Forsal logo

Ukraińskie pociski balistyczne mogą spaść na Moskwę tej jesieni. "Przechodzą ostatnie testy"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 16:16
[aktualizacja 47 minut temu]
Dennis Sztilerman i pocisk FP-7
Ukraińskie pociski balistyczne mogą spaść na Moskwę tej jesieni. "Przechodzą ostatnie testy"/Fire Point
Siły Zbrojne Ukrainy mogą już tej jesieni przeprowadzić pierwsze uderzenia na cele w Moskwie przy użyciu rakiet balistycznych – poinformował Denis Sztilerman, właściciel firmy Fire Point, czołowego ukraińskiego producenta dronów i rakiet. Dodał, że odpowiednie pociski przechodzą ostatnie testy.

Trwają ostatnie testy silnika

Denis Sztilerman powiedział w rozmowie z Dmytrem Gordonem, że nowe pociski są już w końcowej fazie testów. O terminie ich przekazania ukraińskiej armii przesądzą wyniki prób silnika.

Jak podkreślił, prace postępują bardzo szybko. Dodał również, że po zakończeniu programu testów to ukraińskie wojsko zdecyduje o wyborze pierwszych celów. Jego zdaniem na pierwszy ogień pójdą obiekty o dużym znaczeniu militarnym lub strategicznym.

Fire Point produkuje najważniejsze drony bojowe Ukrainy

Fire Point należy do największych prywatnych producentów uzbrojenia na Ukrainie. Firma odpowiada m.in. za produkcję dalekosiężnych dronów uderzeniowych FP-1 oraz FP-2, wykorzystywanych do ataków na cele znajdujące się głęboko na terytorium Rosji. Rozwija również pociski manewrujące FP-5 Flamingo oraz dwa pociski balistyczne – FP-7 i FP-9.

FP-7 ma osiągać zasięg około 250–300 km, natomiast FP-9 – nawet 850 km. Pierwszy testowy start FP-7 przeprowadzono w lutym tego roku.

O rozwoju własnych rakiet balistycznych od miesięcy mówi również prezydent Wołodymyr Zełenski. Na początku czerwca poinformował, że Ukraina jest bliska ukończenia prac nad pociskiem zdolnym do uderzania w cele na terytorium Rosji. Przypomniał też, że wcześniejsze ataki z wykorzystaniem ukraińskich dronów i rakiet pokazują, iż Kijów nie zamierza biernie znosić rosyjskich ataków, lecz konsekwentnie rozwija własne zdolności uderzeniowe.

Dlaczego rakiety balistyczne są tak groźne?

Po wystrzeleniu pocisk balistyczny wznosi się na wysokość kilkudziesięciu, a niekiedy nawet kilkuset kilometrów, po czym z ogromną prędkością opada na cel. Taki profil lotu sprawia, że jego przechwycenie jest znacznie trudniejsze niż w przypadku pocisków manewrujących i wymaga wykorzystania zaawansowanych systemów obrony przeciwlotniczej, takich jak Patriot czy SAMP/T.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińskie pociski balistyczne mogą spaść na Moskwę tej jesieni. "Przechodzą ostatnie testy" »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj