Forsal logo

Małe i średnie firmy przestają napędzać polską gospodarkę a ta traci główne atuty: dobre kadry i niskie koszty

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
dzisiaj, 13:03
Polskie firmy MŚP muszą ruszyć z innowacjami. Inaczej gospodarkę czeka stagnacja i pułapka średniego rozwoju, gdy prosta przewaga kosztów i kadr uległa wyczerpaniu.
Polskie firmy MŚP muszą ruszyć z innowacjami. Inaczej gospodarkę czeka stagnacja, gdy prosta przewaga kosztów i kadr uległa wyczerpaniu./Forsal.pl
Firmy inwestują mniej niż dekadę temu. Za chwilę możemy odczuć to wszyscy. W ciągu ostatnich 10 lat nakłady inwestycyjne polskich firm finansowanych z zysku spadły o 12 proc. a w sektorze MŚP, nawet o 17 proc. – wynika z analiz Pekao. Sygnałów alarmowych, które powinny dać do myślenia, jest więcej.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda wciąż bardzo dobrze. Choć w I kwartale 2026 roku PKB Unii Europejskiej i strefy euro otarło się o techniczną recesję, to Polska z wynikiem 3,4 proc. rdr wypadła na tle swoich sąsiadów wręcz wyśmienicie. Na horyzoncie pojawia się jednak coraz więcej sygnałów ostrzegawczych. Bank Światowy obniżył naszą prognozę wzrostu w przyszłym roku do 2,7 proc, a część ekonomistów szacuje, że deficyt budżetowy – rekordowy w UE – zbliży się do 7 proc. Niepokojący jest również istotny spadek inwestycji, który może dodatkowo osłabić pozycję naszych przedsiębiorstw na globalnej mapie.

Firmy wrzucają wsteczny bieg

Zgodnie z danymi zawartymi w raporcie Banku Pekao „Fundacje Rodzinne w Polsce. Trzy lata nowego modelu sukcesji”, rodzime firmy są coraz mniej skłonne do reinwestowania wypracowanych środków w dalszy rozwój. Dowód? W latach 2021–2025 relacja nakładów inwestycyjnych do nadwyżki finansowej w podmiotach prywatnych spadła do 46 proc., podczas gdy jeszcze dekadę temu wynosiła 58 proc. W sektorze MŚP, który w największym stopniu odpowiada za rozwój gospodarki i tworzenie nowych miejsc pracy, ten spadek inwestycji jest jeszcze bardziej widoczny – w ciągu dekady wyniósł on 17 proc. To o 10 proc. więcej niż w przypadku dużych polskich i zagranicznych przedsiębiorstw. To oznacza, że dystans między nimi pogłębia się.

Znikają przewagi jakimi dysponowały firmy z Polski, jak koszty i kadry

Konsekwencje tych decyzji są już widoczne w strukturze polskiej gospodarki. Po latach systematycznego wzrostu liczba dużych firm z polskim kapitałem, mogących konkurować za granicą zaczęła maleć – w 2025 roku było ich mniej niż przed pandemią COVID-19. To zła informacja, bo to duże firmy dysponują największym zapleczem finansowym i kompetencyjnym, są najbardziej innowacyjne i stwarzają szanse na zbudowanie globalnie rozpoznawalnych marek.

- Od lat obserwujemy, że to one realizują najbardziej zaawansowane projekty technologiczne, a to przecież w oparciu o nie buduje się dzisiaj przewagę kosztową czy produktową - mówi Magdalena Grzesik-Kucharska, ze Scalo, firmy specjalizującej się w outsourcingu IT, działającej od lat również na rynkach zagranicznych.

Dobra sytuacja rynkowa w ostatnich latach uśpiła wiele przedsiębiorstw. W dłuższej perspektywie może to prowadzić nie tylko do obniżenia konkurencyjności rodzimych firm, lecz także stać się czynnikiem destabilizującym w obliczu dynamicznego rozwoju AI w nadchodzących latach. Od kondycji firm zależy liczba miejsc pracy, wysokość wynagrodzeń oraz poziom życia. Niestety, bez inwestycji sytuacja przedsiębiorstw będzie się w kolejnych latach istotnie pogarszać. Warto zauważyć, że polska gospodarka przez lata rozwijała się głównie dzięki przewadze kosztowej, dostępności pracowników oraz napływowi środków unijnych. - Ten model stopniowo się wyczerpuje, co pokazują m.in. ostatnie zwolnienia w krakowskich centrach usług wspólnych. Relatywnie proste procesy realizowane w takich miejscach mogą być dziś z powodzeniem obsługiwane przez bardziej efektywne kosztowo centra, a w jeszcze większym stopniu – przez rozwiązania oparte na AI. Dlatego musimy szukać sposobów na tworzenie wartości dodanej, rozwijać zaawansowane i innowacyjne produkty, których nie oferują inni – podkreśla Radosz, ekspert ds. ulg proinnowacyjnych w Euro-Funding Polska,

Firmy powinny się skupić wokół tworzenia innowacji a nie outsourcingu operacji

Wspomniane zwolnienia w krakowskim sektorze usług biznesowych i wspólnych objęły ok. 4600 stanowisk w ponad 30 firmach. Biorąc pod uwagę skalę całego rynku, to niewiele, ale krakowskie zwolnienia to papierek lakmusowy tego, co dzieje się w gospodarce i będzie działo w kolejnych latach.

Rośnie znaczenie osób, które rozumieją szeroko pojęty kontekst biznesowy, które potrafią podejmować decyzje, pracować z interesariuszami i funkcjonować w środowiskach regulowanych. -Sama znajomość technologii przestaje być wystarczająca - komentuje Anna McLaughlin, ze StoneX, firmy z sektora finansowego, obecnej na krakowskim rynku od 2018 r. I dodaje: - Obecną sytuację postrzegamy jako naturalną korektę po okresie bardzo dynamicznego wzrostu w branży technologicznej. Wiele firm dostosowuje dziś swoje struktury do bardziej realistycznych prognoz biznesowych. Kraków nie przestaje być atrakcyjny zmienia się jedynie sposób, w jaki firmy z niego korzystają. Coraz mniej chodzi o skalę i koszt, a coraz bardziej o jakość, kompetencje i wpływ na biznes – kontynuuje ekspertka.

Potwierdza to Przemek Zakrzewski, dyrektor krakowskiego Korporacyjnego Centrum Technologicznego ABB, jednego z największych ośrodków R&D - Sztuczna inteligencja przyspiesza kolejną falę transformacji cyfrowej. Technologia pozwala dziś realizować zadania szybciej, taniej i na niespotykaną wcześniej skalę, a miejsce wykonywania pracy, przestaje mieć znaczenie. W efekcie przewagi oparte wyłącznie na niższych kosztach pracy stopniowo tracą na wartości. Dlatego polskie firmy powinny skupić się na tworzeniu i wdrażaniu technologii, które realnie wspierają biznes. Coraz większe znaczenie ma umiejętność przekuwania badań, wiedzy i innowacji w praktyczne rozwiązania, szczególnie w obszarze deeptech. - tłumaczy ekspert z szwajcarskiego koncernu.

To właśnie połączenie nauki i przedsiębiorczości będzie decydować o konkurencyjności gospodarki w najbliższych latach – wskazuje. I jako dowód na unikalne kompetencje polskich inżynierów przytacza globalną decyzję ABB o wartej 100 mln zł rozbudowie zakładu w Przasnyszu produkującego rozdzielnice dla europejskich sieci energetycznych i centrów danych oraz kontrakt, w ramach którego zakład w Aleksandrowie Łódzkim dostarczy silniki i napędy do największego projektu geotermalnego na świecie zlokalizowanego w amerykańskie stanie Utah.

Gospodarka w fazie przełomu to moment gdy firmy muszą postawić na zmiany

Niestety, firm tworzących technologie, które znajdują odbiorców za granicą, jest relatywnie niewiele. Według danych Pekao, internacjonalizacja prywatnych polskich przedsiębiorstw znacząco spowolniła. Odsetek średnich firm - eksporterów jest niższy niż w 2022 r. a udział w przychodach wynosi zaledwie 13,3 proc. A to i tak o ponad połowę więcej niż w przypadku firm małych.

Dobra informacja jest taka, że pomimo wysokiej zmienności globalnej koniunktury, część polskich firm planuje w najbliższych latach szeroko zakrojone inwestycje. Z przeprowadzonego na przełomie kwietnia i maja badania ABB wynika, że 35 proc. przedsiębiorstw chce zwiększyć nakłady inwestycyjne w latach 2026–2027, a 33 proc. deklaruje ich utrzymanie na obecnym poziomie. – Polska stoi dziś przed strategicznym wyborem. Możemy podążyć ścieżką Korei Południowej czy Tajwanu, które dzięki inwestycjom w technologię, edukację i innowacje zdołały uniknąć pułapki średniego dochodu. Możemy też powtórzyć doświadczenia krajów takich jak Argentyna czy Malezja. Ta ostatnia co prawda obecnie korzysta na trendzie „Chiny+1”, jednak przez dekady zmagała się z trudnościami w przejściu od modelu opartego na taniej produkcji do gospodarki napędzanej innowacjami. Kierunek, który wybierzemy, będzie miał kluczowe znaczenie dla długoterminowej konkurencyjności polskiej gospodarki – wskazuje Łukasz Radosz z Euro-Funding Polska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Bartosz Biskupski
oprac. Bartosz Biskupski

Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię.  Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMałe i średnie firmy przestają napędzać polską gospodarkę a ta traci główne atuty: dobre kadry i niskie koszty »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj