Paliwowy paraliż po ataku na Kercz
W nocy z 20 na 21 czerwca ukraińskie drony uderzyły w bazę paliwową portu handlowego w Kerczu. Obiekt służył do magazynowania i przeładunku produktów naftowych transportowanych przez Cieśninę Kerczeńską, a także zaopatrywał statki oraz przeprawę promową Krym–Kaukaz. Według rosyjskich władz okupacyjnych zginęły cztery osoby, a 28 zostało rannych.
Atak nie ograniczył się jednak do jednego celu. Ukraińskie bezzałogowce zaatakowały również prom "Panagia", który według ukraińskich źródeł był wykorzystywany do przewozu cystern z paliwem między portem Kaukaz a Krymem. Jednocześnie doszło do pożaru terminalu naftowego w miejscowości Czuszka w Kraju Krasnodarskim. Kilka godzin później władze okupacyjne wstrzymały sprzedaż benzyny i oleju napędowego na całym Krymie dla cywilów i firm.
To kolejny etap ukraińskiej kampanii wymierzonej w logistykę okupowanego półwyspu. Już wcześniej ukraińscy przedstawiciele zapowiadali, że celem działań jest odcięcie Krymu od rosyjskiego zaplecza i stopniowe przekształcenie go – jak określają to w Kijowie – "z półwyspu w wyspę".
Krym traci kolejne połączenia z lądem
Według raportu ISW z 20 czerwca ukraińskie wojska od tygodni systematycznie uderzają w mosty i infrastrukturę transportową łączącą Krym z okupowaną częścią obwodu chersońskiego. Szczególnie ważne były ataki na most nad Cieśniną Geniczeską oraz przeprawy nad Kanałem Północnokrymskim.
Znaczenie tych obiektów wynika z geografii regionu. Krym jest połączony z okupowanymi terenami południowej Ukrainy zaledwie kilkoma wąskimi korytarzami komunikacyjnymi. Z analizy zdjęć satelitarnych wynika, że most nad Cieśniną Geniczeską został uszkodzony do tego stopnia, że przejezdny pozostaje tylko jeden pas ruchu, a ciężarówki nie mogą już z niego korzystać. Podobna sytuacja dotyczy mostu w Czongarze, gdzie transport wojskowy musi być kierowany na prowizoryczne przeprawy pontonowe. Krytycznie uszkodzony został także most w pobliżu Armiańska. W praktyce oznacza to, że Rosja dysponuje coraz mniejszą liczbą tras pozwalających na zaopatrywanie Krymu i wojsk walczących na południu Ukrainy.
Efekt domina może dotrzeć na front
ISW zwraca uwagę, że skutki ataków są już widoczne. Ukraińscy wojskowi informują o rosnących problemach logistycznych rosyjskich wojsk na lewym brzegu Dniepru w obwodzie chersońskim. Coraz trudniejsze staje się dostarczanie amunicji, paliwa oraz innych niezbędnych zapasów, a także gromadzenie rezerw potrzebnych do prowadzenia działań ofensywnych.
Problemy zaczynają być zauważalne także poza frontem. Rosyjski przewoźnik Grand Service Express ograniczył ruch pociągów pasażerskich na Krym, a rosyjskie wojsko musi angażować dodatkowe siły do ochrony tras zaopatrzeniowych przed ukraińskimi dronami. Zdaniem analityków dalsze uderzenia mogą wywołać efekt domina i stopniowo osłabiać zdolność Rosji do prowadzenia kolejnych ofensyw.
Azow liczy na "Chersoń 2.0"
Jeszcze dalej w swoich ocenach idzie ukraiński 1. Korpus Azow. W rozmowie z Euromaidan Press przedstawiciele formacji stwierdzili, że obecna kampania może ostatecznie doprowadzić nie tylko do osłabienia rosyjskich wojsk, lecz także do wymuszenia ich wycofania z okupowanej części obwodu chersońskiego, a w dalszej perspektywie również z Krymu.
Właśnie taki scenariusz żołnierze określają mianem "Chersonia 2.0". To nawiązanie do ukraińskiej kampanii z 2022 r., kiedy systematyczne uderzenia na mosty, magazyny amunicji i szlaki zaopatrzeniowe stopniowo izolowały rosyjskie zgrupowanie na zachodnim brzegu Dniepru. Gdy utrzymanie wojsk stało się zbyt kosztowne i ryzykowne, Kreml zdecydował o odwrocie z Chersonia oraz całego przyczółka po zachodniej stronie rzeki.
Zwolennicy tej strategii zakładają, że ten sam mechanizm może dziś objąć rosyjskie pozycje na południu Ukrainy i na Krymie. Konsekwentne niszczenie przepraw, linii kolejowych, składów paliw i tras zaopatrzeniowych miałoby stopniowo podważać zdolność Rosji do utrzymywania wojsk na okupowanych terenach.
Taką ocenę już kilka lat temu przedstawiał były dowódca wojsk lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges. Twierdził on, że Krym jest dla Rosji bardziej pułapką niż twierdzą, pod warunkiem że Ukraina będzie w stanie odciąć półwysep od zaplecza. Choć jego prognoza szybkiego wyzwolenia Krymu się nie sprawdziła, obecna kampania przeciwko mostom, kolejom i bazom paliwowym przypomina właśnie scenariusz, który amerykański generał wskazywał jako warunek odzyskania kontroli nad półwyspem.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
