Poseł pyta: Kiedy energia będzie tańsza?
Poseł Robert Dowhan ewidentnie się wkurzył. Swój sprzeciw wobec urzędników, pracowników ministerstwa i Unii Europejskiej zaczął wyrażać w interpelacjach. Od początku kadencji, do końca czerwca br. złożył ich w sumie dziesięć. Teraz – w niecały miesiąc – aż 85!
Czego dotyczą? Wielu spraw. Poseł Dowhan pisze tak o fotowoltaice, którą zainstalował na swoim domu trzy lata temu i o dodatkowych kosztach za dostawy energii: „Kiedy nie będziemy płacić za unijne wymysły naszymi ciężko zapracowanymi pieniędzmi za obłożenie rachunków bzdurami, które nie mają nic wspólnego z dostawami energii?”. A tak o cenach energii: „Koalicja planuje uproszczenie rachunków. Planujemy to już ponad dwa lata. To kiedy energia będzie tańsza? Energia jest najdroższa w Europie, ludzie wpadli w oszustwo na panele fotowoltaiczne i pompy ciepła.” Nie rozumie też, dlaczego ceny paliw są tak wysokie, mimo że baryłka ropy jest tańsza niż w 2020 roku.
Kiedy jego syn miał problem z uzyskaniem kredytu hipotecznego na mieszkanie pisał do ministra: „Jestem szalenie zdziwiony i zaskoczony procedurą przyznawania kredytów na mieszkania dla młodych ludzi, i nie tylko. Tyle mówimy o tym temacie i jak do tej pory zarabiają tylko i wyłącznie banki i deweloperzy.”
Zdecydowana krytyka ministerstw i urzędników to domena opozycji. Tymczasem Robert Dowhan od 2006 roku jest członkiem Platformy Obywatelskiej (teraz KO). Wcześniej radny, później senator, a obecnie poseł z ramienia tej partii.
Zbyt duże kary dla kierowców?
Najwięcej uwagi, w ostatnich tygodniach, poseł z Zielonej Góry i były prezes klubu żużlowego Falubaz kieruje do Ministerstwa Infrastruktury. Ostatnio w mediach było głośno o jego krucjacie przeciw progom zwalniającym czy fotoradarom. Te pierwsze mają powodować problemy dla np. karetek oraz przyczyniać się do problemów z… kręgosłupem u kierowców. Te drugie – tu cytat – uważa za wyrzucone pieniądze i karanie tych, którzy pojadą parę kilometrów więcej.
Składa się to na większą całość – Dowhan uważa, że przepisy drogowe są zbyt restrykcyjne. Sam zresztą doświadczył tego w 2016 roku, gdy był senatorem i uchylono mu immunitet, by mógł zapłacić za mandat wystawiony na podstawie zdjęcia z fotoradaru.
„Nie ma dnia, aby ministerstwo nie straszyło kierowców kolejnymi karami, z więzieniem włącznie. A przecież na miliony kierowców tylko promilowy margines ma prawo i ludzkie życie za nic. Ale wszystkich wrzuca się do jednego worka. Ktoś dotknął telefonu, pojechał o 10 km/h za szybko czy nie zauważył pieszego, jak Szanowny Pan Minister Żurek. I sypią się kary, zakazy prowadzenia pojazdów, a nawet więzienie. Kiedy kolejki w sądach idą w setki spraw, sędziowie wydają bzdurne wyroki, a przestępcy śmieją się z nas na wolności, ministerstwo straszy kierowców więzieniem. Nie wierzę. Naprawdę przechodzi to ludzkie pojęcie, do czego chcecie doprowadzić” – to fragment kolejnej interpelacji.
Bez kasków i znaków „Stop”?
Poseł narzeka też na „popisowy numer z nakazem noszenia, używania kasków”. Chciałby ten przepis zlikwidować albo przynajmniej zawiesić na lato. Nie zgadza się również z obowiązkiem wyłączenia silnika, gdy pojazd stoi dłużej niż minutę. W tym przypadku argumentuje tak:
„Ja wiem, że Polska chce zbawić świat i klimat i toleruje tego rodzaju bzdury, jak słomki papierowe zamiast plastikowych, ale nie tędy droga. Proszę o rozważenie wycofania tego przepisu”.
Wśród kolejnych złych – zdaniem polityka – przepisów jest pierwszeństwo pieszych na przejściach, ustawianie znaków „Stop” czy zakaz korzystania z telefonu w czasie jazdy. Proponuje natomiast przywrócenie wyższej prędkości w terenie zabudowanym po godz. 22. Przypomnijmy, że kiedyś można było jeździć nocą o dziesięć km/h szybciej niż w dzień.
Wbrew polityce rządu?
Większość uwag z interpelacji swoi w sprzeczności z polityką transportową rządu. Minister Dariusz Klimczak (PSL) pozyskał środki z KPO na kilkadziesiąt nowych fotoradarów na drogach szybkiego ruchu, zapowiada też dokręcanie śruby kierowcom jeżdżącym zbyt szybko. Podobnie uważa premier Donald Tusk (KO).
W październiku 2025 roku głosowano nowelizację „Prawa o ruchu drogowym”. Wśród nowych przepisów znalazły się takie, pozwalające na zabieranie prawa jazdy kierowcom znacznie przekraczającym prędkość także poza terenem zabudowanym.
„Za” zagłosowała zdecydowana większość posłów, w tym cały klub PSL, Polska2050, Lewica i Razem. Przepisy poparła spora część posłów PiS. Jeżeli chodzi o KO, „za” było 151 posłów, a przeciw tylko jeden – Robert Dowhan. Przeciw zmianom w całości zagłosowała też Konfederacja.
Próbowaliśmy się z kontaktować z posłem. Nie odbierał od nas telefonu. W rozmowie z „Faktem”, komentując zamieszanie wokół progów zwalniających mówił tak: - Nie jestem przeciwnikiem bezpieczeństwa ani ograniczeń prędkości. Nie mówię, że wszystkie progi należy zlikwidować. Czas najwyższy zrobić z tym porządek, jakoś to unormować, określić, jaki to ma być próg i jakie ma być oznakowanie – przyznał gazecie poseł KO.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
