Oferty z wymogiem językowym plasują się wyżej w całej skali wynagrodzeń. Mediana jest w nich wyższa o 2 tys. zł – rośnie z niecałych 7 tys. do 9 tys. zł brutto. Porównanie średnich wypada jeszcze wyraźniej: 11 300 zł wobec 8 000 zł, czyli ok. 3 tys. zł różnicy. Bierze się to stąd, że wśród ofert wymagających języka znacznie częściej trafiają się stanowiska bardzo wysoko opłacane. Podwyższają one średnią w znacznie większym stopniu niż medianę.
Język obcy w ofercie pracy
Zespół platformy językowej Fluentbe przeanalizował ponad tysiąc ogłoszeń o pracę opublikowanych w pierwszej połowie lipca na portalach OLX Praca, Pracuj.pl i RocketJobs. Pod lupę wzięto oferty na pełny etat, z umową o pracę i – co w polskich warunkach zawęża pole najmocniej – z jawnie podanymi widełkami wynagrodzenia. Wymóg znajomości języka obcego pojawił się w co czwartej z nich.
Ogłoszenie z wymogiem językowym zazwyczaj oznacza szerszy zakres obowiązków. Pracownik sam rozmawia z klientem czy dostawcą, sam czyta dokumentację i nie potrzebuje pośrednika. - Pracodawca płaci więc nie za sam język, ale za to, że jedna osoba obsłuży zadanie, które inaczej wymagałoby zatrudnienia kogoś dodatkowo albo wsparcia tłumacza – zauważa Miłosz Ryniecki, prezes i współtwórca Fluentbe, platformy do nauki języków obcych online. – Upowszechnienie pracy zdalnej i międzynarodowych zespołów sprawiło, że takich stanowisk jest znacznie więcej – dodaje.
Znasz język obcy, poza pensją możesz liczyć na premię
Wyższe stawki nie ograniczają się do górnej granicy oferty, która bywa jedynie obietnicą hojnej premii. Przewaga ofert z językiem jest identyczna na obu krańcach widełek wynagrodzenia: 8 000 zł wobec 6 000 zł przy minimalnym oraz 10 000 zł wobec 8 000 zł przy maksymalnym. Oznacza to, że znajomość języka nie podnosi wyłącznie hipotetycznego maksimum, ale też kwotę gwarantowaną – tę, którą pracownik otrzymuje na start.
Komunikatywny język to podstawa, wraz z biegłością rośnie stawka
Najczęściej wymaganym poziomem języka pozostaje B1-B2. Wskazało go 57 proc. ogłoszeń, w których pracodawca sprecyzował oczekiwania w europejskiej skali biegłości językowej (CEFR). Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że 40 proc. ogłoszeń z wymaganym językiem nie posługiwało się tą skalą, lecz określało niezbędne kompetencje opisowo. Tak jak we wcześniejszych analizach Fluentbe, poziom komunikatywny dominuje niezależnie od stanowiska: od ofert dla stażystów po kierownicze. Wystarcza on jednak, by przejść przez sito rekrutacyjne, a nie by trafić na najlepiej opłacane oferty.
Poziom B2 pozwala dogadać się w sprawach zawodowych i właśnie tego wymaga większość pracodawców. Ale są zadania, w których różnica między „dogadać się" a „poprowadzić" przekłada się bezpośrednio na pieniądze.- Negocjacje, prezentacja przed klientem, ustalanie szczegółów umowy, tłumaczenie skomplikowanej rzeczy komuś, kto nie jest specjalistą. Na tym poziomie pracodawca chętnie zapłaci więcej, bo alternatywą jest wynajęcie tłumacza albo utrata kontraktu – mówi Miłosz Ryniecki.
Warto przy tym pamiętać, że droga z B2 do C1 w języku ogólnym to zwykle najdłuższy odcinek całej nauki. Rzecz w tym, że pracownikowi rzadko potrzebna jest biegłość we wszystkim – potrzebuje jej w tym, co robi codziennie. Warto więc podchodząc do nauki języków wybrać program przygotowany pod konkretną branżę, rozumianą dowolnie wąsko: może to być język dla budownictwa, ale też dla samych dekarzy. Na takie zapotrzebowanie odpowiadają właśnie m.in. wybrane platformy do nauki języków.
Certyfikat potwierdzający jak znasz język nie gwarantuje wyższej pensji
Autorzy analizy zastrzegają jednak, że niecała ta różnica w zarobkach to zasługa samej znajomości języka. Wymagany on jest częściej w branżach i na stanowiskach, które i tak są lepiej płatne. Odpowiednie kompetencje językowe otwierają jednak dostęp właśnie do tej części rynku pracy – bez nich najlepiej opłacane oferty pozostają poza zasięgiem kandydata. Firmy w trakcie rekrutacji sprawdzają realną znajomość ,,branżowego’’ języka i umiejętność komunikacji w nim.
Potwierdzają to założyciele Miłosz Ryniecki i Jacek Perkowski - założyciele Fluentbe – I właśnie na tym etapie wiele osób odpada, choć w rzeczywistości język znają całkiem dobrze. Problemem jest blokada przed mówieniem. Spotykamy osoby, które czytają anglojęzyczną dokumentację bez problemu, a milkną, gdy trzeba odebrać telefon od kontrahenta. Dlatego stawiamy na ośmielenie do mówienia – także przez rozmowy z lektorem AI, których kursanci nie boją się tak jak rozmowy z człowiekiem – podkreślają twórcy polskiej platformy językowej.
Certyfikat to nie wszystko, to dopiero początek rozmowy. Fachowa wiedza powiązana z rekrutowanym stanowiskiem, plus umiejętność komunikacji i pracy w środowisku obcego języka to oczekiwania pracodawcy. Ci nie poddają się dyplomozie i weryfikują certyfikat w praktyce. Zadaniem pracownika jest zespołowe rozwiązywanie konkretnych problemów, a to wymaga umiejętności efektywnej komunikacji w języku obcym. Właśnie za te umiejętności są gotowi więcej zapłacić pracodawcy.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
