Co z prądem z wiatraków na morzu?
Pierwszy prąd z wiatraków na Morzu Bałtyckim (offshore) popłynął miesiąc temu – 10 lipca. Farma budowana przez Orlen i kanadyjski Northland Power znajduje się około 23 km od brzegu, na wysokości Choczewa. Docelowo będzie miała moc około 1,2 GW. To wynik odpowiadający mocy trzech z dwunastu bloków elektrowni węglowej w Bełchatowie.
Jednak po pierwszych tygodniach pracy Baltic Power pojawiły się głosy krytyczne. Wiatraki w szczycie produkowały około 2–3 GWh dziennie. Dla niektórych był to znak, że kręcą się zbyt wolno i nie spełniają swojego celu. W lipcu – od momentu uruchomienia – pracowało 56 wiatraków o mocy 15 MW każdy. Pod koniec miesiąca było ich już 60.
Wiatraki kręcą się za wolno?
Gdyby „kręciły się” przez cały dzień z pełną mocą, mogłyby wyprodukować aż 20 GWh. Tymczasem było to około 10–15 proc. ich możliwości. W Europie średnie wykorzystanie mocy morskich farm wiatrowych (tzw. capacity factor) wynosi około 45 proc. Czy to oznacza, że z Baltic Power nie jest dobrze? Niekoniecznie. Operator przypomina bowiem, że farma jest jeszcze w trakcie budowy.
10 lipca miał miejsce testowy rozruch, który potrwa kilka miesięcy. Dopiero wtedy będzie można określić realną produkcję energii. Jeżeli na koniec roku realnie wykorzystywana moc będzie oscylowała wokół 10–15 proc. możliwości, będzie można bić na alarm. Na razie nie ma do tego podstaw.
Co dzieje się na budowie Baltic Power?
Budowa farmy Baltic Power ma zakończyć się pod koniec roku. Wtedy uruchomionych ma zostać 76 turbin, które wraz z fundamentem mają po 260 metrów wysokości. Prąd popłynie do dwóch stacji elektroenergetycznych przez cztery kable połączone ze stacją elektroenergetyczną w Choczewie. Stamtąd trafi do krajowego systemu elektroenergetycznego.
Całkowity koszt projektu szacowany jest na 4,7 mld euro.
„Projekt Morskiej Farmy Wiatrowej Baltic Power w dalszym ciągu jest realizowany zgodnie z przyjętym budżetem i terminem oddania do eksploatacji w IV kwartale 2026 r.” – tłumaczy minister Wojciech Balczun w odpowiedzi na pytania posłów.
Będzie druga farma na Bałtyku?
Baltic Power to pierwszy z kilku projektów. Do 2030 roku łączna zainstalowana moc farm morskich ma wynosić 3 GW. „W kolejce” czeka już Baltica 2, realizowana przez PGE i Ørsted, która ma zostać uruchomiona w przyszłym roku. To farma o maksymalnej mocy 1,8 GW – największa na Bałtyku.
Na tym nie koniec. W planach Orlenu jest uruchamianie kolejnych farm wiatrowych na morzu. Chodzi o projekty Baltic East i Baltic West. Pierwszy z nich – o mocy 900 MW – ma już pozwolenie lokalizacyjne oraz zapewniony kontrakt w aukcji offshore.
„Obecnie, w zakresie dot. Morskiej Farmy Wiatrowej Baltic East, realizowane są prace przedprojektowe i projektowe, obejmujące opracowanie koncepcji parametrów technicznych, a także działania związane z uzyskaniem niezbędnych pozwoleń na budowę. Równolegle prowadzone są badania środowiskowe na lądzie, stanowiące element procesu pozyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach” – odpowiada minister Balczun.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
