Odwołali stary zarząd. Wkrótce zaczęły się problemy
O konflikcie w spółdzielni mieszkaniowej „Politechnika” na warszawskim Mokotowie pisze portalsamorzadowy.pl, który powołuje się na „Gazetę Wyborczą”. Jak wynika z relacji dziennika, kryzys rozpoczął się od kwietniowego odwołania wieloletniego zarządu. Mieszkańcy, korzystając z nowych przepisów ograniczających możliwość głosowania przez pełnomocników, zdecydowali o zmianie władz i powołali tymczasowy zarząd złożony z członków spółdzielni.
Na papierze miała być to więc rewolucja, która pozwoli mieszkańcom odzyskać większą kontrolę nad tym, jak zarządzane są ich nieruchomości. W praktyce szybko pojawiły się kolejne problemy.
Spółdzielnia obejmuje 42 budynki i zrzesza ponad 2,6 tys. członków. To przede wszystkim powojenne bloki z lat 60. i 70., położone w atrakcyjnych częściach Mokotowa, między innymi przy Etiudy Rewolucyjnej, Bełskiej, Malawskiego i Wołoskiej. Budynki mają jednak swoje lata i wymagają coraz większych wydatków na remonty oraz modernizację.
Nowe władze nie przejęły jednak pełnej kontroli nad finansami spółdzielni. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, jeden z banków odmówił udostępnienia nowemu zarządowi spółdzielczego konta. Powodem jest trwający spór sądowy ze starymi władzami dotyczący wpisu w Krajowym Rejestrze Sądowym.
W efekcie nowy zarząd znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Nie ma pełnego dostępu do pieniędzy spółdzielni, a jednocześnie musi regulować bieżące zobowiązania i podejmować decyzje dotyczące funkcjonowania 42 budynków.
Czynsze poszły gwałtownie w górę. Mieszkańcy przecierają oczy
Problemy z zarządzaniem to jednak niejedyny kłopot, z którym mierzą się mieszkańcy. W lipcu zaczęli otrzymywać informacje o nowych wysokościach opłat obowiązujących od sierpnia. Podwyżki okazały się bardzo wysokie. – Płaciłem 900 zł, teraz mam płacić 1,3 tys. zł. Ponad 40 proc. więcej – przywołuje portalsamorządowy.pl wypowiedź jednego z mieszkańców dla „Wyborczej”.
Inny lokator przekazał gazecie, że jego opłaty wzrosły z 917 zł do 1300 zł. W przypadku niektórych budynków skala podwyżek jest jeszcze większa. Jak podaje dziennik, mieszkańcy bloków przy Etiudy Rewolucyjnej w 2023 roku płacili 521 zł, natomiast w 2026 roku ich opłaty przekraczają już 1000 zł.
Dla wielu gospodarstw domowych oznacza to więc nie kilkadziesiąt złotych więcej miesięcznie, ale setki złotych dodatkowych wydatków. Mieszkańcy nie ukrywają zdziwienia, tym bardziej że – jak twierdzą – stan części budynków nie uzasadnia tak wysokich opłat. Zwracają uwagę między innymi na stare grzejniki, problemy z zapowietrzającymi się instalacjami, awarie zaworów oraz zalania mieszkań. Problemem ma być także stan dachów. Ich słaba izolacja sprawia, że w czasie upałów temperatura w mieszkaniach potrafi dochodzić do 38-39 stopni Celsjusza.
Skąd tak duża podwyżka? Nowe władze wskazują na ogrzewanie
Nowy zarząd przekonuje, że gwałtowny wzrost opłat nie jest efektem dowolnej decyzji, lecz konsekwencją konieczności uporządkowania finansów spółdzielni. Największym problemem okazały się rozliczenia związane z centralnym ogrzewaniem.
Jak wyjaśnia „Gazeta Wyborcza”, w kwietniu 2025 roku poprzedni zarząd obniżył zaliczki na ogrzewanie o około 20 proc. Stało się to w sytuacji, gdy od lipca 2025 roku dostawca ciepła, Veolia, uwolnił ceny. W praktyce oznaczało to wzrost kosztów ogrzewania o 19 proc.
Nowe władze twierdzą, że wysokość zaliczek nie odpowiadała rzeczywistym kosztom ponoszonym przez spółdzielnię. – Moim zdaniem poprzedni zarząd obniżył zaliczki, by przypodobać się mieszkańcom. Problem ma już nowy zarząd, bo stawki były zbyt niskie w stosunku do rzeczywistych kosztów – cytuje za „Wyborczą" tłumaczenia p.o. prezesa Marii Laszuk Paprockiej portalsamorzadowy.pl.
Skutki tej decyzji są teraz odczuwalne przez mieszkańców.
Spółdzielnia wydała na ogrzewanie około 6 mln zł, podczas gdy w ramach zaliczek mieszkańcy wpłacili około 4,5 mln zł. Powstała więc różnica sięgająca około 1,5 mln zł.
To właśnie ta kwota ma zostać rozliczona z mieszkańcami w pięciu ratach. Na wysokość rachunków wpłynęła również wyjątkowo chłodna zima, podczas której zużycie ciepła było większe.
Mieszkańcy pytają, za co właściwie płacą
Tłumaczenia dotyczące ogrzewania nie przekonują jednak wszystkich lokatorów. Część mieszkańców uważa, że skoro opłaty są tak wysokie, powinno się to przekładać również na stan techniczny budynków.
Tymczasem – jak wynika z przywoływanej przez portalsamorzadowy.pl z relacji „Gazety Wyborczej” – lokatorzy od lat zwracają uwagę na problemy wymagające rozwiązania. Mówią o awariach instalacji, starych elementach wyposażenia budynków, zalaniach i niewystarczającej izolacji.
Teraz dodatkowo muszą mierzyć się z wysokimi podwyżkami, które dla części osób oznaczają wzrost miesięcznych wydatków o kilkaset złotych. W tle pozostaje natomiast pytanie o to, jak dokładnie wygląda sytuacja finansowa spółdzielni i dlaczego przez dłuższy czas zaliczki na ogrzewanie były niższe od rzeczywistych kosztów.
Konflikt coraz bardziej się zaostrza
Na problemach finansowych i podwyżkach jednak się nie kończy. W spółdzielni narasta również konflikt między zwolennikami poprzednich i obecnych władz. Jak opisuje gazeta z rady nadzorczej zaczęli rezygnować kolejni członkowie. Część kadry kierowniczej przeszła na zwolnienia lekarskie, a inni pracownicy mają prowadzić tak zwany „strajk włoski”.
Mieszkańcy mówią natomiast o „nagonce jednych na drugich”. Nie mają też jasności, kto w praktyce odpowiada obecnie za podejmowanie najważniejszych decyzji w spółdzielni.
Zamiast uspokojenia sytuacji po kwietniowej zmianie władz pojawiły się więc kolejne spory. Stary zarząd i nowe władze pozostają uwikłane w konflikt prawny, nowy zarząd nie ma pełnego dostępu do rachunku, pracownicy i członkowie organów spółdzielni odchodzą lub wycofują się z aktywności, a mieszkańcy dostają coraz wyższe rachunki.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
