Tragiczny atak miał miejsce w sobotę wieczorem. Kierowca furgonetki z dużą prędkością wjechał w tłum ludzi w parku Tiergarten, by następnie zaatakować ludzi przy użyciu ostrego narzędzia. W poniedziałek burmistrz Berlina przekazał, że kobieta, która zginęła w ataku, to obywatelka Polski. 29 osób zostało rannych.
Głównym podejrzanym był 21-letni Abdul Ballout, Niemiec pochodzenia libańskiego. Policja ujawniła, że był on sympatykiem Państwa Islamskiego (IS). W maju tego roku opuścił on areszt śledczy i został objęty programem deradykalizacyjnym.
Domniemany zamachowiec został zastrzelony w niedzielę wieczorem podczas operacji policji, kiedy zaatakował funkcjonariuszy bronią białą. Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt określił atak podczas Parady Równości jako islamistyczny zamach terrorystyczny.
Zamach w Berlinie. W sieci pojawiła się fala fałszywych informacji
Natychmiast po ataku na platformach społecznościowych, w tym na X, Telegramie i TikToku, pojawiły się fałszywe doniesienia dotyczące zamachu, których celem - jak należy domniemywać - było sianie strachu, a także prowokowanie do działań odwetowych.
Pojawiły się m.in. pogłoski o zmasowanym ataku, przeprowadzonym przez zorganizowaną grupę przestępczą przy użyciu wielu pojazdów. Informację tę zdemontowała niemiecka policja, wydając oświadczenie, mówiące o użyciu w ataku tylko jednego samochodu. Początkowo pojawiały się także nieprawdziwe informacje zawyżające liczbę ofiar, która miała sięgać ponad 100 osób. W sieci pojawiły także zdjęcia aktywistów LGBTQ+ z USA i Wielkiej Brytanii, którzy mieli brać udział w Paradzie Równości w Berlinie i rzekomo stracić życie w zamachu.
Na platformach społecznościowych zamieszczano także nagrania z ataków terrorystycznych i wypadków drogowych z ubiegłych lat, mające być rzekomymi filmami z zamachu w parku Tiergarten. W takiej narracji opublikowano m.in. zdjęcia z zamachu islamistycznego z 2016 r., kiedy to tunezyjski terrorysta wjechał skradzioną ciężarówką w tłum ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie. Wówczas na miejscu zginęło 12 osób, w tym polski kierowca skradzionego tira, a jeszcze jedną ofiarą został ratownik, który zmarł w 2021 r. na skutek obrażeń doznanych w tamtym ataku.
Krótko po ataku w parku Tiergarten w sieci oraz lokalnych mediach bulwarowych wybuchł chaos informacyjny. Pojawiły się pogłoski, mówiące o schwytaniu zamachowca. Spekulacje te uciął rzecznik berlińskiej policji Florian Nath, który oficjalnie zakomunikował, że w nocy z soboty na niedzielę rozpoczęła się policyjna obława na terenie stolicy Niemiec, a rano w niedzielę berlińska prokuratura wydała list gończy za 21-letnim Abdulem Balloutem, publikując jego pełne dane oraz wizerunek.
Niemiecka policja zaapelowała o zaniechanie głoszenia nieprawdziwych teorii m.in. na platformie X. Jednocześnie służby uruchomiły specjalny miejsce na portalu be.hinweisportal.de, gdzie świadkowie zdarzenia mogą zamieszczać zdjęcia i nagrania z ataku.
Fake newsy wokół sprawcy ataku. Dezinformacja podzieliła internet
W sieci pojawiła się też fala dezinformacji dotycząca tożsamości sprawcy. Na profilach osób związanych ze środowiskiem skrajnej prawicy publikowano zmyślone dane personalne, sugerujące, że napastnik był uchodźcą, który niedawno, nielegalnie przekroczył granice Niemiec. Takie fake newsy były wymierzone przede wszystkim w politykę migracyjną kanclerza Niemiec Fredricha Merza.
Z kolei na profilach skrajnej lewicy próbowano bezpodstawnie przypisać zamach środowiskom neonazistowskim, ignorując przy tym wątek islamistyczny. Przypadki takiej dezinformacji wywołały krytykę w niemieckiej prasie, m.in. w poniedziałkowym komentarzu opublikowanym w dzienniku „Die Welt”.(PAP)
mzb/ lam/
Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania.
