Trzy nowe pociski dla Ukrainy
Jak informuje dziennik "Financial Times", brytyjskie Ministerstwo Obrony zaprezentowało trzy prototypowe pociski dalekiego zasięgu rozwijane w ramach programu Project Brakestop. Za projekty odpowiadają firmy MBDA UK, MGI Engineering oraz Rotron Aerospace.
Wszystkie trzy konstrukcje pomyślnie przeszły próby przeprowadzone wiosną tego roku. Jeśli kolejne testy zakończą się sukcesem, jeden lub kilka systemów może zostać przekazanych Ukrainie do końca 2026 r.
Program Brakestop powstał po to, by stworzyć relatywnie tanią broń dalekiego zasięgu, którą można produkować szybciej i w większych ilościach niż używane obecnie pociski Storm Shadow. Spośród 27 przedsiębiorstw zainteresowanych udziałem w projekcie po serii prób na poligonie Hebrydy w Szkocji pozostały trzy finalne konstrukcje.
Tańsze, prostsze i niezależne od USA
Największą uwagę zwraca pocisk Crossbow opracowywany przez MBDA UK. Konstrukcja wykorzystuje własny system nawigacji optycznej i nie zawiera żadnych amerykańskich podzespołów.
– Swoboda działania i suwerenność były jednymi z kluczowych wymogów programu – powiedział Bill Beaumont z MBDA.
Podobną filozofię przyjęła firma MGI Engineering. Jej pocisk Tiger Shark wykorzystuje zaawansowane materiały kompozytowe wywodzące się z technologii stosowanych w bolidach Formuły 1. Dzięki temu może przenosić większy ładunek bojowy i osiągać większy zasięg.
Z kolei Rotron Aerospace postawił na konstrukcję napędzaną śmigłem. Choć rozwiązanie oznacza mniejszą prędkość, pozwala znacząco zwiększyć zasięg lotu.
Brytyjskie Ministerstwo Obrony zakłada, że nowe pociski będą produkowane w tempie około 20 sztuk miesięcznie. Koszt pojedynczego egzemplarza ma wynosić około 400 tys. funtów bez głowicy bojowej (niemal 2 mln zł). To znacznie mniej niż w przypadku wielu zachodnich systemów dalekiego zasięgu.
Nowe rakiety mają przenosić głowicę o masie około 225 kg. To mniej niż w przypadku Storm Shadow, którego głowica waży około 450 kg, jednak niższy koszt i prostsza konstrukcja mają umożliwić produkcję na znacznie większą skalę.
Brak komponentów z USA, to brak ograniczeń
Geneza programu sięga końca 2024 r., kiedy administracja USA opóźniała dostawy pocisków ATACMS i Storm Shadow oraz nie zgadzała się na ich użycie przeciwko celom położonym głęboko na terytorium Rosji. Waszyngton obawiał się wówczas eskalacji konfliktu z Moskwą.
Jak przyznali rozmówcy "Financial Times", wykorzystanie amerykańskich komponentów w Storm Shadow – między innymi elementów systemów naprowadzania oraz danych kartograficznych – niejednokrotnie ograniczało możliwość użycia tych pocisków.
– Nie chcemy, aby zgoda na użycie tej broni zależała od przebiegu jakichś negocjacji – powiedział jeden z brytyjskich urzędników.
W praktyce oznacza to, że Londyn chce zachować pełną kontrolę nad przekazywaniem uzbrojenia Ukrainie i warunkami jego użycia. Dla Kijowa może to mieć ogromne znaczenie. Pociski pozbawione amerykańskich komponentów będą znacznie mniej podatne na polityczne naciski ze strony Waszyngtonu.
To jeden z powodów, dla których zarówno Ukraina, jak i europejskie firmy zbrojeniowe coraz intensywniej pracują nad uzbrojeniem wolnym od ograniczeń związanych z amerykańskimi technologiami. Trend ten wyraźnie przyspieszył po powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu i rosnących obawach Europy o przyszłość amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
