Ministerstwo Obrony Narodowej chce, aby w przypadku zagrożeń o charakterze militarnym mieszkańcy otrzymywali bezpośrednie ostrzeżenia na telefony. Mechanizm ma działać podobnie do alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które są wykorzystywane m.in. podczas gwałtownych zjawisk pogodowych.
F-16 w powietrzu i alert SMS. Rząd zmienia system ostrzegania Polaków
Za system ostrzegania odpowiadają RCB oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. W prace nad rozwiązaniem dotyczącym zagrożeń militarnych zaangażowane są także Sztab Generalny Wojska Polskiego i Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
Obecnie informacje o poderwaniu dyżurnej pary polskich myśliwców są przekazywane opinii publicznej za pośrednictwem komunikatów publikowanych w mediach społecznościowych. Do takich sytuacji dochodzi przede wszystkim podczas intensywnych rosyjskich ataków powietrznych na Ukrainę, gdy istnieje ryzyko naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Polacy dostaną alert SMS, gdy wojsko poderwie F-16. Skąd te zmiany?
Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że rząd chce rozszerzyć sposób przekazywania takich informacji. Ostrzeżenia miałyby trafiać do mieszkańców jeszcze w momencie, gdy zagrożenie znajduje się na terytorium Ukrainy.
– Za każdym razem informujemy, kiedy nasze myśliwce są podrywane. Teraz będą informacje wysyłane SMS-em o sytuacji niebezpiecznej jeszcze na terenie Ukrainy – podkreśliła w wywiadzie dla Wirtualnej Polski wiceminister Sobkowiak-Czarnecka.
Jak dodała, w przypadku poderwania polskich samolotów mieszkańcy mają otrzymywać więcej informacji za pośrednictwem systemów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Szczegóły dotyczące sposobu działania nowego rozwiązania pozostają jednak w gestii MSWiA.
– Jeżeli nasze myśliwce będą podrywane, będziemy jeszcze więcej informacji rozsyłać, wykorzystując systemy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, ale oczywiście szczegóły, jak to będzie działało, zostawiam w kompetencjach ministra spraw wewnętrznych i administracji – dodała wiceszefowa MON-u.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa potwierdziło, że trwają prace nad zmianami w systemie alarmowania. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy nowe rozwiązanie zostanie uruchomione.
– Prowadzimy konsultacje między RCB, Ministerstwem Obrony Narodowej a MSWiA. Pracujemy w tej chwili nad najlepszym rozwiązaniem, analizujemy różne możliwości. Na podstawie tych analiz będziemy zmieniali procedury – przekazał Piotr Błaszczyk, rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, cytowany przez portal Polska Zbrojna.
Oznacza to, że nie ma jeszcze ostatecznie ustalonego mechanizmu ani terminu rozpoczęcia wysyłania nowych alertów. Rząd analizuje, w jaki sposób informacje o zagrożeniach militarnych powinny być przekazywane mieszkańcom.
Rosyjski Ch-101 nad Polską. Pocisk spadł na Lubelszczyźnie
Impulsem do zmian był ostatni poważny incydent z udziałem rosyjskiego pocisku. W nocy z 29 na 30 lipca nad Polską pojawił się pocisk manewrujący Ch-101. Jeden z polskich F-16 otrzymał rozkaz przechwycenia i wzrokowej identyfikacji obiektu.
Pocisk uderzył w ziemię około godz. 3.46 w pobliżu Tarnawy Kolonii w województwie lubelskim. Obiekt spadł na terenie niezamieszkanym, dlatego nie było ofiar ani rannych. W czasie incydentu na Lubelszczyźnie uruchomiono syreny alarmowe. Mieszkańcy nie otrzymali wówczas informacji za pośrednictwem alertu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Nowy system ma przede wszystkim skrócić czas między wykryciem niebezpiecznej sytuacji a przekazaniem informacji mieszkańcom. Szczegóły rozwiązania oraz termin jego wdrożenia mają zostać ustalone po zakończeniu konsultacji między MON, MSWiA i RCB. O sprawie będziemy informować na bieżąco.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
