W posiadaniu Ukrainy pozostaje jeszcze około 25 proc. obwodu donieckiego, którego zajęcie w tym roku jest głównym deklarowanym celem rosyjskiej ofensywy. Wykonanie tego zadania nie będzie możliwe bez zdobycia tzw. pasa twierdz, czyli systemu umocnień rozciągającego się od Słowiańska na północy przez Kramatorsk po Konstantynówkę na południu.
Ciężkie walki o to ostatnie miasto – przed wojną liczące niemal 70 tys. mieszkańców – trwają od jesieni 2025 r. Teraz bitwa o nie wkracza w decydującą fazę.
Rosjanie próbują odciąć Konstantynówkę od północy
Ukraińskie siły broniące miasta – a właściwie jego ruin – znajdują się w dramatycznym położeniu. Konstantynówka została niemal całkowicie otoczona przez Rosjan. Zaopatrzenie dla żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, umocnionych w centralnie położonej strefie przemysłowej, dociera jedynie od strony oddalonej o 10 km Drużkiwki. Poruszanie się tą trasą jest niezwykle niebezpieczne. Szlak ten znajduje się bowiem już wewnątrz przyfrontowej "strefy śmierci" i jest ustawicznie atakowany przez systemy bezzałogowe armii Putina. Rosyjskie drony uderzają w ukraińską logistykę już w oddalonej o ponad 10 km Drużkiwce.
Poza tym przez ukraińskie linie obronne do miasta przeniknęło z kilku kierunków, według różnych danych, od 100 do 250 rosyjskich żołnierzy. Ukraińscy obrońcy nie mają wystarczającej liczby ludzi, by zatrzymać ten proces i skutecznie zwalczyć wszystkich infiltratorów – świeże rezerwy wciąż do nich nie dotarły.
Jednocześnie oddziały szturmowe armii Putina próbowały opanować północną część miasta, by zupełnie odciąć obrońców w śródmieściu od zaopatrzenia i posiłków. Jak relacjonuje ukraiński serwis Espreso, w tym tygodniu SZU próbowały temu zapobiec, przeprowadzając serię kontrataków w rejonie Iłłyniwki, na południowo-zachodnich przedmieściach. Nie przyniosło to jednak większych efektów – Rosjanie zdołali poszerzyć kontrolowany obszar na południowych i zachodnich obrzeżach miasta.
Zresztą rzut oka na mapę Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) oddaje powagę sytuacji. Zaznaczmy jednak, że żółto-pomarańczowym kolorem oznaczono tereny, które Kreml twierdzi, że kontroluje – nie oddaje to w pełni rzeczywistej sytuacji.
A tak wygląda sytuacja według ukraińskiego projektu DeepState.
Na ratunek jest już za późno?
Jeżeli ukraińskie dowództwo nie zareaguje szybko i natychmiast nie skieruje do miasta dodatkowych sił, wkrótce może być za późno, by je uratować.
Według najbardziej prawdopodobnego scenariusza gen. Ołeksandr Syrski i jego współpracownicy ze Sztabu Generalnego uznają, że dalsza obrona miasta nie jest możliwa – skoncentrują się na obronie jego północnej części i przygotują stopniowe wycofanie w kierunku Drużkiwki.
Zwrot ogłoszono przedwcześnie? Rosja dalej realizuje swój plan
Zdobycie Konstantynówki otworzy Rosjanom drogę do ataku na kolejne ogniwa pasa twierdz od południa. Jednak, jak uważają analitycy, to jeszcze potrwa – miasto jest bowiem dwa razy większe od Pokrowska. W walce o nie armia Putina straci jeszcze mnóstwo ludzi i sprzętu.
Według niemieckiego analityka Juliana Roepcke wydarzenia te wyraźnie pokazują, że medialne doniesienia o "zwrocie na froncie" na korzyść Ukrainy są przedwczesne:
"Powtórzenie scenariusza, który obserwowaliśmy wcześniej w Pokrowsku, Rodynskiem, Myrnohradzie i wielu innych miastach, pokazuje, że ogłaszany przez wielu w ostatnich miesiącach przełom nie nastąpił, przynajmniej na razie. Pomimo poważnych problemów logistycznych i utraty tysięcy żołnierzy tygodniowo na całej linii frontu rosyjska armia nadal ma przewagę liczebną nad ukraińskimi obrońcami, a na niektórych odcinkach także przewagę ogniową. Jednocześnie systematycznie posuwa się naprzód zarówno w kluczowych miastach, jak i na terenach wiejskich".
Dodał, że rosyjska armia nadal powoli i kosztem ogromnych strat zmierza do realizacji wyznaczonego przez Putina celu wojny – zajęcia całego Donbasu.
"Co Ukraina może zrobić, by odwrócić ten trend? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Oczywiście nadal ogromne znaczenie mają uderzenia dalekiego, średniego i bliskiego zasięgu. Jednocześnie jednak poważnym problemem pozostaje niedobór piechoty oraz brak skutecznych środków do zwalczania elitarnych rosyjskich jednostek bezzałogowych. Jeśli Ukraina chce powstrzymać rosyjskie postępy w Donbasie, kwestie te muszą zostać rozwiązane jak najszybciej" – stwierdził ekspert we wpisie na X.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
