Nie trzeba być żołnierzem, żeby pracować dla wojska
– U nas nie brakuje chętnych do wojska – zapewniał przed rokiem minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Gdy jednak przyjrzymy się warunkom zatrudnienia w szeroko rozumianym sektorze obronnym, trudno się dziwić, że zainteresowanie tą branżą rośnie. Można liczyć na stabilną pracę, atrakcyjne wynagrodzenie i udział w przedsięwzięciach, które będą realizowane przez lata. Co ważne, wcale nie trzeba zakładać munduru, żeby znaleźć tu zatrudnienie.
Polska branża obronna potrzebuje dziś znacznie więcej niż żołnierzy. Za rozwojem sektora stoją duże inwestycje, rosnące zamówienia i coraz większe zapotrzebowanie na technologie. A za tym wszystkim idzie konieczność zatrudniania ludzi, którzy zaprojektują, wyprodukują, przetestują i dostarczą sprzęt, a później zadbają o jego sprawne funkcjonowanie.
O obronności jako priorytecie słyszymy od polityków niemal wszystkich ugrupowań. Nie są to zresztą wyłącznie deklaracje. Polska od lat zwiększa wydatki na ten cel, a w 2027 roku na obronność ma trafić 198,1 mld zł, czyli 4,51 proc. PKB. Tak duże nakłady oznaczają nie tylko inwestycje w bezpieczeństwo państwa, lecz także rozwój rynku, który coraz wyraźniej potrzebuje nowych pracowników.
Ofert pracy przybywa, choć na rynku ogólnie jest ich mniej
Polska nie jest pod tym względem wyjątkiem. Z analizy Indeed Hiring Lab przytoczonej przez serwis next.gazeta.pl wynika, że w kwietniu 2026 roku liczba ofert pracy publikowanych przez 25 największych europejskich firm z sektora obronnego była o 65 proc. wyższa niż średnia z 2021 roku i o 14 proc. wyższa niż rok wcześniej.
W tym samym czasie ogólna liczba ofert pracy na analizowanych europejskich rynkach była o 15 proc. niższa niż w 2021 roku. Kontrast jest wyraźny: podczas gdy w wielu obszarach pracodawcy ograniczają rekrutacje, firmy związane z obronnością zwiększają zapotrzebowanie na kadry.
Wzrost inwestycji w sektorze przekłada się więc na konkretne możliwości zawodowe. Korzystają z nich nie tylko przedsiębiorstwa produkujące uzbrojenie, ale również firmy technologiczne, przemysłowe i usługowe, które uczestniczą w realizacji zamówień dla wojska.
Polska Grupa Zbrojeniowa rekrutuje. W branży działa już setki firm
Rosnące zapotrzebowanie na pracowników widać także w Polsce. Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi obecnie rekrutację na ponad 220 stanowisk. Jednocześnie współpracuje z blisko 12 tys. prywatnych przedsiębiorstw uczestniczących w realizacji zamówień i projektów dla sektora obronnego. Te firmy również potrzebują pracowników, jeśli mają sprostać rosnącej liczbie zleceń.
Rozwój branży widać również w liczbie przedsiębiorstw. W oficjalnej bazie firm sektora obronnego, prowadzonej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, znajduje się 318 podmiotów. Są wśród nich przedsiębiorstwa oferujące produkty, technologie i usługi związane z obronnością, a także rozwiązania podwójnego zastosowania, określane jako dual use. To technologie, które mogą służyć zarówno celom cywilnym, jak i wojskowym.
Szczególnie wyraźnie zmiany widać w segmencie produkcji broni i amunicji. W Polsce zajmuje się nią 149 firm, a ich liczba rośnie. Według danych Krajowego Rejestru Sądowego w 2025 roku zarejestrowano w tej kategorii 18 nowych podmiotów, a w 2026 roku kolejnych 13.
Za rozwojem sektora idzie zatem nie tylko zwiększanie możliwości produkcyjnych istniejących zakładów. Na rynku pojawiają się także nowe firmy, które potrzebują pracowników i muszą konkurować o ich doświadczenie oraz kwalifikacje.
Jakich pracowników szuka branża obronna? Lista jest długa
Rosnąca liczba inwestycji sprawia, że firmy z sektora obronnego coraz częściej konkurują o specjalistów, którzy do tej pory pracowali w innych gałęziach przemysłu. Dla kandydatów oznacza to nowe możliwości zmiany branży, a dla pracodawców – konieczność szukania ludzi również poza tradycyjnie rozumianą zbrojeniówką.
– Dla sektora obronnego największym wyzwaniem nie jest dziś wyłącznie znalezienie osób z branżowym doświadczeniem - mówi cytowana przez next.gazeta.pl Magda Dąbrowska, prezes Grupy Progres. Równie ważne staje się pozyskiwanie pracowników z innych gałęzi przemysłu i przygotowanie ich do pracy przy projektach związanych z obronnością – dodaje.
Jak wskazuje ekspertka, znaczenie będzie miała zdolność firm do wykorzystania kompetencji zdobytych przez pracowników w innych sektorach oraz szybkiego uzupełniania ich kwalifikacji. – Firmy, które potrafią wykorzystać te transfery kompetencji i szybko uzupełniać kwalifikacje pracowników, będą miały większą szansę na zbudowanie zespołów odpowiadających potrzebom tego rynku, a te są spore – podkreśla.
Dane dotyczące rekrutacji pokazują, że potrzeby pracodawców są bardzo zróżnicowane. Od stycznia do kwietnia 2026 roku oferty związane z tworzeniem oprogramowania stanowiły średnio 14,7 proc. wszystkich analizowanych ogłoszeń. Niemal tyle samo, bo 14,6 proc., dotyczyło stanowisk dla pracowników technicznych produkcji. Kolejne 11,5 proc. ofert skierowano do inżynierów.
Oznacza to, że o pracowników potrzebnych do realizacji zamówień dla sektora obronnego rywalizują firmy z różnych branż. Znaczenie mają kompetencje związane z przemysłem, IT, logistyką i transportem. Kandydaci mogą więc znaleźć zatrudnienie nie tylko w zakładach produkujących uzbrojenie, ale także u dostawców technologii, podzespołów i usług wspierających produkcję.
Z analizy Grupy Progres wynika, że poszukiwani są między innymi operatorzy i programiści CNC, monterzy, spawacze, elektromechanicy, automatycy, technolodzy, konstruktorzy, kontrolerzy jakości, mechanicy oraz pracownicy utrzymania ruchu.
Na tym jednak lista się nie kończy. Potrzebni są również inżynierowie elektronicy, specjaliści od systemów bezzałogowych i radarów, eksperci cyberbezpieczeństwa, programiści, analitycy danych, wykwalifikowani pracownicy produkcji i serwisu, a także specjaliści zajmujący się badaniami i rozwojem (B+R).
Zbrojeniówka coraz mocniej otwiera się także na ekspertów IT oraz osoby odpowiedzialne za finanse, zakupy, kwestie prawne i zarządzanie zasobami ludzkimi. Wraz ze wzrostem produkcji i liczbą zamówień rośnie bowiem zapotrzebowanie na pracowników obsługujących cały łańcuch dostaw.
„Wraz ze wzrostem skali produkcji i zamówień rośnie też zapotrzebowanie na kadrę odpowiedzialną za sprawne funkcjonowanie całego łańcucha dostaw: logistyków, magazynierów i kierowców” – czytamy w analizie.
Nawet 20 tys. zł brutto miesięcznie. Ile można zarobić w zbrojeniówce?
Wysokie zapotrzebowanie na pracowników przekłada się na atrakcyjne wynagrodzenia. Na stanowiskach produkcyjnych w sektorze obronnym pensje wynoszą od 8 do 11 tys. zł brutto miesięcznie. Doświadczeni inżynierowie i eksperci techniczni mogą liczyć na 12–20 tys. zł brutto, a przy strategicznych projektach wynagrodzenia przekraczają 14 tys. zł brutto miesięcznie.
Najwyższe stawki dotyczą przede wszystkim osób z doświadczeniem technicznym, odpowiednimi uprawnieniami i kompetencjami, których brakuje na rynku. W praktyce oznacza to, że szczególnie cenieni mogą być specjaliści łączący wiedzę inżynierską z doświadczeniem w pracy przy zaawansowanych technologiach, produkcji lub systemach informatycznych.
Zdaniem Magdy Dąbrowskiej z Grupy Progres rozwój branży będzie oznaczał nie tylko więcej wakatów, lecz także powstawanie nowych stanowisk i specjalizacji. – Polska zbrojeniówka przestaje być zamkniętym światem, do którego trafia się tylko z określonym wykształceniem czy doświadczeniem. Dziś drzwi do tego sektora otwierają się dla znacznie większej grupy specjalistów. Nie chodzi tylko o to, żeby znaleźć ludzi do już istniejących miejsc pracy. Przy takiej skali inwestycji będą powstawały nowe stanowiska, nowe specjalizacje i nowe ścieżki wejścia do branży. Dlatego o kadry dla obronności będziemy konkurować nie tylko dziś – ta rywalizacja będzie jednym z ważnych tematów rynku pracy także w kolejnych latach – przewiduje Magda Dąbrowska, prezeska Grupy Progres.
Ekspertka zwraca uwagę również na możliwości rozwoju zawodowego. Praca w sektorze obronnym może oznaczać udział w dużych, długoterminowych projektach oraz zdobywanie kompetencji, na które zapotrzebowanie będzie rosło.
– Jednocześnie dla kandydatów jest to coraz bardziej atrakcyjna branża dająca możliwość pracy przy dużych, długoterminowych projektach i rozwijania kompetencji, na które zapotrzebowanie będzie rosło. To naturalnie przyciąga również studentów – mówi na łamach next.gazeta.pl Magda Dąbrowska.
Młodzi coraz częściej wybierają studia wojskowe. Uczelnie notują rekordy
Zainteresowanie sektorem obronnym widać już na etapie wyboru kierunku studiów. Młodzi ludzie coraz częściej decydują się na kształcenie związane z wojskiem, technologiami i bezpieczeństwem. Uczelnie wojskowe odnotowują wysoką liczbę zgłoszeń, a na części kierunków zainteresowanie wzrosło o kilkadziesiąt procent.
Wojskowa Akademia Techniczna miała w tym roku niemal 30 tys. zgłoszeń na studia wojskowe i cywilne. Liczba chętnych na poszczególne kierunki wzrosła o 30–40 proc. Przyjęto 1280 podchorążych, czyli najwięcej w historii uczelni. Łącznie w WAT kształci się niemal 10 tys. studentów, w tym około 4,5 tys. wojskowych, wylicza next.gazeta.pl. Rekordową rekrutację odnotowała również Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie. Na 213 miejsc zgłosiło się około 1400 kandydatów. Z kolei w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni nowy rok akademicki rozpoczęło 3,5 tys. studentów, w tym 169 osób na kierunkach wojskowych.
Dużym zainteresowaniem cieszy się także wrocławska Akademia Wojsk Lądowych. Naukę rozpoczęło tam około 1000 nowych osób, a łącznie studiuje i kształci się ponad 6 tys. osób, w tym ponad 3 tys. podchorążych.
Rosnąca liczba kandydatów pokazuje, że zainteresowanie obronnością nie ogranicza się do osób szukających zatrudnienia tu i teraz. Coraz więcej młodych ludzi wybiera ścieżki kształcenia, które mogą przygotować ich do pracy w sektorze wojskowym, technologicznym i przemysłowym.
Branża obronna będzie potrzebować ludzi także w kolejnych latach
Wzrost wydatków na obronność, rozwój przedsiębiorstw, rosnąca liczba zamówień i coraz większe zainteresowanie studiami wojskowymi wskazują, że sektor staje się ważnym elementem polskiego rynku pracy. Co istotne, możliwości zatrudnienia nie ograniczają się do produkcji broni i amunicji. Branża potrzebuje zarówno pracowników technicznych i inżynierów, jak i programistów, analityków, logistyków czy specjalistów odpowiedzialnych za funkcjonowanie przedsiębiorstw.
Dla kandydatów oznacza to szansę na wejście do sektora, który rozwija się dzięki długoterminowym inwestycjom i potrzebuje różnorodnych kompetencji. Dla pracodawców – coraz większą konkurencję o wykwalifikowanych pracowników.
W kolejnych latach kluczowe będzie więc nie tylko tworzenie nowych miejsc pracy, lecz także przygotowanie odpowiedniej liczby specjalistów. To od dostępności kadr może zależeć, jak szybko firmy będą w stanie zwiększać produkcję, realizować zamówienia i rozwijać technologie wykorzystywane w obronności.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
