Według "FT" Estonia odchodzi od dotychczasowego modelu, w którym głównym założeniem było prowadzenie obrony na własnym terytorium i oczekiwanie na przybycie wsparcia sojuszników. Nowa koncepcja określana jest mianem "aktywnej obrony". Jej podstawowym założeniem jest zatrzymanie przeciwnika możliwie blisko granicy.
– Musimy zacząć od samej granicy i wygrywać już w pierwszych starciach. Z wojskowego punktu widzenia to bardzo trudne – powiedział w rozmowie z "FT" pułkownik Tarmo Kundla, dowódca 1. Brygady Piechoty.
Estonia zmienia strategię obronną. Wojsko bliżej granicy z Rosją
W ramach zmian elitarne jednostki są przenoszone z bazy w Tapa do nowych obiektów powstających w Johvi, około 50 km od granicy z Rosją. Jednocześnie Estonia rozbudowuje infrastrukturę wojskową w Narwie, mieście położonym bezpośrednio przy granicy i zamieszkanym w dużej mierze przez ludność rosyjskojęzyczną.
Estoński MON podkreśla, że celem zmian jest zwiększenie zdolności do odstraszania potencjalnego przeciwnika i ograniczenie ryzyka prowadzenia działań wojennych na terytorium kraju.
"Podejmowane przez nas metody odstraszania mają sprawić, aby agresja przeciwko nam stała się czymś nie do pomyślenia. Nasz cel jest jasny: utrzymać wroga i zniszczenia wojenne z dala od terytorium Estonii" – przekazał resort obrony w oficjalnym komunikacie.
Narwa na celowniku? Miasto może stać się celem rosyjskiej prowokacji
Estońskie służby obawiają się, że Rosja mogłaby w przyszłości przeprowadzić ograniczoną operację mającą na celu sprawdzenie reakcji NATO. Jednym z potencjalnych miejsc takiego scenariusza miałaby być Narwa.
Zdaniem estońskich przedstawicieli wojskowych i wywiadowczych problemem byłaby nie tylko sama skala ewentualnego incydentu, ale również tempo wydarzeń. Rosja mogłaby próbować doprowadzić do sytuacji, w której państwa NATO musiałyby podejmować decyzje pod presją czasu.
Rząd w Tallinn podkreśla, że nie ma przesłanek, aby Rosja przygotowywała się do pełnoskalowej wojny przeciwko Estonii. Estońskie władze wskazują jednak na możliwość odbudowy i zwiększenia rosyjskiego potencjału wojskowego w perspektywie kilku lat.
Jednym z powodów zmiany estońskich planów obronnych mają być informacje dotyczące rozbudowy rosyjskich sił w pobliżu granicy. Cytowany przez „Financial Times” urzędnik estońskiego ministerstwa obrony przekazał, że dotychczasowe plany obronne pozostawały zasadniczo niezmienione przez około dekadę, podczas gdy Rosja ma przygotowywać się do zwiększenia liczebności swoich sił.
Estończycy wyciągają również wnioski z rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Według przedstawicieli władz dotychczasowe założenie, że siły rosyjskie można zatrzymać na terytorium Estonii, a następnie oczekiwać na pomoc sojuszników, niesie ze sobą poważne ryzyko.
W nowej strategii większy nacisk położono więc na zdolność do prowadzenia działań już w pierwszej fazie konfliktu. Chodzi zarówno o rozmieszczenie wojsk, jak i rozwój infrastruktury oraz zwiększenie możliwości szybkiej mobilizacji.
Estonia szykuje się na najgorsze. Kraj zwiększa wydatki na obronność
Zmiany obejmują nie tylko rozmieszczenie żołnierzy. Estonia znacząco zwiększyła wydatki na obronność, które sięgają obecnie 5,4 proc. PKB. Środki są przeznaczane między innymi na rozwój artylerii rakietowej i systemów pozwalających na rażenie celów znajdujących się w znacznej odległości.
Estońskie siły zbrojne korzystają m.in. z wyrzutni HIMARS oraz południowokoreańskich systemów Chunmoo. W przypadku użycia pocisków o zasięgu do 300 km w zasięgu ich działania znalazłyby się również cele położone w rejonie Petersburga.
Jednocześnie Estonia opiera znaczną część potencjału obronnego na systemie rezerw. Według danych przytaczanych przez "Financial Times" wyszkolone siły rezerwowe liczą około 230 tys. osób. Stałe siły zbrojne w czasie pokoju są znacznie mniejsze i liczą około 4200 żołnierzy, jednak system rezerw wysokiej gotowości pozwala na szybkie powołanie około 39,5 tys. osób.
Wzmocnieniu estońskiej obrony ma służyć także obecność wojsk sojuszniczych. Wielka Brytania zapowiedziała zwiększenie kontyngentu w Estonii. Do kwietnia 2027 roku liczba brytyjskich żołnierzy ma wzrosnąć z około 800 do 1200.
Dla Tallinna kluczowe znaczenie ma również rozwój sytuacji w Ukrainie. Dopóki rosyjskie wojska są zaangażowane w działania wojenne na wschodzie i południu Ukrainy, ich możliwości prowadzenia operacji na innych kierunkach pozostają ograniczone. Zawieszenie broni lub zakończenie wojny mogłoby jednak stworzyć Moskwie możliwość przesunięcia części sił bliżej wschodniej flanki NATO.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

