Dziesięć nowych baz na zachodzie Rosji
"The Telegraph" wraz z firmą DroneSec, specjalizującą się w analizie zagrożeń związanych z bezzałogowcami, przeanalizował zdjęcia satelitarne rosyjskich obiektów w pobliżu granic z Ukrainą i Białorusią. Dziennik zidentyfikował dziesięć baz z nową infrastrukturą do wystrzeliwania dronów. Część powstała na terenie istniejących baz wojskowych i cywilnych lotnisk, pozostałe zbudowano od podstaw.
Jednym z takich miejsc jest lotnisko Chalino pod Kurskiem, około 100 km od granicy z Ukrainą. Kolejny kompleks powstał w pobliżu wsi Asowica w obwodzie briańskim – około 35 km od Ukrainy i 163 km od Białorusi.
Łącznie w dziesięciu bazach "The Telegraph" naliczył co najmniej 59 nowych prowadnic startowych. To specjalne szyny, z których startują drony. Około 20 jest znacznie dłuższych od pozostałych. Zdaniem analityków DroneSec mogą służyć do wystrzeliwania większych dronów dalekiego zasięgu. Takie maszyny przenoszą więcej paliwa, przez co są cięższe i potrzebują dłuższej prowadnicy do startu. Rosjanie nadal rozbudowują część obiektów, a w jednej z baz przygotowali magazyny mogące pomieścić ponad 1000 bezzałogowców.
Rosja zwiększa masę ataków
Nowa infrastruktura jest już wykorzystywana podczas wojny. Według danych z ogólnodostępnych systemów monitorowania z siedmiu z dziesięciu opisanych baz wysyłano drony podczas ostatnich rosyjskich nalotów na Kijów. Z tych samych stanowisk Rosjanie mogą też wysyłać coraz szybsze drony Gerań o większym zasięgu.
Geran-4 z silnikiem odrzutowym osiąga do 500 km/h. Z głowicą o masie 90 kg jego zasięg wynosi około 450 km. Jeszcze większy Geran-5 ma około 6 m długości i 5,5 m rozpiętości skrzydeł, przenosi 90-kilogramową głowicę i może pokonać około 1000 km. Według dostępnych danych rozpędza się do około 600 km/h. Z części baz opisanych przez "The Telegraph" w jego zasięgu znalazłyby się więc cele na terytorium NATO, w tym Warszawa. Gazeta zastrzega jednak, że nie ma dowodów, by Rosja przygotowywała taki atak.
– Nowe stanowiska pozwalają Rosji wysyłać coraz więcej dronów, a kolejne udoskonalenia w ich konstrukcji sprawiają, że stają się one coraz trudniejsze do przechwycenia – powiedział "The Telegraph" Mike Monnik, założyciel i szef firmy DroneSec, która analizowała zdjęcia satelitarne rosyjskich baz.
Incydenty z rosyjskimi dronami
Rosyjskie bezzałogowce już wielokrotnie pojawiały się nad terytorium państw Sojuszu. Do najpoważniejszego takiego incydentu w Polsce doszło w nocy z 9 na 10 września 2025 r. Podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę do Polski wleciało 19 dronów. Część z nich została zestrzelona przez polskie i sojusznicze lotnictwo.
Do kolejnych incydentów dochodziło również nad Rumunią, gdzie rosyjskie drony wlatują przede wszystkim podczas ataków na ukraińskie porty i inne cele położone w pobliżu Dunaju.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
