Forsal logo

Ukraińcy ostrzegają Polskę przed najgorszym. Możemy nie zdążyć na czas

Ukraińcy ostrzegają Polskę przed najgorszym. Możemy nie zdążyć na czas
Ukraińcy ostrzegają Polskę przed najgorszym. Możemy nie zdążyć na czas/Materiały prasowe
Polska konsekwentnie rozwija Tarczę Wschód, która ma wzmocnić granicę z Rosją i Białorusią. Ukraiński portal Defense Express przekonuje jednak, że rzeczywisty obraz inwestycji wygląda mniej imponująco. Eksperci zwracają uwagę, że znaczna część deklarowanych zabezpieczeń znajduje się jeszcze w magazynach. Ich zdaniem – w razie nagłego zagrożenia – kluczowym problemem może okazać się czas potrzebny na rozwinięcie całego systemu umocnień.

Ukraińscy analitycy z portalu Defense Express ocenili stan realizacji polskiego programu Tarcza Wschód. Inwestycja wystartowała w maju 2024 roku i ma zabezpieczyć granicę Polski z Rosją i Białorusią.

Ukraińcy analizują postępy prac przy polskiej Tarczy Wschód

Według danych przedstawionych przez polskie wojsko obecnie zabezpieczeniami objętych jest około 100 km granicy z "potencjalnym przeciwnikiem i jego satelitą". Do końca roku wskaźnik ma wzrosnąć do 200 km. Ukraińscy dziennikarze zwracają jednak uwagę, że lądowa granica Polski z Rosją i Białorusią liczy łącznie około 620 km.

Zdaniem Ukraińców przedstawione przez polską armię dane nie pokazują pełnego obrazu sytuacji na granicy. Jak pisze Defense Express, "w rzeczywistości realny wskaźnik jest jeszcze niższy, ponieważ do tych 100 km wliczono również materiały przechowywane w magazynach". Portal zwraca uwagę, że polskie wojsko nie ujawniło, jaki odcinek granicy został już faktycznie wyposażony w gotowe umocnienia.

300 tys. zapór wciąż w magazynach. Ukraińcy biją na alarm

Analitycy podkreślają jednocześnie, że plan zakłada zwiększenie zabezpieczonego odcinka do 200 km jeszcze w tym roku. Ich zdaniem również w tym przypadku część deklarowanego postępu będzie wynikać z przygotowanych wcześniej zapasów materiałów, a nie z ukończonych fortyfikacji.

Ukraiński portal szczególną uwagę poświęca systemowi magazynowania elementów Tarczy Wschód. Jak przypomina, Sztab Generalny Wojska Polskiego poinformował o utworzeniu 16 punktów składowania, a kolejne siedem ma powstać w najbliższym czasie.

Do połowy października ma tam trafić około 300 tys. betonowych zapór przeciwpancernych, a także elementy schronów, drut kolczasty oraz inne materiały niezbędne do budowy umocnień. Polskie wojsko tłumaczy, że takie rozwiązanie pozwala zachować normalne funkcjonowanie terenów przygranicznych w czasie pokoju.

"W czasie pokoju materiały pozostają w specjalnie wyznaczonych miejscach składowania. Zapewnia to dostępność terenu dla mieszkańców i gospodarki, a jednocześnie umożliwia Siłom Zbrojnym RP szybkie rozmieszczenie zapór we właściwym czasie i we właściwym miejscu" – poinformował Sztab Generalny Wojska Polskiego.

Polska szykuje się na najgorsze. Możemy nie zdążyć na czas

Defense Express ocenia jednak, że "to, co ponad dwa lata temu bardzo dobrze i kompleksowo wyglądało na slajdach polskich wojskowych, w rzeczywistości zamieniło się w tworzenie zapasów".

Defense Express zauważa, że transport materiałów będzie dopiero pierwszym etapem całej operacji. Następnie konieczne będzie ustawienie zapór przeciwpancernych, montaż elementów schronów, rozwinięcie zasieków z drutu kolczastego, przygotowanie pól minowych oraz wykonanie pozostałych przeszkód terenowych przewidzianych w projekcie.

"Ile to zajmie czasu – nie wiadomo. Do transportu trzeba doliczyć czas potrzebny na ustawienie samych zapór, budowę schronów, rozwinięcie drutu kolczastego, rozmieszczenie min, a być może także wykopanie okopów i rowów przeciwpancernych" – czytamy.

Polski plan obronny może zawieść. Ukraińcy widzą ogromne ryzyko

Ponadto ukraińscy analitycy mają wątpliwości, czy obecna koncepcja Tarczy Wschód została dostosowana do doświadczeń płynących z wojny w Ukrainie, gdzie coraz większą rolę odgrywają drony i systemy bezzałogowe. "Co więcej, całkiem możliwe, że Polska nadal realizuje właśnie ten plan, bez uwzględnienia zmian dotyczących obrony przed dronami" – oceniają.

W ich opinii największym ryzykiem może być nie brak materiałów, lecz czas potrzebny na ich wykorzystanie. "Najważniejsze jest to, że wygląda na to, iż w Warszawie nie dostrzega się ryzyka, że po prostu może zabraknąć czasu, aby z przygotowanych materiałów zbudować tę linię obrony" – podsumowuje Defense Express.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jakub Laskowski
Jakub Laskowski

Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.

Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińcy ostrzegają Polskę przed najgorszym. Możemy nie zdążyć na czas »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj