Do wypadku doszło w niedzielę około godz. 1 na autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezoekeresztes na północnym wschodzie Węgier. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski. W wyniku tragicznego zdarzenia zginęło 12 osób, a 10 pozostaje ciężko rannych. 37 osób odniosło lekkie obrażenia.
Polscy medycy konsultowali stan poszkodowanych
Wiceszefowa MZ na konferencji prasowej przed szpitalem w Miszkolcu na Węgrzech przekazała, że decyzje dotyczące pacjentów podjęto wspólnie z węgierskimi lekarzami.
- 22 poszkodowanych pacjentów zostanie zabranych dzisiaj wieczorem specjalnym samolotem, który został wysłany decyzją pana premiera Donalda Tuska do Warszawy. Samolot będzie miał międzylądowanie w Rzeszowie i tam, ponieważ grupa poszkodowanych jest z województwa podkarpackiego, pacjenci ci zostaną przejęci przez służby medyczne - poinformowała Kacperczyk.
Jak dodała, 18 pacjentów nadal pozostanie w węgierskim szpitalu. - Pięciu pacjentów zostało już wypisanych. Są zaopiekowani przez rodziny, więc nie udają się do Warszawy zorganizowanym transportem - zaznaczyła wiceminister.
Przekazała, że w sprawie dwóch osób jeszcze jest podejmowana decyzja. - Lekarze węgierscy jeszcze decydują, przeprowadzają ostatnie badania, czy te osoby będą mogły dołączyć dzisiaj do transportu samolotem specjalnym, który poleci wieczorem do Polski - powiedziała Kacperczyk.
Transport pod okiem lekarzy
Kacperczyk zapewniła, że poszkodowanym będą towarzyszyli medycy i ratownicy medyczni z zespołu humanitarno-medycznego, tak żeby zapewnić im maksimum bezpieczeństwa. Zaznaczyła, że osoby, których stan zdrowia tego wymaga zostaną przetransportowane do szpitali w Polsce.
Wiceministra zdrowia zaznaczyła, że na miejscu pozostanie członek zespołu humanitarno-medycznego, którego zadaniem będzie zaplanowanie i skoordynowanie ewakuacji transportów medycznych kolejnych osób, które zostaną zakwalifikowane przez węgierskich lekarzy do kolejnych transportów do Polski.
Według Kacperczyk stan zdrowia części pacjentów najprawdopodobniej pozwoli na ich transport do Polski jeszcze w tym tygodniu. Jednocześnie zastrzegła, że w węgierskich szpitalach znajdują się wciąż pacjenci w ciężkim stanie, którzy najprawdopodobniej będą musieli dłużej zostać na Węgrzech.
Zapewnimy bezpieczny transport medyczny każdemu Polakowi, który będzie musiał jeszcze zostać w szpitalach na Węgrzech (...). Nadrzędnym celem jest bezpieczny transport - stwierdziła.
Dodała, że w przypadku, gdyby któryś z pacjentów wymagał wysokospecjalistycznej opieki czy procedur, zostanie mu zaproponowane miejsce w szpitalu MSWiA na Wołoskiej lub Wojskowym Instytucie Medycznym na Szaserów w Warszawie.
Ponowne oględziny miejsca wypadku i zatrzymanie polskiego kierowcy
Ze wstępnych ustaleń węgierskiej policji i organów ścigania wynika, że do tragedii doszło, bo polski kierowca autokaru najprawdopodobniej zasnął za kierownicą.
Węgierska prokuratura zatrzymała już jednego z dwóch kierowców i przesłuchała go. Mężczyzna nie złożył jednak wyjaśnień.
W poniedziałek na Węgrzech przeprowadzone zostaną ponowne oględziny autokaru, który uległ katastrofie na autostradzie M3. Wezmą w nich udział polski prokurator, biegły z zakresu ruchu drogowego i policjanci. Polska prokuratura wystąpiła też o przekazanie materiałów ze śledztwa prowadzonego przez stronę węgierską.
Jak powiedziała w poniedziałek na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk, polska strona uzyskała zgodę na udział swojego prokuratora w czynnościach na miejscu katastrofy. Prokurator wraz z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie i biegłym z zakresu ruchu drogowego rano pojechał na Węgry.
Polski prokurator w poniedziałek spotkał się w prokuraturze w Miszkolcu ze stroną węgierską, a następnie miał uczestniczyć w ponownych oględzinach autokaru. Ich wyniki mogą być istotne dla ustalenia przyczyn katastrofy.
– Stan techniczny pojazdu będzie oceniał biegły, po to tam pojechali – powiedziała prok. Kolendowska-Matejczuk.
Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła 16 sierpnia śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Postępowanie dotyczy czynu z art. 173 § 4 Kodeksu karnego. Za nieumyślne sprowadzenie katastrofy, której następstwem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, grozi kara od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.
