
Obecnie międzynarodowe spółki funkcjonujące w UE mają do dyspozycji sprawdzone mechanizmy.
Rozporządzenie Bruksela I bis jasno określa właściwość sądów: co do zasady, właściwym jest sąd kraju pozwanego, z wyjątkami dla sporów pracowniczych (sąd kraju wykonywania pracy) i konsumenckich (sąd kraju konsumenta). Rozporządzenia Rzym I oraz Rzym II określają kwestie właściwego prawa materialnego w sprawach umów i deliktów.
Przykład
Przykładowo, polski programista wchodzący w spór z EU Inc. z siedzibą w Irlandii o niewypłacone wynagrodzenie robi to w polskim sądzie, w języku polskim, według polskiego prawa pracy. Tak samo byłoby, gdyby pozywał niemiecką GmbH czy estońską OÜ. Przepisy o EU Inc. niczego tu nie zmieniają.
Problem unaocznia się wtedy, gdy wziąć pod uwagę spory korporacyjne między wspólnikami pochodzącymi z różnych krajów. Państwa członkowie prezentują przecież odmienne podejście czy to do ochrony mniejszościowych akcjonariuszy, czy wypłaty dywidend, czy odpowiedzialności zarządu.
Wydaje się, że wobec problemu sporów korporacyjnych między wspólnikami EU Inc. może wprowadzić skuteczne uproszczenie. W naszej ocenie, rozporządzenie powinno zawierać jasną regulację w tym zakresie: spory korporacyjne (o wypłatę dywidendy, wykluczenie wspólnika, odpowiedzialność zarządu) rozstrzygać powinien domyślnie sąd kraju rejestracji EU Inc., chyba że wspólnicy w statucie wybiorą arbitraż lub inny sąd.
Problem trzeci: przekształcenia, exit tax i ryzyko social dumpingu
Choć EU Inc. dedykowana jest nowym startupom, w praktyce problematyka tej regulacji obejmie tysiące istniejących firm – jak polskie spółki z o.o., niemieckie GmbH, czy francuskie SARL – tych, które chciałyby przekształcić się w EU Inc. dla łatwiejszego pozyskiwania międzynarodowego finansowania. Część krajów UE (jak Polska) może kwalifikować takie działanie jako przeniesienie rezydencji podatkowej, a tym samym nakładać exit tax (19% CIT od niezrealizowanych zysków).
Przykład
Przykład? Spółka z nieruchomością wartą 10 mln zł (kupioną wcześniej za 2 mln zł) zapłaciłaby 1,52 mln złotych podatku mimo braku sprzedaży. Wspomnieć można, że do tego dochodzi kwestia exit tax u wspólników, czy utrata ulg podatkowych (IP Box, estoński CIT).
Alternatywy są równie kosztowne: pełna likwidacja i założenie nowej EU Inc. oznacza utratę ciągłości prawnej (przeniesienie umów, licencji, certyfikatów – setki tysięcy euro kosztów), zaś struktura holdingowa tworzy skomplikowaną korporację z wyższymi kosztami bieżącymi.
Istnieje oczywiście trzecia droga: założenie nowej EU Inc. jako spółki holdingowej, przy zachowaniu krajowej spółki zależnej, a następnie stopniowe przenoszenie jej aktywów, pracowników, umów, do EU Inc. (względnie do innych spółek zależnych w różnych krajach). To pozwala uniknąć problemów jednorazowej konwersji i daje elastyczność, tworzy jednak skomplikowaną strukturę korporacyjną z wyższymi kosztami bieżącymi (konsolidacja sprawozdań finansowych, dokumentacja cen transferowych, podwójne zarządy, etc.).
Jeszcze jednym problem jest social dumping. Związki zawodowe i ETUC ostrzegają, że EU Inc. może pozwolić omijać krajowe prawo pracy, układy zbiorowe i Mitbestimmung (współdecydowanie pracowników w systemie niemieckim i austriackim). Parlament Europejski w raporcie Repasi uznał takie działanie za poważne ryzyko podważenia krajowych systemów prawa pracy. Corporate Europe Observatory określa to wprost pojęciem „social dumping disaster” – wskazuje się, że zachodzi tu ryzyko fikcyjnych siedzib w krajach z najniższymi standardami, swoisty race to the bottom.
Paradoks jest oczywisty: dla bogatych scale-upów i międzynarodowych VC, EU Inc. to ułatwienie – jedna forma, prostsze due diligence, szybszy dostęp do kapitału. Ale dla małych startupów z peryferii (Rumunii, Bułgarii czy nawet Polski) zaistnieć tu może kolejna bariera. Jak zauważa Delors Centre, powstaje duże ryzyko systemu równoległego, pozwalającego na arbitraż regulacyjny – duże firmy z łatwością przejdą na nowy reżim, małe zostaną w starych, fragmentowanych systemach narodowych.
Czy EU Inc. uprości prowadzenie biznesu w Europie?
Fundamentalna wątpliwość związana z EU Inc. jest taka, że rozwiązuje ona problem jednorazowy (rejestrację), ale tylko szczątkowo reaguje na mankamenty ciągłego funkcjonowania na rynku UE (podatki, spory). Prima facie przyjazna formuła może okazać się swoistą startupową pułapką. Szybka rejestracja i prestiżowa forma prawna to kusząca obietnica, zdolna przyciągnąć młodych przedsiębiorców. Jeśli po miesiącach działalności okaże się jednak, że zamiast uproszczenia przedsiębiorcy otrzymali legislacyjny labirynt, wypełniony biurokratycznymi pułapkami (kontrole podatkowe z kilku krajów jednocześnie, spory o właściwość sądów, brak jasności co do stosowanego prawa), idea projektu nie zostanie osiągnięta. EU Inc. – „europejski Delaware” – może stać się europejskim koszmarem administracyjnym i ostatnim gwoździem do trumny dla (nielicznych już) innowacji europejskich.
r.pr. dr Adam Olczyk
radca prawny, doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, prowadzący kancelarię radcy prawnego specjalizującą się w prawie podatkowym
mgr Tomasz Poliszczuk
agent celny, twórca rozwiązań technologicznych automatyzujących procesy podatkowe; przedsiębiorca i importer z rynków azjatyckich, magister finansów
Doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauk o bezpieczeństwie, absolwentka Wojskowej Akademii Technicznej. Stopień doktora uzyskała na podstawie rozprawy pt. "Koncepcja systemu bezpieczeństwa socjalnego Polski z uwzględnieniem zjawiska prekariatu", poświęconej wyzwaniom współczesnej polityki społecznej i rynku pracy. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących polityki rodzinnej, rynku pracy oraz systemu zabezpieczenia społecznego.
