Baobab-K to jeden z najnowocześniejszych systemów inżynieryjnych opracowanych przez polski przemysł zbrojeniowy. Docelowo armia ma otrzymać 35 pojazdów, które są zdolnych do szybkiego stawiania rozległych pól minowych i przekazywania ich dokładnych współrzędnych do systemów dowodzenia.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o przekazaniu dwóch pojazdów minowania narzutowego Baobab-K do 16. Pułku Saperów. To pierwsze egzemplarze nowego systemu, który rozpoczyna służbę w Wojsku Polskim.
Pierwsze Baobaby trafiły do polskiej armii. Saperzy zyskali potężną broń
Dostawa otwiera realizację kontraktu podpisanego w czerwcu 2023 roku. Umowa obejmuje zakup 24 pojazdów na podwoziu ciężarówki Jelcz P882.53 w układzie 8x8 wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Jej wartość wynosi około 510 mln zł, a dostawy mają zostać zrealizowane w latach 2026-2028.
Pod koniec maja podpisano również aneks finansowany z programu SAFE, dzięki któremu zamówienie zwiększono o kolejne 11 pojazdów. Oznacza to, że do 2030 roku polskie wojsko ma dysponować łącznie 35 systemami Baobab-K. Nowe pojazdy zastąpią systemy Kroton, które od blisko 20 lat odpowiadają za minowanie narzutowe w polskiej armii.
Baobab-K powstał w ramach projektu badawczo-rozwojowego realizowanego przez konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Liderem projektu była Huta Stalowa Wola, a w jego opracowaniu uczestniczyły także Jelcz, BZE Belma oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej.
Sześć modułów i 600 min przeciwpancernych. Tak zbudowano Baobab-K
System został zaprojektowany do automatycznego stawiania lekkich, średnich i ciężkich przeciwpancernych pól minowych. Początkowo wykorzystywał podwozie Jelcz 662D.43, jednak w kolejnych etapach programu zastąpiono je nowocześniejszym Jelczem P882.53.
Cały proces odbywa się w sposób zautomatyzowany. Komputer pokładowy sam oblicza parametry rozmieszczenia min, uwzględniając prędkość pojazdu i ustawienie wyrzutni. Dane dotyczące położenia pola minowego są zapisywane na mapach cyfrowych i mogą zostać przesłane drogą radiową do wyższych szczebli dowodzenia. Miny można również zaprogramować tak, aby po określonym czasie uległy samolikwidacji.
Baobab-K obsługuje dwuosobowa załoga składająca się z kierowcy–mechanika oraz dowódcy pełniącego funkcję operatora systemu. Żołnierze pracują w opancerzonej kabinie wyposażonej m.in. w cyfrową mapę, system łączności Fonet, radiostację UKF RRC 9311AP oraz system nawigacji GPS.
Pojazd wyposażono także w system samoobrony Obra z ośmioma głowicami detekcyjnymi i ośmioma wyrzutniami granatów dymnych. Najważniejszym elementem systemu jest sześć modułów wyrzutni z 20 lufami, mieszczących kasety z minami przeciwpancernymi. Łącznie Baobab-K może przewozić i rozmieścić jednorazowo aż 600 min przeciwpancernych MN-123 produkowanych przez bydgoską Belmę.
Baobab-K sieje miny. Tworzy śmiertelną pułapkę w 22 minuty
Rozstawienie pełnego pola minowego zajmuje około 22 minut. Miny są wyrzucane na odległość od 30 do 90 m od poruszającego się pojazdu, a długość utworzonego pola może sięgać nawet 1800 m przy prędkości pracy wynoszącej od 5 do 25 km/h. Załadunek kompletu amunicji trwa około 30 minut i odbywa się z wykorzystaniem zintegrowanego dźwigu HIAB.
Wprowadzenie Baobabów-K do służby oznacza kolejny etap modernizacji wojsk inżynieryjnych. Po zakończeniu dostaw armia będzie dysponowała nowoczesnym systemem pozwalającym szybko tworzyć zapory minowe, zapewniając ich pełną cyfrową ewidencję i integrację z systemami dowodzenia.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.
