Projekt Rozwoju Plus zakłada objęcie obowiązkowym szkoleniem wojskowym parlamentarzystów, którzy nie ukończyli 60. roku życia. Przepisy miałyby dotyczyć zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Szkolenie składałoby się z około 30 dni zajęć teoretycznych oraz 28 dni części praktycznej na poligonie.
Obowiązkowe szkolenie wojskowe dla posłów. Projekt trafił do Sejmu
W części teoretycznej parlamentarzyści mieliby zdobywać wiedzę dotyczącą miejsca sił zbrojnych w strukturze państwa, obowiązków poszczególnych władz oraz najważniejszych dokumentów związanych z bezpieczeństwem. Część praktyczna miałaby być zbliżona do szkolenia prowadzonego w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej.
Rozwój Plus proponuje jednocześnie możliwość służby parlamentarzystów w Wojskach Obrony Terytorialnej (WOT). Projekt przewiduje również możliwość służby zastępczej dla osób, które nie mogą lub nie chcą odbyć szkolenia w proponowanej formie.
Mateusz Morawiecki przekonuje, że skoro jego formacja postuluje powszechne szkolenie obronne obywateli, podobne zasady powinny dotyczyć również osób sprawujących mandaty parlamentarne.
– Nasza formacja jako pierwsza wskazała na konieczność wprowadzenia takiego przeszkolenia wojskowego dla wszystkich obywateli – powiedział były premier. – Nie może być tak, że parlamentarzyści są z czegokolwiek wyłączeni. Parlamentarzystą nie jest się do końca życia i nawet zapisy ustawowe tutaj niczego nie zmieniają. Każdy obywatel, każda obywatelka ma obowiązek służyć zwiększeniu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej – dodał.
Gen. Polko o pomyśle Morawieckiego. Zwraca uwagę na jeden problem
Do propozycji odniósł się w rozmowie z Forsal.pl gen. Roman Polko, były dowódca GROM. Jego zdaniem sama idea przygotowania polityków do funkcjonowania w obszarze bezpieczeństwa zasługuje na uwagę, jednak kluczowe znaczenie ma sposób jej realizacji.
– Po pierwsze: z niewolnika nie ma pracownika. Ważne, aby w społeczeństwie wykształtować taką kulturę, jaka jest w Wielkiej Brytanii, gdzie książę z rodziny królewskiej, który chce piastować wysokie stanowisko publiczne, ma za sobą czas służby dla państwa i wojska. To jest przykład kierunku, w jakim powinna iść Polska – stwierdził gen. Polko.
Parlamentarzyści na poligon? Gen. Polko mówi o działaniu pod publiczkę
Gen. Polko podkreślił, że nie przekonuje go sprowadzanie całej koncepcji do ustawowego obowiązku. Jego zdaniem doświadczenie wojskowe osób pełniących funkcje publiczne powinno wynikać przede wszystkim z odpowiednio ukształtowanej kultury służby państwu.
– Tę ideę w pełni popieram, natomiast sprowadzanie tego do obowiązku, to nie ten kierunek. Oceniam to jako zachowanie pod publiczkę niż sposób zmobilizowania polityków, aby ten epizod w życiorysie decydował o tym, czy ktoś będzie szefem Konfederacji, który później ocenia szefa Sztabu Generalnego, samemu nie odbywając służby wojskowej – powiedział gen. Polko, nawiązując do głośnych wypowiedzi Sławomira Mentzena, który skrytykował szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesława Kukułę.
Gen. Polko krytycznie o debacie wokół armii. Wskazuje na nowe mundury
Były dowódca GROM zauważył jednak, że znajomość wojska przez parlamentarzystów może mieć znaczenie dla jakości debaty dotyczącej bezpieczeństwa państwa. Wskazuje przy tym na szersze problemy związane z polityką obronną.
– Obowiązkowe szkolenie dla parlamentarzystów z pewnością przekładałoby się na mądrzejsze myślenie o bezpieczeństwie. Popatrzmy co się dzieje w tej chwili. Prezydent nie potrafi dogadać się z ministrem obrony narodowej, nie mamy strategii bezpieczeństwa narodowego, a postrzeganie wojska przez wielu parlamentarzystów jest naprawdę niepoważne – ocenił.
Gen. Polko zwrócił uwagę, że sposób postrzegania armii przez polityków wpływa również na jej wizerunek w debacie publicznej. Jako przykład wskazał dyskusje dotyczące wyposażenia i umundurowania, które jego zdaniem mogą przesłaniać pytania o rzeczywiste zadania wojska.
– To się przekłada na wizerunek armii. Teraz trwa ożywiona dyskusja, jakie cętki będą miały mundury, nie zwracając uwagi, jakie zadania ma realizować wojsko. To tak jakby patrzeć na pracownika budowlanego przez pryzmat tego nie jak pracuje, a jak się prezentuje w kombinezonie, i czy ma nową kieszeń na młotek. Krótko mówiąc: obowiązkowa służba wojskowa pozwoli parlamentarzystom lepiej poznać wojsko od środka, a to przekładałoby się na lepsze zrozumienie funkcjonowania służb mundurowych – ocenił były dowódca GROM.
"To nie może być piknik z grochówką". Gen. Polko o szkoleniu wojskowym
W ocenie gen. Polko samo formalne zaliczenie szkolenia nie powinno być celem proponowanych zmian. Jeżeli parlamentarzyści mieliby rzeczywiście zdobywać wiedzę przydatną w sytuacjach kryzysowych, program powinien odpowiadać na konkretne potrzeby współczesnego państwa i armii.
– Zdecydowanie tak, ale za tym muszą iść odpowiednie przygotowania. To nie może być piknik z grochówką, na zasadzie, że odbyłem szkolenie, nauczyłem się obsługiwać busolą i już się nie zgubię w lesie podczas poszukiwania grzybów. Obowiązkowe szkolenie wojskowe musi czemuś służyć – kontynuował gen. Polko.
Nasz rozmówca odniósł się również do szerszego pomysłu powszechnych szkoleń obronnych. Jego zdaniem samo zwiększenie liczby osób uczestniczących w szkoleniach nie rozwiąże problemu przygotowania społeczeństwa na sytuacje kryzysowe.
– Program dobrowolnych powszechnych szkoleń obronnych nie rozwiązuje kwestii obrony cywilnej. Ja nie widziałem Ukraińców, żeby przesączali wodę przez piasek i rozpalali ognisko w lesie albo maszerowali przez lasy, bo zgubili się w trasie. Jeżeli to ma być dobrowolne powszechne szkolenie wojskowe, to musimy wiedzieć kogo i do czego szkolimy, uwzględniając różne stanowiska nowoczesnej armii – zakończył gen. Polko.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

