On nigdzie nie pracuje, a kupił sobie...
O czy Polacy donoszą w donosach? Z naszego doświadczenia wynika, że powodem do złożenia donosu nie jest troska o budżet państwa. Raczej ma to źródło w emocjach lub we własnym interesie ekonomicznym - mówi pracownik skarbówki jednego z powiatowych polskich miast Sąsiedzi kłócą się „ o miedzę”, małżonkowie się rozwodzą, a firma rozstaje się z pracownikiem. Bywa, że ktoś sprzedaje towar lub wykonuje usługi taniej. Są też donosy typu „on nigdzie nie pracuje , a co roku wyjeżdża na wczasy”.
Jak dodaje przeważnie ci, którzy składają donos mają jakiś związek z tym, na kogo donoszą. Często sąsiada kłuje w oczy, to co widzi u znajomego za płotem. Luksusowy samochód, pewnie ma związek z ukrywaniem dochodów, a mieszkanie jest wynajmowane lokatorom na lewo. Są też donosy o zarabianiu na czarno, na fachowców czy sprzedawców. kiedy ktoś nie może wyegzekwować faktury. Bywa, że zatrudnieni, skarżą się na firmy, kiedy nie mogą dostać zapłaty za wykonaną pracę.
W zachodnich demokracjach donoszenie o unikaniu płacenia podatków to reguła. W Polsce, to ciągle kojarzona z czasami komuny kolaboracja z organami państwa. Jak to jest z tymi donosami po polski? Górę bierze obywatelski obowiązek czy też raczej chęć wzięcia odwetu komuś na kim, z kim ma się na pieńku.
Do skarbówki trafia coraz więcej donosów
Eksperci i przedstawiciele administracji skarbowej wskazują, że nie wszystkie donosy dotyczą rzeczywistych naruszeń przepisów podatkowych. Według szacunków nawet 70 proc. zgłoszeń może mieć związek z osobistymi konfliktami, między innymi rodzinnymi, sąsiedzkimi czy zawodowymi. Nie jest to jednak oficjalna statystyka administracji skarbowej, lecz ocena wynikająca z obserwacji i analizy praktyki urzędów. Donosy pojawiają się między innymi przy rozwodach, podziałach majątku czy konfliktach między pracownikami a pracodawcami. W takich przypadkach zgłoszenia często są wynikiem emocji i zawierają zbyt mało konkretnych informacji, aby można było potwierdzić podejrzenie naruszenia prawa podatkowego.
Oficjalne dane pokazują, że liczba donosów systematycznie rośnie. Chodzi o zgłoszenia dotyczące podejrzenia naruszenia przepisów podatkowych, które trafiają do jednostek Krajowej Administracji Skarbowej. Jak wynika z danych zebranych przez Monday News z szesnastu izb administracji skarbowej, w 2025 roku do jednostek KAS wpłynęło 84,4 tys. takich zgłoszeń. To o 5,8 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy odnotowano 79,8 tys. informacji sygnalnych.
Jeszcze wyraźniej widać wzrost, gdy porównać dane z 2025 roku z tymi z 2023 roku. Wówczas zgłoszeń było 76,3 tys., co oznacza, że w ciągu dwóch lat ich liczba zwiększyła się o 10,6 proc.
Sama rosnąca liczba zawiadomień nie oznacza jednak, że Polacy coraz częściej łamią przepisy podatkowe. Zdaniem dr Anny Wojciechowskiej, ekspertki BCC i byłej naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku, dane można interpretować również inaczej.
– Jednocześnie skala zjawiska wymaga ostrożnej interpretacji, ponieważ część informacji sygnalnych może być motywowana także sporami osobistymi lub biznesowymi i nie zawsze prowadzi do potwierdzenia nieprawidłowości – mówi dr Anna Wojciechowska, ekspertka BCC i była naczelnik Wydziału Kontroli Podatkowej Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku.
W jej ocenie większa liczba zawiadomień może być także efektem większej aktywności społecznej oraz rosnącego zaufania do instytucji państwa jako adresata takich informacji.
Polacy lepiej znają przepisy i częściej zgłaszają nieprawidłowości
Podobnie sytuację ocenia Sebastian Polański z Referatu Komunikacji Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu. Zwraca on uwagę, że podatnicy mają obecnie łatwiejszy dostęp do informacji o prawie niż jeszcze kilka lat temu. Wpływ ma na to przede wszystkim internet, gdzie można szybko znaleźć informacje dotyczące obowiązków podatkowych i obowiązujących przepisów. Znaczenie mają również działania edukacyjne prowadzone przez KAS.
Nie bez znaczenia pozostaje też sytuacja gospodarcza. Wysoka inflacja sprawia, że społeczeństwo może być bardziej wyczulone na przypadki unikania opodatkowania. Dodatkowo informacje medialne o skutecznych działaniach organów skarbowych mogą zachęcać obywateli do zgłaszania zauważonych nieprawidłowości.
84 tysiące zgłoszeń to dużo? Eksperci oceniają skalę
Eksperci nie uważają, że liczba informacji sygnalnych odbiega od poziomu, którego można byłoby oczekiwać w kraju o wielkości i skali gospodarki takiej jak Polska. Nie oznacza to jednak, że ich obsługa nie stanowi dla administracji skarbowej poważnego zadania organizacyjnego.
– Roczna liczba informacji sygnalnych nie wydaje się nadzwyczajnie wysoka, jeśli zestawimy ją z liczbą podatników i przedsiębiorców w Polsce oraz ogólną skalą obrotu gospodarczego – mówi Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.
Jej zdaniem liczbę zgłoszeń można uznać raczej za umiarkowaną. Jednocześnie jest ich na tyle dużo, że administracja skarbowa musi dysponować sprawnym mechanizmem selekcjonowania i weryfikowania napływających informacji.
– W tym kontekście można ją określić raczej jako umiarkowaną. Jednocześnie jest na tyle duża, że wymaga od administracji skarbowej sprawnego systemu wstępnej selekcji i weryfikacji zgłoszeń. Ważne jest, aby organy reagowały w sposób wyważony, proporcjonalny i oparty na obiektywnej analizie okoliczności każdej sprawy – dodaje prawniczka.
Za częścią donosów stoją prywatne konflikty
Choć zawiadomienia rzeczywiście mogą pomagać fiskusowi w ujawnianiu nieprawidłowości, urzędnicy wskazują, że część z nich ma zupełnie inne podłoże. W wielu przypadkach źródłem zgłoszenia są emocje i osobiste konflikty.
Jak podkreśla Michał Deruś, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Lublinie, analizy wskazują, że nawet do 70 proc. zgłoszeń może wynikać z konfliktów osobistych.
Chodzi między innymi o spory sąsiedzkie, rodzinne nieporozumienia, rozwody czy zwykłą złośliwość. Powodem zainteresowania skarbówki może być też poprawa sytuacji materialnej znajomych albo członków rodziny. Impulsem do wysłania zawiadomienia może stać się zakup nowego samochodu lub budowa domu.
– Informacje sygnalne bywają niestety wykorzystywane nie tylko w trosce o przestrzeganie prawa, lecz także jako narzędzie rozwiązywania prywatnych konfliktów. Tego rodzaju postawa może wynikać również z napięć ekonomicznych i rosnących nierówności społecznych. Sukces majątkowy innych bywa często postrzegany nie jako osiągnięcie, lecz jako potencjalne nadużycie. Przykładowo, sygnalista uważa, że dana osoba, np. sąsiadka, nie pracuje, a pozwala sobie na nowe auto. W rzeczywistości ona wykonuje obowiązki zdalnie i dlatego większość czasu spędza w domu – dodaje dr Anna Wojciechowska.
Najczęściej donos jest anonimowy
Informacje o możliwych nieprawidłowościach najczęściej przekazują pracownicy, członkowie rodziny, sąsiedzi oraz kontrahenci.
Jak informuje Małgorzata Spychała-Szuszczyńska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Poznaniu, zawiadomienia można kierować do urzędów na różne sposoby. Trafiają tam zarówno tradycyjną pocztą, osobiście do biura podawczego, jak i drogą elektroniczną.
Zdecydowana większość zgłoszeń nie zawiera danych osoby, która je złożyła. Tylko niewielka część autorów podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Problemem jest jednak nie tylko anonimowość. Wiele zawiadomień zawiera informacje bardzo ogólne, które nie pozwalają na ich skuteczne sprawdzenie.
Anonimowość pomaga, ale może też szkodzić
Możliwość anonimowego zgłoszenia ma z jednej strony zwiększać bezpieczeństwo osoby informującej urząd o możliwych nieprawidłowościach. Dzięki temu sygnalista nie musi obawiać się konsekwencji społecznych czy zawodowych, co może zachęcać do przekazywania informacji ważnych z punktu widzenia interesu publicznego.
Z drugiej strony anonimowość może sprzyjać zgłoszeniom, które są słabiej przemyślane albo powstają pod wpływem emocji. Dlatego każda informacja wymaga weryfikacji. – Fakt, że zgłoszenia mogą być anonimowe, ma duże znaczenie. Z jednej strony zwiększa poczucie bezpieczeństwa i chroni sygnalistę przed możliwymi reperkusjami społecznymi czy zawodowymi, co zachęca do działania w interesie publicznym. Z drugiej strony może sprzyjać zgłoszeniom mniej przemyślanym lub motywowanym emocjami, dlatego każda informacja wymaga starannej weryfikacji przez organy – analizuje mec. Aldona Międlar-Adamska.
Skarbówka musi oddzielić fakty od podejrzeń
Eksperci zwracają uwagę, że wiele informacji sygnalnych opiera się bardziej na przypuszczeniach niż na konkretnych faktach. Dla administracji skarbowej oznacza to dodatkową pracę i konieczność sprawdzania informacji, które nie zawsze potwierdzają się w toku dalszych czynności.
Jednocześnie zmienia się społeczne podejście do samego zgłaszania nieprawidłowości. Określenie „donos” stopniowo traci swój jednoznacznie pejoratywny charakter, a coraz większy nacisk kładzie się na rolę sygnalisty, który informuje o możliwym naruszeniu prawa w interesie publicznym.
– Zmienia się społeczne podejście do sygnalizowania naruszeń. Stopniowo odczarowywany jest pejoratywny wydźwięk słowa donos, a akcentowana jest rola sygnalisty jako osoby działającej w interesie publicznym. Jednak kulturowo wciąż silna jest potrzeba anonimowości. Wielu obywateli wybiera formę zgłoszenia, która zapewnia im poczucie bezpieczeństwa, np. list tradycyjny – zauważa Michał Deruś.
Aldona Międlar-Adamska wskazuje jednak, że anonimowość ma również swoją drugą stronę. Część osób obawia się konfliktów w miejscu zamieszkania czy pracy i dlatego nie chce ujawniać swojej tożsamości. Jednocześnie taka forma zgłoszenia może ułatwiać składanie zawiadomień opartych przede wszystkim na emocjach, a nie na sprawdzonych informacjach.
Dlatego – jak podkreśla prawniczka – najważniejsza pozostaje dokładna i rzetelna analiza każdego zawiadomienia. To ona pozwala ustalić, czy urząd otrzymał rzeczywisty sygnał o naruszeniu przepisów, czy też informację będącą skutkiem prywatnego konfliktu, sąsiedzkiej niechęci albo osobistych animozji.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
