Węgry walczą o prąd
Sytuacja wygląda dramatycznie. Poziom Dunaju na Węgrzech bije kolejne rekordy niskiego stanu wody. Jest jej tak mało, że konieczne stało się wyłączenie ogromnej elektrowni jądrowej w Paks (2000 MW), która odpowiada za ponad 40 proc. krajowej produkcji energii.
Woda z Dunaju była wykorzystywana do chłodzenia reaktorów. Od 44 lat – czyli od momentu uruchomienia elektrowni – nigdy nie było jej tak mało. Krajowy operator od kilku dni zmniejszał moc do ok. 200 MW, ale ostatecznie zdecydował o całkowitym wyłączeniu, które nastąpi w poniedziałek w ciągu dnia. Przestój potrwa do czasu, aż poziom wody wzrośnie.
Tną zużycie prądu
W tym tygodniu w wielu miejscach na Węgrzech temperatura przekroczy 40 st. C. Meteorolodzy zakładają, że pobity zostanie rekord temperatury. Premier Péter Magyar w niedzielę w telewizji RTL zapowiedział, że „najgorsze będzie najbliższe pięć dni”. Według niego konieczne będzie dobrowolne ograniczenie zużycia energii.
Rząd porozumiał się już z przedsiębiorcami. Znaczne redukcje zapotrzebowania na prąd zapowiedziały największe firmy, m.in. MOL i Audi. W sumie deklarację o ograniczeniu zużycia energii złożyło 300 dużych przedsiębiorstw, a – według lokalnych mediów – wkrótce dołączy do nich kolejnych 270. Magyar przyznał, że dzięki temu udało się „zaoszczędzić” ok. 700 MW mocy, co odpowiada pracy półtora bloku elektrowni jądrowej Paks.
Masowe ograniczenia? Na razie nie
Rząd Węgier robi wszystko, by ograniczenia nie dotknęły gospodarstw domowych. W Budapeszcie wyłączono m.in. iluminację 300 budynków, aby zmniejszyć zużycie energii. Kolejne samorządy również próbują ograniczyć zapotrzebowanie na prąd.
- Nie dojdzie do obowiązkowych ograniczeń zużycia energii przez gospodarstwa domowe. (…) Oczekujemy, że setki dużych przedsiębiorstw zużywających dużo energii będą przestrzegać dobrowolnie przyjętych ograniczeń – napisał premier Péter Magyar w mediach społecznościowych. Jednocześnie zaapelował o solidarność.
- Prosimy wszystkich współobywateli, aby w najbliższych dniach, w krytycznym okresie między godz. 17.00 a 22.00, starali się – w miarę możliwości – ograniczyć lub przesunąć zużycie prądu - dodał w komunikacie.
Magyar opublikował wpis po posiedzeniu sztabu kryzysowego, w którym uczestniczyli specjaliści z zakresu energetyki i gospodarki wodnej. Sytuację nieco poprawił fakt, że w sobotę (1 sierpnia) uruchomiono elektrownię gazową Dunamenti (360 MW), która wcześniej uległa awarii z powodu zbyt niskiego poziomu Dunaju.
Skąd Węgry mają prąd?
W ciągu dnia sytuację ratuje energetyka słoneczna. Według danych MAVIR, węgierskiego operatora systemu przesyłowego, fotowoltaika w okolicach południa zaspokaja nawet 80 proc. zapotrzebowania na energię. Gorzej jest wtedy, gdy słońca jest mniej. W godzinach wieczornych pojawia się wyraźna luka w produkcji.
Szczyt zapotrzebowania na energię na Węgrzech przypada na godziny 17.00–22.00. Wówczas kraj potrzebuje ok. 6–6,5 GW mocy, jednak krajowa produkcja – bez atomu – pozwala osiągnąć maksymalnie 2 GW. Resztę energii Węgrzy próbują importować.
Interkonektory, czyli połączenia między krajowymi systemami elektroenergetycznymi, pozwalają na import maksymalnie 3,5 GW. Nawet przy założeniu, że zostaną wykorzystane w 100 proc., energii może zabraknąć.
Dobrą wiadomością jest to, że największym dostawcą energii dla Węgier jest Słowacja. Kraj posiada dwie elektrownie jądrowe – Mochovce i Bohunice – które obecnie pracują pełną mocą. Premier Robert Fico zapowiedział, że słowackie elektrownie działają bez problemów, a jego kraj jest gotowy sprzedawać Węgrom nadwyżki energii.
Jest jednak także zła wiadomość. Drugim największym dostawcą energii jest Austria. Ze względu na niski stan Dunaju wiele tamtejszych elektrowni wodnych musiało znacząco ograniczyć lub całkowicie wstrzymać produkcję. Austria od lat wytwarzała nadwyżki energii i eksportowała je do sąsiadów, jednak obecnie musi w pierwszej kolejności zabezpieczyć własny rynek. Taka sytuacja utrzyma się do czasu, aż poziom Dunaju ponownie wzrośnie.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
