Agencja Uzbrojenia ogłosiła przetarg na opracowanie demonstratora technologii wielodomenowego autopilota. Docelowo rozwiązanie ma umożliwiać sterowanie różnymi platformami bezzałogowymi wykorzystywanymi przez polską armię, niezależnie od tego, czy poruszają się w powietrzu, na lądzie czy na wodzie.
Jeden pilot ma sterować całą flotą dronów. Rewolucja w polskim wojsku
Projekt ma być odpowiedzią na problem różnorodnych systemów stosowanych obecnie w bezzałogowcach. Poszczególni producenci dostarczają własne autopiloty, które różnią się m.in. wydajnością, parametrami działania, układami pozycjonowania oraz wykorzystywanymi protokołami komunikacyjnymi.
– Obecnie producenci dostarczają platformy z różnymi systemami autopilota. Odmienne pod kątem wydajności, parametrów działania, zastosowanych układów pozycjonowania oraz o różnych protokołach komunikacyjnych. Chcemy to zunifikować i opracować autopilota wielodomenowego, co zapewni wymierne korzyści zarówno w działaniach bojowych, jak i w kontekście szkolenia – tłumaczy płk Grzegorz Polak, rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia, cytowany przez portal Polska Zbrojna.
Jednym z głównych argumentów za wprowadzeniem wspólnego autopilota jest także szkolenie operatorów. Obecnie pojawienie się nowej platformy bezzałogowej często oznacza konieczność nauki obsługi kolejnego systemu sterowania.
– Obecnie przy wprowadzaniu każdego nowego sprzętu, który ma własny system sterowania, żołnierze muszą rozpoczynać szkolenie od podstaw, co wydłuża czas osiągnięcia gotowości bojowej i zwiększa koszty. Jeden autopilot, w miejsce wielu systemów, znacznie przyspieszy proces szkolenia i sprawi, że żołnierz wykorzysta posiadane już umiejętności, kompetencje i doświadczenie do sterowania różnymi platformami przy zastosowaniu tego samego interfejsu lub wręcz tej samej naziemnej stacji kontroli – wyjaśnia płk Polak.
Koniec z wieloma systemami. Nowy autopilot ma być standardem w armii
Z punktu widzenia armii znaczenie ma również możliwość wykorzystania tych samych kompetencji podczas działań bojowych. Operator, który zna już interfejs i sposób obsługi systemu, nie będzie musiał uczyć się od podstaw sterowania każdym nowym bezzałogowcem.
– Proszę pamiętać, że obecnie drony są najszybciej starzejącym się typem uzbrojenia. Na rynek nieustannie wchodzą nowe modele i rozwiązania. Producenci, którzy będą oferować swoje platformy Wojsku Polskiemu, będą musieli orientować się na tego autopilota, z którego korzysta nasza armia i zapewnić współpracę swojego sprzętu z nim – podkreśla oficer.
Oznacza to, że opracowany w ramach programu autopilot może w przyszłości stać się jednym z wymagań technicznych dla nowych bezzałogowców kupowanych przez Wojsko Polskie. Nowe konstrukcje będą musiały być przygotowane do współpracy z przyjętym przez armię standardem.
Pięć firm sprawdziło możliwości. Teraz czas na budowę nowego systemu
Przetarg jest kolejnym etapem prac prowadzonych przez Agencję Uzbrojenia. W ubiegłym roku instytucja zleciła pięciu polskim podmiotom działającym na rynku platform bezzałogowych przygotowanie przemysłowych studiów wykonalności. Dokumenty miały określić m.in. możliwy sposób realizacji projektu, potrzebny czas, koszty oraz jego opłacalność.
Zwycięzca przetargu będzie musiał przygotować zarówno część sprzętową, jak i oprogramowanie autopilota. Nie chodzi jednak jeszcze o seryjny produkt. Rezultatem obecnego zamówienia ma być demonstrator technologii oraz dokumentacja niezbędna do opracowania w przyszłości prototypu i rozpoczęcia procesu wdrożenia do produkcji. Na realizację tego etapu wykonawca otrzyma 18 miesięcy. Kolejne prace związane z rozwojem wielodomenowego autopilota mają być prowadzone w ramach następnych postępowań.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
