Forsal logo

Nowe podatki dla UE? Ekonomista: Polska powinna powiedzieć "nie"

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
dzisiaj, 06:53
euro, papierosy, podatki, akcyza
Nowe podatki dla UE? Ekonomista: Polska powinna powiedzieć "nie"/Shutterstock
Komisja Europejska zaproponowała radykalne podwyższenie minimalnych stawek akcyzy na wyroby tytoniowe i nikotynowe, a równocześnie pracuje nad kolejnymi regulacjami. Odpowiedzieli jej europosłowie, uczestnicy konsultacji i część państw członkowskich. Ta seria żółtych kartek powinna skłonić Komisję do zmiany kierunku.

Dwie żółte kartki dla Komisji Europejskiej

Podczas czerwcowej sesji w Strasburgu Parlament Europejski głosował nad rezolucją dotyczącą rewizji dyrektywy w sprawie opodatkowania wyrobów tytoniowych i powiązanych produktów, czyli TED. Wynik był jednoznaczny: wniosek Komisji odrzuciło 439 europosłów. Parlament wezwał Komisję do wycofania propozycji.

Krytyczne głosy dominowały również w przeprowadzonym przez Komisję procesie zbierania opinii przed rewizją dyrektywy produktowej TPD, regulującej m.in. sprzedaż, skład i oznakowanie wyrobów tytoniowych oraz nikotynowych. Wpłynęło ponad 82 tys. zgłoszeń. Według analizy przygotowanej m.in. przez think tank We Are Innovation zastrzeżenia wobec kierunku zmian znalazły się w ponad 90 proc. z nich.

Uczestnicy ostrzegali przed powrotem części konsumentów do palenia papierosów, rozwojem nielegalnego handlu oraz stratami dla rolnictwa, przemysłu i finansów publicznych. Krytyka pochodziła od obywateli, firm, organizacji społecznych i środowiska akademickiego.

W piłce nożnej dwie żółte kartki oznaczają czerwoną i konieczność zejścia z boiska. Komisja powinna odesłać swoje propozycje na ławkę i przygotować rozwiązania, które skuteczniej chronią zdrowie publiczne, a jednocześnie ograniczają koszty gospodarcze i fiskalne.

Akcyza ma zasilić budżet UE

Skąd presja na tak duże podwyżki? Może tu chodzić nie tylko o zdrowie, lecz także o pieniądze. W tle trwają negocjacje wieloletniego budżetu UE na lata 2028–2034. Komisja chce stworzyć nowe "zasoby własne", czyli dochody trafiające bezpośrednio do budżetu Unii. Jednym z nich ma być TEDORTobacco Excise Duty Own Resource.

Wpłata państwa byłaby obliczana na podstawie ilości wyrobów wprowadzonych legalnie na jego rynek oraz określonych na poziomie UE minimalnych stawek akcyzy. Część tak wyliczonej kwoty trafiałaby do budżetu Unii zamiast pozostać w budżecie krajowym.

Komisja szacuje, że TEDOR przynosiłby ponad 11 mld euro rocznie. Szacunki dla Polski wskazują, że oznaczałoby to kilka miliardów złotych mniej w krajowym budżecie.

Nowe "zasoby własne" nie są darmowymi pieniędzmi. Muszą zostać pobrane od podatników i przedsiębiorstw albo zabrane z dochodów państw członkowskich. Dotyczy to zarówno TEDOR, jak i propozycji przejmowania przez Unię części wpływów z systemu handlu emisjami ETS.

Zamiast tworzyć kolejne źródła dochodów, Unia powinna poważniej zastanowić się nad racjonalizacją wydatków. Sieć think tanków EPICENTER zaproponowała alternatywny budżet skoncentrowany na rzeczywiście europejskich dobrach publicznych: bezpieczeństwie, ochronie granic, infrastrukturze transgranicznej, innowacjach i jednolitym rynku. Budżet UE nie musi stale rosnąć.

Polska jest szczególnie wrażliwa na gwałtowne zmiany podatkowe i regulacyjne. Należy do trzech największych producentów tytoniu w UE, obok Włoch i Hiszpanii, oraz jest jednym z najważniejszych europejskich producentów i eksporterów wyrobów tytoniowych. Nie jest to argument za obroną palenia papierosów, lecz za rzetelną oceną skutków regulacji.

Doświadczenia Szwecji i Australii

Kolejne zalecenia sformułował Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego. EKES poparł potrzebę aktualizacji dyrektywy podatkowej, ale podkreślił, że reforma powinna być proporcjonalna i przewidywalna. Ostrzegł przed nagłymi lub nadmiernymi podwyżkami akcyzy, które mogą napędzać nielegalny handel, ograniczać wpływy podatkowe i osłabiać efekty zdrowotne. Komitet zaapelował również o stosowanie zasady „mniejsza szkodliwość, niższy podatek”, tak aby produkty bezdymne nie były traktowane fiskalnie tak samo jak tradycyjne papierosy.

Podobne podejście zaproponowali ekonomiści Marius van Oordt i Christoph B. Rosenberg w artykule „Opodatkowanie szkodliwych nawyków”, opublikowanym w magazynie Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ich zdaniem stawki powinny uwzględniać poziom ryzyka zdrowotnego, a polityka podatkowa tworzyć bodźce sprzyjające mniej szkodliwym alternatywom.

Decydenci powinni też analizować doświadczenia innych państw. Szwecja ma najniższy odsetek palaczy w UE, a zarazem znacznie większą niż inne państwa popularność bezdymnych form przyjmowania nikotyny, takich jak snus i saszetki nikotynowe.

Z kolei Australia, gdzie papierosy należą do najdroższych na świecie, mierzy się z ogromną szarą strefą i aktywnością zorganizowanych grup przestępczych. Australijskie doświadczenie ostrzega, że zbyt wysokie opodatkowanie może zwiększać różnicę między ceną produktu legalnego a nielegalnego, tworząc wysoką premię dla przestępców.

Czas na rozsądek zamiast kolejnych podatków

Podczas lipcowego wydarzenia Business & Science Poland wiceminister finansów Jurand Drop wskazywał na polskie zastrzeżenia wobec nowych „zasobów własnych” Unii uszczuplających dochody krajowe. Polska, ze względu na wymagającą sytuację finansów publicznych i zasadę subsydiarności, nie powinna zgadzać się na TEDOR. Powinna również wspierać stanowisko Parlamentu Europejskiego w sprawie dyrektywy TED.

Jak zauważa We Are Innovation, wiarygodna rewizja dyrektywy TPD musi opierać się na rozróżnieniu poziomów ryzyka, rzetelnej ocenie wpływu regulacji na innowacje oraz dowodach pozwalających wiarygodnie identyfikować związki przyczynowe. Krytyka propozycji Komisji nie oznacza porzucenia celów zdrowotnych. Oznacza potrzebę znalezienia skuteczniejszych i bardziej proporcjonalnych metod ich realizacji.

Spadek liczby palaczy papierosów będzie bardzo dobrą wiadomością dla Polski i Europy. Część osób całkowicie zrezygnuje z palenia, a część wybierze produkty mniej toksyczne. Jeżeli jednak Komisja przesadzi z podatkami i regulacjami, może wypchnąć konsumentów do szarej strefy, zasilić grupy przestępcze i osłabić budżety państw członkowskich.

W polityce zdrowotnej potrzebujemy proporcjonalności. Poszukiwanie kompromisu między ochroną zdrowia, finansami publicznymi a gospodarką nie jest ustępstwem wobec problemu, lecz warunkiem jego skutecznego ograniczania.

Marek Tatała, ekonomista, prezes Fundacji Wolności Gospodarczej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
oprac. Oliwia Zielińska

Specjalizuje się w tematach z pogranicza bezpieczeństwa, finansów i technologii. Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. na Dziennik.pl i Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNowe podatki dla UE? Ekonomista: Polska powinna powiedzieć "nie" »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj