Za gwałtownym wzrostem cen diesla nie stoi jednak wyłącznie droższa ropa naftowa, ale także rekordowo wysokie marże rafineryjne po tym, jak Rosja 8 lipca zakazała eksportu oleju napędowego. Rafinerie mierzą się z ograniczoną podażą diesla na światowym rynku, co pozwala im zwiększać tzw. marże rafineryjne.
Przyczyna czemu rośnie cena na diesel na rynku krajowym
W Polsce dodatkowym czynnikiem było wygaśnięcie z końcem czerwca rządowego programu osłonowego "Ceny Paliw Niżej" (CPN) — jeszcze 30 czerwca diesel kosztował ok. 6,19 zł/l, a już następnego dnia na wielu stacjach przekraczał 7 zł/l. Połączenie kilku negatywnych czynników może w najbliższych tygodniach prowadzić do dalszego wzrostu cen, a niewykluczone, że przekroczą one poziomy obserwowane w pierwszej połowie roku.
W porównaniu z krajami sąsiednimi benzyna jest droższa na Węgrzech (1,64 €/l), Słowacji (1,71 €/l), w Czechach (1,72 €/l) i Austrii (1,83 €/l). W przypadku oleju napędowego sytuacja wygląda podobnie — kraje sąsiednie notują zbliżone lub wyższe ceny niż wynikałoby to z samego kursu przeliczeniowego: olej napędowy kosztuje 1,67 €/l na Słowacji, 1,69 €/l na Węgrzech, 1,71 €/l w Czechach, podczas gdy w Austrii diesel kosztuje już 1,93 €/l.
Diesel podobnie rośnie w cenie u naszych sąsiadów
. Jeśli zechcemy ,,oszukać’’ system i zatankować zagranicą to też dopłacimy. Nawet więcej. Choć benzyna w Polsce w ujęciu tygodniowym nie zdrożała szczególnie mocno w porównaniu z niektórymi rynkami regionu, olej napędowy odnotował znacznie większy wzrost w ciągu tygodnia o ok. 26–45 groszy na litrze. Różnica w tempie wzrostu cen obu paliw wynika przede wszystkim z napiętej sytuacji na światowym rynku diesla, na którą wpływ miał rosyjski zakaz eksportu Państwa sąsiednie odnotowały przy tym jeszcze silniejsze podwyżki cen diesla. Największy wzrost zanotowano w Czechach, gdzie cena oleju napędowego wzrosła w porównaniu z poprzednim tygodniem o niemal 13%, co było najwyższym wynikiem spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Warto przypomnieć, że na ostateczną cenę paliw wpływają nie tylko światowe ceny ropy, lecz także różnice w podatkach akcyzowych i stawkach VAT, które stanowią niemal połowę ceny płaconej na stacjach paliw.
Jeśli konflikty geopolityczne nie osłabną, cena diesla i benzyny przekroczy poziomy z marca
Wzrost cen paliw odbywa się w tle pogarszającej się sytuacji geopolitycznej. Cena ropy Brent wzrosła do ok. 94–98 dolarów za baryłkę po atakach jemeńskich rebeliantów Huti na saudyjskie tankowce. Konflikt zwiększył również napięcia w rejonie Cieśniny Ormuz oraz Morza Czerwonego, które należą do najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Sytuację na rynku dodatkowo pogorszyła Rosja drugi największy światowy eksporter oleju napędowego która 8 lipca ogłosiła zakaz jego eksportu. W efekcie globalna podaż diesla znacząco się zmniejszyła, co wywiera dodatkową presję na wzrost cen światowych, a w konsekwencji także krajowych.
- Dla polskich kierowców oznacza to, że presja na dalszy wzrost cen paliw, szczególnie oleju napędowego, prawdopodobnie utrzyma się w najbliższych tygodniach. Premier Donald Tusk wykluczył już powrót do niższych stawek paliw, powołując się na ograniczenia budżetowe po wydaniu 4,7 mld zł na programy osłonowe. Jeśli konflikty geopolityczne będą się nadal zaostrzać, ceny paliw mogą wzrosnąć nawet powyżej poziomów notowanych w marcu i kwietniu bieżącego roku. -komentuje sytuację Dominik Baldowski, analityk rynkowy Finax.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
