Forsal logo

Broń „ostatniego kilometra” przeciw odrzutowym dronom. Pomaga sztuczna inteligencja

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
44 minut temu
Broń „ostatniego kilometra” przeciw dronom odrzutowym. O co chodzi?
Broń „ostatniego kilometra” przeciw dronom odrzutowym. O co chodzi?/Shutterstock
Rosyjskie drony odrzutowe stawiają Ukrainę przed nowym wyzwaniem. Drony są szybsze i na reakcję pozostaje dużo mnie czasu. Dlatego ukraińska obrona powietrzna wykorzystuje zautomatyzowane systemy ogniowe do zwalczania odrzutowych bezzałogowców, w tym Gerań-5. Problemem pozostaje jednak ich ograniczony zasięg, dlatego są one bronią „ostatniego kilometra” – ocenił ekspert Anatolij Chrapczynski.

Tak Ukraina walczy z dronami o napędzie odrzutowym

Rzecznik Sił Powietrznych Ukrainy pułkownik Jurij Ihnat poinformował w poniedziałek, że siły obrony przeciwlotniczej zdołały zestrzelić rosyjskie drony o napędzie odrzutowym, w tym Gerań-5, za pomocą zrobotyzowanych wieżyczek strzeleckich. Jego zdaniem automatyzacja naprowadzania i prowadzenia ognia jest szczególnie istotna przy zwalczaniu szybkich dronów.

„Zastosowanie innowacyjnych technologii i sztucznej inteligencji wyeliminowało błąd ludzki i obliczenia techniczne. Do zestrzeliwania wykorzystuje się właśnie widzenie maszynowe. Sztuczna inteligencja pozwala zwalczać nawet drony o napędzie odrzutowym” – powiedział Ihnat, cytowany przez portal Ukrainska Prawda. Jednocześnie, jak zaznaczył, możliwości takich systemów są ograniczone przez zastosowane uzbrojenie.

Sztuczna inteligencja w akcji. Broń "ostatniej mili"

Z taką oceną zgodził się ukraiński ekspert ds. lotnictwa Anatolij Chrapczynski. W rozmowie z PAP wyjaśnił, że system, otrzymując informacje o kierunku lotu i wysokości celu, automatycznie oblicza punkt wyprzedzenia, w którym należy otworzyć ogień, uwzględniając parametry balistyczne.

- Jest to jednak rozwiązanie do zastosowania na „ostatniej mili”, ponieważ zasięg i pułap skutecznego działania tych środków są w znacznym stopniu ograniczone możliwościami używanego karabinu maszynowego – zaznaczył.

Drony odrzutowe radykalnie skróciły czas reakcji

Jak ocenił, w okresie dominacji wolniejszych bezzałogowców napędzanych silnikami tłokowymi oraz przy bardziej przewidywalnych trasach pocisków manewrujących obrona powietrzna miała więcej czasu na rozmieszczenie grup ogniowych na przewidywanych kierunkach podejścia celów. Pojawienie się dronów odrzutowych radykalnie - z dziesiątek minut do kilku sekund – skraca jednak czas na reakcję, co, zdaniem Chrapczynskiego, przekracza fizyczne możliwości operatora broni maszynowej.

Według eksperta wykorzystanie szybszych bezzałogowców wymaga jednak szerszej zmiany organizacji obrony powietrznej. Ocenił, że mobilne grupy ogniowe „nigdy nie ograniczały się do pickupów z karabinami maszynowymi”. W zależności od zadania mogły wykorzystywać przenośne zestawy lub działka przeciwlotnicze czy drony przechwytujące.

Drony odrzutowe stanowią natomiast problem nie tylko z powodu braku odpowiednich interceptorów (dronów przechwytujących), lecz także z konieczności zbudowania innej architektury obrony, w której z zasady nie istnieje jedno proste rozwiązanie. - Przeciwdziałanie takiemu zagrożeniu wymaga kompleksowego systemu technologicznego opartego na rozproszonym przechwytywaniu: ciągłego aktywnego i pasywnego pola radiolokacyjnego, gęstej sieci sensorów i środków walki radioelektronicznej, zintegrowanych ze środkami ogniowymi – wyjaśnił ekspert.

Główne ryzyko strategiczne

- Nasze główne ryzyko strategiczne nie polega na trudnościach ze skalowaniem czy dostępnością komponentów, ale na błędnej próbie znalezienia szybkiego, lokalnego rozwiązania na kolejną zmianę taktyki przeciwnika – podkreślił.

Zwrócił również uwagę na sposób, w jaki przeciwnik wykorzystuje nowe drony. Według Chrapczynskiego Rosjanie wystrzeliwują je z mobilnych wyrzutni w niewielkich grupach po 5–6 maszyn, wykorzystując do ich koordynacji łącza danych i retransmitery, rozmieszczone m.in. na terytorium Białorusi. Część dronów może otrzymywać duże pakiety danych, obraz i telemetrię, podczas gdy pozostałe wykonują wcześniej zaplanowane trasy lub otrzymują informacje od prowadzących je maszyn. W ocenie eksperta dla Sił Powietrznych Ukrainy głównym wyzwaniem jest masowość i duża gęstość ataków.

Chrapczynski podkreślił przy tym ryzyko przeciążenia systemów wykrywania i naprowadzania, a także problemy związane z przeładowaniem wyrzutni i ograniczoną liczbą gotowych do użycia pocisków. Jego zdaniem odpowiedzią powinno być pogłębienie warstwowej obrony powietrznej i zwiększenie liczby mobilnych oraz stacjonarnych stanowisk ogniowych na kierunkach podejścia celów. Jednocześnie zaznaczył, że przy obecnej skali rosyjskich ataków żadna istniejąca na świecie obrona powietrzna nie jest w stanie zagwarantować pełnej ochrony przed taką presją.

Walka radioelektroniczna w nowej roli

Ekspert odrzucił rozpowszechnianą tezę, że rozwój nawigacji optycznej i systemów widzenia maszynowego zmniejsza znaczenie środków walki radioelektronicznej. Jak zauważył, autonomia nawigacji nie oznacza całkowitego odcięcia drona od łączności radiowej. Bezzałogowce nadal mogą wykorzystywać ją do przekazywania telemetrii, obrazu i zmiany zadań w czasie rzeczywistym, a także korzystać z sieci mesh, w których poszczególne maszyny pełnią funkcję retransmiterów.

Zdaniem eksperta oznacza to, że walka radioelektroniczna nadal pozostaje istotnym elementem przeciwdziałania bezzałogowcom, ale jej rola ewoluuje – od szerokopasmowego zakłócania sygnałów nawigacyjnych w kierunku bardziej precyzyjnego oddziaływania na kanały dowodzenia i wymiany danych. - Celem ma być pozbawienie grupy bezzałogowców możliwości koordynacji w czasie rzeczywistym i degradacja jej zdolności bojowych” – powiedział.

Anatolij Chrapczynski – ukraiński ekspert ds. lotnictwa, były oficer Sił Powietrznych Ukrainy (w rezerwie) oraz dyrektor ds. rozwoju ukraińskiej firmy zbrojeniowej Fly Group Ukraine, rozwijającej systemy walki radioelektronicznej i rozpoznania radioelektronicznego.

Ihor Usatenko 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Tomasz Lipczyński

W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCeny maksymalne paliw w środę. Minister Energii podał nowe stawki »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj