Koniec Polski węglowej
Aż 92,8 proc. prądu w Polsce pochodziło z węgla. Głównie kamiennego, który odpowiadał za ponad połowę produkcji. Tak wyglądał rodzimy system energetyczny w 1990 roku, tuż po transformacji ustrojowej.
Był to również moment rezygnacji z budowy Elektrowni Jądrowej Żarnowiec. Planowana siłownia miała być niewielką, ale istotną alternatywą dla energetyki opartej niemal wyłącznie na węglu. Jej porzucenie utrwaliło dominację tego paliwa w polskim systemie elektroenergetycznym.
W 2004 roku, gdy Polska wstępowała do Unii Europejskiej, niewiele się zmieniło. Z węgla produkowano 92,3 proc. energii elektrycznej. System pozostawał niemal całkowicie uzależniony od paliw kopalnych, mimo że już na początku lat 90. w debacie publicznej, w tym w czasie obrad Okrągłego Stołu, wskazywano na konieczność ograniczenia masowego spalania węgla.
Drogi węgiel i pakiet 3x20
W uchwale z 9 listopada 1990 roku zapisano potrzebę zmniejszenia udziału paliw stałych, w tym węgla, w krajowej gospodarce do 2010 roku. Przez wiele lat deklaracje te nie przekładały się jednak na zasadniczą zmianę struktury produkcji energii.
Przełom nastąpił wraz z polityką klimatyczną Unii Europejskiej. W 2005 roku uruchomiono system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS), a kilka lat później przyjęto pakiet klimatyczno-energetyczny 3x20. Zakładał on ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 20 proc., poprawę efektywności energetycznej oraz zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii. Dla Polski celem było osiągnięcie 15 proc. udziału OZE.
Od 2013 ETS zaczął też obowiązywać elektrownie. Rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 sprawiły, że produkcja energii z węgla stawała się coraz mniej konkurencyjna. Jednocześnie rozwijały się nowe źródła energii. W ten sposób rozpoczęło się stopniowe odchodzenie od węgla w Polsce.
Skok w ostatniej „sześciolatce”
W 2020 roku udział węgla w produkcji energii elektrycznej spadł do 69,9 proc. Pozostałą część zapewniały przede wszystkim gaz (10,1 proc.), wiatr (10 proc.) i biomasa (5,2 proc.). Fotowoltaika dopiero zaczynała odgrywać większą rolę i odpowiadała za 1,3 proc. produkcji.
Był to pierwszy wyraźny moment, gdy tradycyjne źródła zaczęły oddawać pole nowym technologiom.
Najnowsze dane Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) za lipiec 2026 roku pokazują, jak szybko zmienia się polski miks energetyczny. Węgiel kamienny i brunatny odpowiadały już za około 53 proc. produkcji energii elektrycznej.
Słoneczne lato sprawiło, że sama fotowoltaika zapewniła około 21 proc. produkcji. Wiatr dołożył kolejne 15 proc., a elektrownie wodne około 2 proc. Łącznie odnawialne źródła energii odpowiadały więc za około 38 proc. krajowej produkcji prądu. W kolejnych miesiącach udział OZE może dalej rosnąć wraz ze zwiększaniem produkcji uruchomionej niedawno morskej farmy wiatrowej Baltic Power.
Co zastąpi elektrownie węglowe?
Jesienią i zimą udział energii słonecznej oczywiście spadnie. Wówczas większą rolę będą odgrywać źródła dyspozycyjne, które mogą pracować niezależnie od pogody.
W Polsce powstają nowe bloki gazowo-parowe. Mają one przede wszystkim stabilizować system energetyczny w okresie transformacji, ale w dłuższej perspektywie największe elektrownie węglowe mają zastąpić przede wszystkim elektrownie jądrowe.
Największą elektrownią w Polsce pozostaje, zasilany węglem brunatnym, Bełchatów. Jej moc zainstalowana wynosi około 5,3 GW, co odpowiada (przy pełnej produkcji) za 20-25 proc. krajowego zapotrzebowania. Elektrownia ma jednak zakończyć pracę w połowie lat 30. XXI wieku. Powinno się to stać „na zakładkę”, wraz z uruchomieniem pierwszego bloku Elektrowni Jądrowej Kopalino-Lubiatowo.
Do 2040 roku Polska planuje uruchomić co najmniej cztery reaktory jądrowe. W połączeniu z dynamicznym rozwojem odnawialnych źródeł energii mają one przejąć znaczną część produkcji, którą dziś zapewniają elektrownie węglowe.
Jeśli inwestycje zostaną zrealizowane zgodnie z harmonogramem, w ciągu około 35 lat polska elektroenergetyka może przejść drogę od systemu niemal całkowicie opartego na węglu do miksu, w którym dominować będą atom i odnawialne źródła energii. Węgiel, jeśli chodzi o energetykę, przejdzie do historii.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
