Pokrowsk-Myrnohrad: Wyniszczająca wojna dronów
Po trwających półtora roku walkach w styczniu 2026 r. Rosjanom udało się opanować Pokrowsk i pobliski Myrnohrad – miasta oddalone o około 50 km na północny zachód od okupowanego Doniecka. Teraz powoli próbują przebijać się dalej na północ wzdłuż dróg prowadzących do Dobropola i Hryszyna.
7. Korpus Szybkiego Reagowania, który broni tego odcinka frontu, poinformował w środę na platformie X, że Rosjanie przerzucili tam jednostki 90. Dywizji Pancernej. Jednak, jak podkreślili Ukraińcy, same czołgi rzadko pojawiają się na froncie, ponieważ są zawczasu neutralizowane przez ukraińskie drony.
"Sytuacja się zmieniła: zamiast pancernych przełamań trwa wyniszczająca wojna dronów – bezzałogowców typu FPV (First Person View – red.) oraz dronów rozpoznawczych. Wróg próbuje osłabić naszą logistykę, odciąć miejsca startu bezzałogowców i przesunąć własne zespoły FPV bliżej linii frontu, działając poprzez infiltrację terenów leśnych i zabudowanych" – opisuje 7. Korpus.
Ukraińscy żołnierze piszą, że w rejonie Pokrowska i Myrnohradu Rosjanie skoncentrowali znaczne siły. Poza elementami 90. Dywizji Pancernej są to jednostki 76. Dywizji Desantowo-Szturmowej, samodzielne oddziały szturmowe, a także formacje takie jak oddziały dronowe "Rubikon" i "Somali", czyli jednostka wywodząca się z tzw. Donieckiej Republiki Ludowej.
Ukraińcy w swoim wpisie podkreślają, że działaniom ofensywnym Rosjan sprzyja ukształtowanie terenu: koryta rzek, sieć dróg i liczne pasy lasów między Pokrowskiem, Hryszynem, Rodyńskiem i Biłyckim, które są wykorzystywane do przemieszczania się i infiltracji.
"Wniosek jest prosty: przeciwnik próbuje przekuć przewagę liczebną w dronach i piechocie w stopniową presję terytorialną oraz kontrolę ogniową nad szlakami logistycznymi. To właśnie kształtuje obecnie kierunek działań na osiach Pokrowsk-Hryszyne-Krutojariwka oraz Rodyńske-Biłyćke-Dobropillia" – podsumowano.
"Tama zaczyna pękać". Rosjanie wnikają do Konstantynówki
Konstantynówka, położona około 60 km na północ od okupowanego Doniecka, przed inwazją Rosji liczyła około 70 tys. mieszkańców. Miasto stanowi południowy kraniec tzw. ukraińskiego pasa twierdz w Donbasie, czyli terenów umocnionych ciągnących się około 50 km dalej na północ, wzdłuż drogi H-20, przez Kramatorsk do Słowiańska. Jest to strategiczny bastion obronny sił Kijowa w obwodzie donieckim. Około 20 proc. tego regionu nadal znajduje się w rękach Ukraińców. Generałowie obiecali Putinowi, że opanują go w całości do jesieni tego roku, w co wątpią niemal wszyscy zachodni eksperci.
Od około pół roku Konstantynówka jest okrążana przez wojska Putina i intensywnie bombardowana przez lotnictwo oraz artylerię. Instytut Badań nad Wojną (ISW) podał w środę, że walki o miasto weszły w kolejny etap. Przez ukraińskie linie obronne na południowe obrzeża miasta przedarły się rosyjskie grupy infiltracyjne – dokładnie tak, jak wcześniej miało to miejsce w Pokrowsku. Będą się teraz konsolidowały na terenie miasta. Ukraińcy będą musieli przerzucić tutaj dodatkowe siły, by je – jedna po drugiej – namierzyć i zlikwidować. Pytanie, czy mają na tyle odwodów.
Włoski analityk OSNIT Playfra zaznacza, że obecna sytuacja w mieście to nie efekt błędów Ukraińców, tylko wywieranej miesiącami potężnej rosyjskiej presji na niewielkim odcinku frontu: bombardowań lotniczych, ostrzału artyleryjskiego i uderzeń dronowych.
"Najbliższym porównaniem obecnej sytuacji jest pękająca tama – może w każdej chwili gwałtownie ustąpić albo nadal powoli się kruszyć, aż woda zacznie stopniowo przeciekać wszystkimi szczelinami. W praktyce może to oznaczać albo duże, choć mało prawdopodobne rosyjskie przełamanie w mieście, albo bardziej ograniczone postępy rosyjskich grup infiltracyjnych. Te najpierw prowadzą głębokie rajdy na ukraińskie tyły i zwiększają "szarą strefę", a następnie będą próbowały skonsolidować zdobyte pozycje, powtarzając ten schemat aż do ostatecznego zdobycia Konstantynówki" – opisuje Playfra.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy ten scenariusz się spełni i czy Ukraińcy spróbują ich zatrzymać, tak jak udało im się to wcześniej w Kupiańsku w obwodzie charkowskim.
