Stary śmigłowiec, nowa misja
Sea King wszedł do służby pod koniec lat 60. i przez dziesięciolecia był jednym z podstawowych śmigłowców Royal Navy. W zależności od wersji służył do zwalczania okrętów podwodnych i nawodnych, prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych oraz transportu. Maszyna o masie ponad 9 ton może pozostawać w powietrzu nawet przez kilka godzin i przenosić uzbrojenie lub specjalistyczne wyposażenie.
Na targach Farnborough Airshow zaprezentowano jednak Sea Kinga w zupełnie nowej konfiguracji. Pod kadłubem zamontowano dwie prowadnice, na których można przenosić sześć dronów przechwytujących – po trzy z każdej strony (na zdjęciu poniżej). Zastąpiły one przeciwokrętowe pociski Sea Skua lub Exocet, które śmigłowiec przenosił w przeszłości. Wszystko wskazuje na to, że będzie to pierwsza na świecie maszyna tego typu przystosowana do zwalczania Shahedów za pomocą dronów.
Skąd Sea Kingi trafiły do Ukrainy?
Pierwsze trzy śmigłowce Sea King Wielka Brytania przekazała Ukrainie w 2022 r. Były to wycofane z Royal Navy maszyny, które wcześniej trafiły do firmy HeliOperations zajmującej się ich obsługą i modernizacją.
W tym roku okazało się, że do Ukrainy trafi również sześć niemieckich Sea Kingów Mk.41. To właśnie jeden z nich najprawdopodobniej pokazano podczas targów w Farnborough. Choć prezentowana maszyna nie miała ukraińskich oznaczeń, jej konfiguracja odpowiada wyposażeniu przygotowywanemu dla ukraińskiej marynarki wojennej.
Ukraina zamienia stare samoloty w łowców dronów
Wyposażenie Sea Kingów w drony przechwytujące wpisuje się w szerszy trend obserwowany w Ukrainie. Kijów coraz częściej wykorzystuje starsze samoloty i śmigłowce jako latające platformy do zwalczania rosyjskich bezzałogowców.
Wcześniej podobną modernizację przeszedł produkowany w Mielcu An-28, znany również jako M28 Bryza. Pod jego skrzydłami zamontowano prowadnice dla dronów przechwytujących, dzięki czemu maszyna może patrolować duży obszar i odpalać je znacznie bliżej celu. Odpalenie z wysokości zwiększa zasięg takich bezzałogowców i poprawia ich szanse na przechwycenie Shahedów.
Drony przechwytujące kosztują zaledwie kilka tysięcy dolarów i są wielokrotnie tańsze od klasycznych pocisków przeciwlotniczych. Dlatego Ukraina coraz częściej stawia właśnie na takie rozwiązania. Jeśli koncepcja sprawdzi się również na Sea Kingach, podobną rolę mogą w przyszłości otrzymać kolejne śmigłowce i samoloty wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
