Forsal logo

Flagowy dron Ukrainy przeszedł tuning. Koszmar Rosjan sięga już za Ural

Dron FP-1
Flagowy dron Ukrainy przeszedł tuning. Koszmar Rosjan sięga już za Ural/Siły Zbrojne Ukrainy
Jeszcze niedawno flagowy ukraiński dron dalekiego zasięgu FP-1 mógł razić cele oddalone o około 1 tys. km. Dziś jego zasięg ma sięgać nawet 3 tys. km, co pozwala atakować obiekty położone daleko za Uralem. Dowodem był sobotni nalot na rafinerię w Tiumieniu – jednym z najważniejszych ośrodków przemysłu naftowego zachodniej Syberii.

Słupy dymu nad Tiumieniem po ataku dronów

Tiumień leży w zachodniej Syberii, ponad 2 tys. km od granicy z Ukrainą i już za linią Uralu. To właśnie tam 20 czerwca dotarły ukraińskie drony dalekiego zasięgu, obierając za cel miejscową rafinerię TNPZ, dawniej znaną jako rafineria Antipińska.

Tiumień leży ponad 2 tys. km od granic Ukrainy
Tiumień leży ponad 2 tys. km od granic Ukrainy

Zakład należy do największych tego typu obiektów w zachodniej Syberii. Może przerabiać do 9 mln ton ropy rocznie i produkuje m.in. olej napędowy, benzynę, mazut oraz asfalt. Według ukraińskiego sztabu część produkcji trafia również do rosyjskiej armii.

Ukraiński sztab generalny poinformował o trafieniu rafinerii. Władze obwodu tiumeńskiego przyznały, że doszło do ataku, ale zapewniały, że obrona przeciwlotnicza poradziła sobie z zagrożeniem, a zakład nie został uszkodzony. Zupełnie inny obraz wyłaniał się jednak z relacji mieszkańców. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania i doniesienia o dużym pożarze w przemysłowej części miasta, gdzie znajduje się rafineria.

Do uderzenia doszło zaledwie kilka dni po publicznej prezentacji zmodernizowanego FP-1 podczas targów Eurosatory w Paryżu. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nie pozostawił wątpliwości, jaki system wykorzystano podczas operacji.

– Nasze dalekosiężne sankcje dotarły do obwodu tiumeńskiego. Celem była rafineria położona ponad 2 tys. km od granicy państwowej. Nowe, zmodernizowane drony Fire Point sprawdziły się. Mogą teraz razić cele oddalone o 3 tys. km – podkreślił.

FP-1. Tani dron, który zmienił reguły gry

Producentem FP-1 i FP-2 jest ukraińska firma Fire Point, wytwarzająca również pociski manewrujące Flamingo. Pierwsze egzemplarze trafiły do ukraińskich sił zbrojnych w 2024 r. Od początku konstrukcja była projektowana z myślą o masowej produkcji i niskich kosztach. Pojedynczy dron kosztuje około 50 tys. dolarów, dzięki czemu Ukraina może używać ich na znacznie większą skalę niż droższych środków rażenia.

Pierwsza wersja FP-1 dysponowała zasięgiem około 1 tys. km i głowicą bojową o masie 60 kg. Pozwalało to dosięgać cele w głębi Rosji, ale siła uderzenia pozostawiała wiele do życzenia. Bezzałogowiec mógł trafić w rafinerię lub zakład przemysłowy, jednak nie zawsze powodował poważne zniszczenia.

Odpowiedzią był FP-2. Konstruktorzy zwiększyli masę głowicy do 100 kg, lecz okupili to znacznym skróceniem zasięgu. Dron lepiej nadawał się do uderzeń na cele znajdujące się na okupowanych terytoriach Ukrainy niż do nalotów w głąb Rosji.

Przełom nastąpił wiosną 2026 r. Inżynierowie Fire Point przeprojektowali konstrukcję obu dronów, umieszczając dodatkowe zbiorniki paliwa w skrzydłach. Dzięki temu udało się wygospodarować więcej miejsca na ładunek bojowy. Druga generacja FP-1 otrzymała głowicę o masie 105 kg, a FP-2 aż 158 kg. Jednocześnie oba modele wyposażono w system nawigacji wykorzystujący dopasowanie do ukształtowania terenu, odporny na zakłócanie sygnału.

Najnowsza odsłona FP-1 została pokazana późną wiosną 2026 r. Według deklaracji producenta i ukraińskich władz zasięg drona wzrósł do około 3 tys. km. Oznacza to możliwość atakowania celów położonych głęboko na Syberii, a nawet w regionach, które jeszcze niedawno znajdowały się poza zasięgiem ukraińskich środków uderzeniowych.

Kiedyś rozmiar Rosji był atutem, teraz jest problemem

Kampania ukraińskich nalotów dalekiego zasięgu ujawniła największy paradoks tej wojny. Jak zauważa Peter Dickinson, redaktor portalu UkraineAlert i ekspert amerykańskiego think tanku Atlantic Council, przez stulecia ogromne rozmiary Rosji stanowiły jej najskuteczniejszą tarczę. Od Karola XII, przez Napoleona Bonaparte, po Adolfa Hitlera – kolejni najeźdźcy przekonywali się, że bezkresne przestrzenie kraju potrafią okazać się równie groźne jak jego armia. Dziś ten sam atut coraz częściej staje się źródłem problemów.

Ukraińskie drony nie muszą bowiem przełamywać rosyjskiej obrony na całej długości granicy. Wystarczy, że znajdą jedną lukę prowadzącą do rafinerii, zakładu zbrojeniowego, bazy wojskowej czy węzła logistycznego położonego setki, a nawet tysiące kilometrów od Ukrainy. A takich obiektów, rozsianych po największym państwie świata, są tysiące.

Wraz ze wzrostem zasięgu ukraińskich bezzałogowców zadanie Kremla staje się coraz trudniejsze. Rosja może wzmacniać osłonę Moskwy, Petersburga i najważniejszych obiektów strategicznych, ale nie jest w stanie równie skutecznie chronić całego swojego terytorium. To dlatego coraz więcej miejsc położonych głęboko na rosyjskim zapleczu przestaje być bezpiecznych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraFlagowy dron Ukrainy przeszedł tuning. Koszmar Rosjan sięga już za Ural »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj