Forsal logo

Zaczął się horror dla milionów Polaków. Przez zmianę przepisów tracą swoje oszczędności

Ten tekst przeczytasz w 16 minut
52 minut temu
Zaczął się horror dla milionów Polaków. Przez zmianę przepisów tracą swoje oszczędności
Zaczął się horror dla milionów Polaków. Przez zmianę przepisów tracą swoje oszczędności/Forsal.pl/ Wygenerowany przez AI
Oszczędzali przez lata, zaciągali kredyty, kupowali projekty domów i przygotowywali się do rozpoczęcia inwestycji. Niektórzy zdążyli już nawet uzbroić swoje działki i ogrodzić teren. Teraz okazuje się, że wszystkie te plany mogą trafić do kosza. Powód? Nowe zasady planowania przestrzennego i plany ogólne uchwalane przez gminy. Część właścicieli dowiedziała się, że ich nieruchomości znalazły się w strefach, na których nie będzie można realizować nowej zabudowy. Poszkodowani nie zamierzają jednak odpuszczać. Składają skargi, szukają pomocy prawników i zarzucają samorządom przekraczanie granic władztwa planistycznego. Jak opisuje „Portal Samorządowy”, niektórzy mówią wręcz o urzędniczej samowoli.

Od września właściciele działek znaleźli się w zupełnie nowej rzeczywistości

Dla wielu osób to scenariusz, którego jeszcze niedawno w ogóle nie brały pod uwagę. Przez lata odkładali pieniądze, zaciągali kredyty, kupowali projekty domów i gromadzili kapitał potrzebny do rozpoczęcia budowy. Działka miała być miejscem, w którym powstanie wymarzony dom. Tymczasem nowe regulacje sprawiły, że część właścicieli może mieć poważny problem z realizacją swoich planów.

Chodzi o reformę planowania przestrzennego, wprowadzoną nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2023 roku. Jej skutki stały się szczególnie odczuwalne po 31 sierpnia 2026 roku. Zakończył się wówczas kolejny termin przewidziany na uchwalenie przez gminy planów ogólnych. Od tego, czy taki dokument obowiązuje na danym terenie, zależy między innymi możliwość uzyskania nowych decyzji o warunkach zabudowy.

Dla właścicieli gruntów oznacza to istotną zmianę. Dotychczasowe przekonanie, że posiadanie działki i spełnienie określonych warunków pozwoli uzyskać tak zwaną wuzetkę, nie wystarcza już w nowej rzeczywistości prawnej. Znaczenia nabiera przede wszystkim to, jak konkretny teren został zakwalifikowany w planie ogólnym.

Wuzetka nie będzie już tak łatwa do uzyskania. Wszystko zależy od strefy planistycznej

Reforma planowania przestrzennego zmienia zasady decydowania o tym, gdzie i na jakich warunkach będzie można budować. Jednym z jej najważniejszych elementów jest podział kraju na trzynaście stref planistycznych. To właśnie ich przeznaczenie ma przesądzać o rodzaju zabudowy dopuszczalnej na określonych obszarach.

Osoby planujące budowę domu jednorodzinnego powinny zwrócić szczególną uwagę na strefę wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową jednorodzinną. To ona ma kluczowe znaczenie dla możliwości realizacji tego rodzaju inwestycji.

Co to oznacza w praktyce? Sam fakt posiadania gruntu nie daje już właścicielowi pewności, że będzie mógł postawić na nim dom. Jeżeli nieruchomość nie została objęta odpowiednią strefą albo nie spełnia warunków wynikających z nowych regulacji, uzyskanie decyzji umożliwiającej zabudowę może okazać się niemożliwe.

Skala zmian jest duża. Jak wynika z danych Geoportalu Krajowego, na które powołuje się „Portal Samorządowy”, do września plany ogólne uchwaliło 1156 spośród 2479 gmin w Polsce. Przyjęte przez rady gmin dokumenty trafiają następnie do wojewodów. Ci w ramach nadzoru prawnego sprawdzają, czy uchwały zostały podjęte zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Plan ogólny przesądza o przyszłości działki. Co trzeba sprawdzić w dokumencie?

Właściciele nieruchomości, którzy chcą wiedzieć, jakie możliwości inwestycyjne pozostają im po reformie, powinni dokładnie przeanalizować plan ogólny swojej gminy. Jak wyjaśnia portalsamorzadowy.pl, dokumenty te określają między innymi strefy planistyczne, ich oznaczenia oraz profile funkcjonalne.

To jednak nie wszystko. W planie ogólnym znajdują się również parametry dotyczące przyszłej zabudowy. Chodzi między innymi o intensywność zabudowy, dopuszczalną wysokość budynków, maksymalny udział powierzchni zabudowy oraz minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej.

Szczególnie istotne jest również sprawdzenie, czy nieruchomość została objęta obszarem uzupełnienia zabudowy (OUZ). Od 1 września 2026 roku jest to jeden z kluczowych warunków uzyskania decyzji o warunkach zabudowy na nowych zasadach.

Nie wystarczy więc sprawdzić samego przeznaczenia działki. Właściciel powinien zweryfikować również jej położenie względem wyznaczonych obszarów i parametry, które mogą ograniczać planowaną inwestycję. Dotychczasowe rozstrzygnięcia sądów administracyjnych dotyczące planów ogólnych nie dają na razie właścicielom gruntów powodów do optymizmu. Orzeczenia są korzystne dla gmin. Nie oznacza to jednak, że osoby niezadowolone ze sposobu zakwalifikowania ich nieruchomości zamierzają pogodzić się z nowymi ustaleniami.

Działka znalazła się w strefie otwartej. Właściciele zaczynają walkę w sądach

Jednym z najbardziej problematycznych rozwiązań dla właścicieli gruntów jest zaliczenie ich nieruchomości do stref otwartych (SO). To obszary, na których wykluczona jest nowa zabudowa. W praktyce oznacza to bardzo poważne ograniczenie możliwości inwestycyjnych, a dla części osób również utratę szansy na realizację planów przygotowywanych od wielu lat.

Nic więc dziwnego, że właściciele działek coraz częściej decydują się na podważanie przyjętych przez gminy rozwiązań. Skargi trafiają do sądów administracyjnych, a wiele osób liczy również na interwencję wojewodów w ramach nadzoru nad uchwałami.

O rosnącej liczbie takich spraw mówił Sebastian Witek, naczelnik Wydziału Architektury w Urzędzie Miasta Rybnika, cytowany przez „Portal Samorządowy”. Jak przyznawał, zainteresowanie kwestionowaniem planów ogólnych wyraźnie rośnie. – Przybywa skarg na plany ogólne kierowanych do sądów administracyjnych. Można się spodziewać, że wraz z uchwalaniem kolejnych planów będzie ich coraz więcej – przyznawał Witek w mediach społecznościowych.

Jednocześnie ekspert zwracał uwagę, że dotychczasowe rozstrzygnięcia nie są korzystne dla właścicieli nieruchomości. – Sądy najczęściej oddalają albo odrzucają skargi właścicieli nieruchomości. Jak dotąd żadna z takich skarg nie doprowadziła do stwierdzenia nieważności planu ogólnego – wskazywał.

To ważna informacja dla osób, które liczą na szybkie zakwestionowanie niekorzystnych zapisów. Samo skierowanie sprawy do sądu nie oznacza bowiem, że plan ogólny zostanie unieważniony, a działka automatycznie odzyska możliwość zabudowy.

NSA zabrał głos w sprawie planów ogólnych. Jest pierwsze ważne rozstrzygnięcie

Czy zapaliło się światełko w tunelu? 28 października 2026 roku zapadło pierwsze istotne rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące sporów wokół planów ogólnych gmin. Sprawa może mieć duże znaczenie dla właścicieli nieruchomości, którzy kwestionują sposób zakwalifikowania swoich działek i szukają możliwości zaskarżenia uchwał samorządów.

NSA rozpoznał skargę kasacyjną w sprawie planu ogólnego Radzionkowa (sygn. II OSK 2294/26). Uchylił postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który wcześniej odrzucił skargę właściciela nieruchomości na uchwałę dotyczącą planu ogólnego, i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Najważniejsza jest argumentacja sądu dotycząca interesu prawnego właścicieli nieruchomości. NSA wskazał, że nie można ograniczać go wyłącznie do sytuacji, w której ustalenia planu bezpośrednio zmieniają sposób korzystania z konkretnej działki. Znaczenie mogą mieć również regulacje dotyczące terenów sąsiednich, jeżeli wpływają na warunki korzystania z nieruchomości skarżącego.

To ważny sygnał dla osób, które dotychczas miały problem z wykazaniem, że uchwalony plan ogólny narusza ich interes prawny. NSA podkreślił bowiem, że prawo własności nie jest wykonywane w oderwaniu od prawnego sposobu zagospodarowania otaczającej przestrzeni.

Nie oznacza to jednak automatycznego unieważnienia planów ogólnych ani przywrócenia możliwości zabudowy działek objętych strefami otwartymi. Sprawa Radzionkowa wraca do WSA w Gliwicach, który będzie musiał ponownie rozpoznać skargę, uwzględniając stanowisko NSA.

Gmina popełniła błąd, ale czy wojewoda może przywrócić działce możliwość zabudowy?

Właściciele nieruchomości, które znalazły się poza obszarami dopuszczającymi nową zabudowę, często pokładają nadzieję w rozstrzygnięciach nadzorczych wojewodów. Liczą na to, że jeżeli uchwała o planie ogólnym zostanie unieważniona w całości lub w części, ich działki odzyskają wcześniejsze przeznaczenie i ponownie będzie można na nich budować. Ale nie jest to jednak takie proste. Nawet stwierdzenie nieważności uchwały przez wojewodę nie oznacza automatycznie, że właściciel gruntu odzyska możliwość realizacji inwestycji mieszkaniowej.

Zwracał na to uwagę Piotr Jarzyński, prawnik z Kancelarii Prawnej Jarzyński & Wspólnicy oraz wiceprzewodniczący Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej. W rozmowie z „Portalem Samorządowym” wyjaśniał, że samo wyeliminowanie uchwały z obrotu prawnego nie musi oznaczać odzyskania terenów pod zabudowę przez deweloperów, gminy czy indywidualnych właścicieli nieruchomości.

Istotną przeszkodą mogą być bowiem również uwarunkowania środowiskowe. – Pamiętajmy, że w wielu miejscach na straży przeznaczenia działek stoją Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska (RDOŚ), mocno pilnujące, by w planach ogólnych zachowane zostały strefy otwarte objęte zakazem nowej zabudowy – zaznaczał prawnik.

Jarzyński przyznawał jednocześnie, że przy opracowywaniu planów ogólnych część samorządów popełniła błędy. Potwierdzają to między innymi dotychczasowe rozstrzygnięcia nadzorcze wojewodów. Nie oznacza to jednak, że każda wadliwa uchwała doprowadzi do zmiany przeznaczenia działek.

– Jednak nawet, jeżeli nastąpił błąd, ale mający charakter proceduralny – wskutek którego wojewoda stwierdzi np. nieważność części planu ogólnego – to dokument ten wróci do gminy, która w nowej uchwale tenże błąd proceduralny poprawi. Nie oznacza to wcale, że nagle działki ze stref otwartych staną się terenami przeznaczonymi na przykład pod zabudowę mieszkalną – wyjaśniał Piotr Jarzyński.

Właściciele gruntów muszą więc liczyć się z tym, że nawet korzystne dla nich rozstrzygnięcie nadzorcze nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Gmina może bowiem poprawić zakwestionowane zapisy, ale nie musi zmieniać samego przeznaczenia nieruchomości.

Unieważnienie planu ogólnego nie przywróci dawnego studium

Jest jeszcze jeden problem, który może przekreślić nadzieje właścicieli działek na powrót do wcześniejszych zasad planowania przestrzennego. Chodzi o studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, które przed reformą stanowiły jeden z podstawowych dokumentów określających politykę przestrzenną gmin.

Część właścicieli zakłada, że jeżeli plan ogólny zostanie unieważniony, ich nieruchomości wrócą do przeznaczenia wynikającego z wcześniejszego studium. Rozumowanie wydaje się proste: skoro uchwała o planie ogólnym przestanie obowiązywać, powinien powrócić poprzedni stan prawny.

Tak się jednak nie stanie. Studia zachowywały moc do dnia wejścia w życie planu ogólnego w danej gminie, ale nie dłużej niż do 31 sierpnia 2026 roku. Po tej dacie wygasły z mocy prawa. Oznacza to, że nawet stwierdzenie nieważności uchwały o planie ogólnym nie przywróci ich obowiązywania.

Na ten problem też zwracał uwagę Piotr Jarzyński. Prawnik podkreślał, że właściciele nieruchomości nie mogą zakładać, iż unieważnienie nowego dokumentu automatycznie oznacza powrót do wcześniejszych ustaleń planistycznych.

Ekspert zastrzegał również, że ponowne uchwalenie przez radę gminy lub miasta poprawionego planu ogólnego nie musi oznaczać korzystnej zmiany dla właścicieli działek. Nawet jeżeli wcześniejsza uchwała zostanie zakwestionowana, nieruchomości znajdujące się w strefach otwartych wcale nie muszą zostać przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową. Dla tych, którzy liczą na odzyskanie możliwości budowy domu, to jedna z najważniejszych informacji. Unieważnienie planu ogólnego nie oznacza bowiem cofnięcia wszystkich zmian wprowadzonych przez reformę.

Dla właściciela działki oznacza to przede wszystkim jedno: czas

Co w takim razie oznacza unieważnienie uchwały o planie ogólnym dla osoby, która chce wybudować dom lub zrealizować inwestycję na posiadanym gruncie? Przede wszystkim konieczność uzbrojenia się w cierpliwość. Jak wskazywał Piotr Jarzyński, wyeliminowanie z obrotu prawnego uchwały może doprowadzić do powtórzenia części procedury planistycznej. To z kolei oznacza odsunięcie w czasie momentu, w którym będzie wiadomo, jakie inwestycje można zrealizować na danym terenie.

Gmina musi ponownie przeanalizować dokument i usunąć stwierdzone nieprawidłowości. W dalszym ciągu będzie przy tym zobowiązana do uwzględnienia stanowisk odpowiednich instytucji, w tym organów ochrony środowiska.

Dla właściciela nieruchomości oznacza to niepewność i wydłużenie całego procesu. Nawet jeżeli uda mu się wykazać, że przy uchwalaniu planu popełniono błąd, nie ma gwarancji, że ostatecznie jego działka zostanie przeznaczona pod zabudowę.

Ekspert podkreśla, że kontrola legalności uchwał jest konieczna, a samorządy powinny usuwać wszelkie nieprawidłowości. Trzeba jednak odróżnić ocenę zgodności dokumentu z prawem od rozstrzygania o tym, jakie przeznaczenie powinna mieć konkretna nieruchomość. – Kontrola legalności uchwały jest potrzebna, a błędy trzeba usuwać. Taka kontrola odpowiada jednak na pytanie, czy plan ogólny przyjęto zgodnie z prawem, a nie na pytanie, jakie przeznaczenie ma mieć konkretna nieruchomość – wyjaśniał prawnik.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Właściciel może bowiem wygrać spór dotyczący błędów proceduralnych, a mimo to nadal nie uzyskać możliwości wybudowania domu na swojej działce.

Strefa otwarta nie może być urzędniczym „koszykiem” na niewygodne działki

Na jeszcze jeden istotny aspekt nowych regulacji zwracał uwagę dr Andrzej Zabojski, specjalizujący się w prawie budowlanym i planowaniu przestrzennym, autor bloga PrawoWymaga.pl. Jego wypowiedź przytaczał „Portal Samorządowy”. Prawnik przypomina, że strefa otwarta oznacza zakaz nowej zabudowy. Jest to zatem jedno z najbardziej dotkliwych ograniczeń prawa własności, jakie może zostać wprowadzone w planie ogólnym.

Nie oznacza to jednak, że gmina nie ma prawa wyznaczać takich obszarów. W ramach władztwa planistycznego samorząd może decydować o przeznaczeniu terenów, ale nie może robić tego w sposób dowolny i automatyczny.

Ekspert zwraca uwagę, że strefa otwarta nie powinna służyć jako rozwiązanie rezerwowe dla wszystkich nieruchomości, których nie udało się zakwalifikować do pozostałych stref. – Gmina ma prawo ją wyznaczać, bo mieści się to w jej władztwie planistycznym. Nie może tego jednak robić automatycznie. Strefa otwarta nie jest kategorią rezerwową, do której trafia wszystko, czego nie zaliczono do innych stref. Jak każda strefa, wymaga uzasadnienia, a im głębsza ingerencja we własność, tym mocniejsze musi być to uzasadnienie – komentował dr Zabojski dla „Portalu Samorządowego”.

To ważny głos w dyskusji o granicach uprawnień samorządów. Właściciele działek coraz częściej wskazują bowiem, że ich nieruchomości zostały zakwalifikowane do stref otwartych mimo istniejącej infrastruktury, dostępu do drogi publicznej czy sąsiedztwa zabudowy mieszkaniowej.

Właściciele pokazują swoje działki i nie kryją oburzenia. „Czyżby ślepota urzędnicza?”

O tym, jak duże emocje wywołuje reforma planowania przestrzennego, świadczą wpisy publikowane w mediach społecznościowych. Na grupie Plany Ogólne Gminy – Polska właściciele nieruchomości dzielą się swoimi historiami, pokazują mapy i opisują sytuacje, w których ich zdaniem gminy nie uwzględniły rzeczywistego charakteru posiadanych działek.

Zarzuty są poważne. Autorzy wpisów twierdzą, że granice władztwa planistycznego samorządów zostały w wielu przypadkach przekroczone. Niektórzy mówią wręcz o urzędniczej samowoli i wskazują, że ich nieruchomości znalazły się w strefach otwartych mimo spełniania wielu warunków, które przemawiałyby za możliwością zabudowy.

Jak cytuje wpisy z grupy „Portal Samorządowy”, jeden z właścicieli opisuje sytuację dwóch działek, które zostały objęte strefą otwartą pomimo istniejącego uzbrojenia i dostępu do drogi. „Dwie z moich działek zostały objęte strefą otwartą z zakazem zabudowy, pomimo uzbrojenia, dostępu do drogi publicznej i sąsiedniej zabudowy po drugiej stronie ulicy” – czytamy w cytowanym wpisie.

Inny właściciel opisuje jeszcze bardziej zaskakującą sytuację. Jego działka jest już częściowo uzbrojona i ogrodzona, a mimo to w projekcie planu ogólnego została zakwalifikowana jako teren wyłączony z nowej zabudowy. Tymczasem w bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się budynki mieszkalne i biurowe. „Mam działkę już częściowo uzbrojoną i ogrodzoną, ale trafia do projektu planu ogólnego jako strefa otwarta! Tymczasem na sąsiedniej działce jest willa, a dalej biurowiec. Wszystkie te inwestycje są nad rzeczką, zajmują prawie całość działki. Tam dostają WZ pozytywne, a mnie się odpowiada odmownie. (…) Czyżby ślepota urzędnicza?” – irytuje się użytkownik grupy Plany Ogólne Gminy – Polska.

Takie historie pokazują, dlaczego część właścicieli nie zamierza zaakceptować nowych ustaleń bez walki. Dla nich nie jest to wyłącznie spór o zapisy w urzędowym dokumencie. Chodzi o nieruchomości, na które często przeznaczyli oszczędności całego życia, a także o plany dotyczące przyszłości swoich rodzin.

Stary dom stoi na działce, ale nowego nie można wybudować. Właściciel pyta o przepisy

Problemy nie dotyczą wyłącznie osób, które dopiero zamierzają rozpocząć budowę. Wątpliwości mają również właściciele nieruchomości z istniejącą zabudową. Jeden z użytkowników grupy Plany Ogólne Gminy – Polska opisuje sytuację działki, na której znajduje się stary, rozpadający się dom. Nieruchomość została zakwalifikowana do strefy zagrodowej, ale nie znalazła się w obszarze uzupełnienia zabudowy (OUZ). W konsekwencji właściciel obawia się, że nie będzie mógł zrealizować nowej inwestycji.

Zadaje więc bardzo konkretne pytanie: czy może rozebrać stary budynek i postawić w jego miejscu nowy dom? A może przepisy uniemożliwią mu nawet realizację nowej zabudowy na działce, na której od lat stoi już budynek mieszkalny?

To kolejny przykład problemów, które pojawiają się w związku z nowymi zasadami planowania przestrzennego. Właściciele nieruchomości próbują ustalić, jakie możliwości pozostają im po wejściu w życie planów ogólnych, a niejednoznaczność sytuacji dodatkowo zwiększa poczucie niepewności.

Powstał obywatelski poradnik. Właściciele chcą wiedzieć, jak zaskarżyć plan ogólny

Rosnąca liczba pytań i skarg sprawia, że właściciele nieruchomości coraz intensywniej szukają informacji o możliwościach obrony swoich praw. Na grupie Plany Ogólne Gminy – Polska opublikowano również materiał zatytułowany „Obywatelski poradnik – jak skutecznie zaskarżyć plan ogólny gminy”, o czym informuje portalsamorzadowy.pl.

Sam fakt powstania takiego opracowania pokazuje, jak duże jest zapotrzebowanie na praktyczną wiedzę dotyczącą nowych regulacji. Właściciele chcą wiedzieć, jak analizować zapisy planów, na co zwracać uwagę i w jakich sytuacjach mogą zakwestionować decyzje podejmowane przez samorządy.

Dla wielu z nich skarga do sądu lub wojewody staje się ostatnią szansą na zakwestionowanie rozwiązań, które mogą na lata ograniczyć możliwość korzystania z posiadanej nieruchomości.

Jakie błędy popełniają gminy? Lista nieprawidłowości jest długa

Problemy związane z planami ogólnymi nie są wyłącznie efektem niezadowolenia właścicieli działek. Nieprawidłowości pojawiają się również w samych dokumentach przygotowywanych przez samorządy.

Sebastian Witek, naczelnik Wydziału Architektury w Urzędzie Miasta Rybnika, przeanalizował na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” ponad 60 rozstrzygnięć nadzorczych wojewodów dotyczących planów ogólnych. Z jego analizy wynika, że gminy popełniały różnego rodzaju błędy, które mogą mieć wpływ na legalność przyjmowanych dokumentów.

Wśród najczęściej wskazywanych nieprawidłowości znalazły się niewłaściwe określenie minimalnego udziału powierzchni biologicznie czynnej, błędy przy wyznaczaniu obszarów uzupełnienia zabudowy (OUZ), a także naruszenia zasad wyznaczania stref wielofunkcyjnych z zabudową mieszkaniową lub zagrodową. Zastrzeżenia dotyczyły również nieprawidłowości w prowadzeniu konsultacji społecznych oraz nieuwzględnienia obowiązku ochrony udokumentowanych złóż kopalin.

Lista ta pokazuje, że problemy z planami ogólnymi są znacznie szersze niż samo wyznaczanie stref otwartych. Wątpliwości dotyczą zarówno parametrów przyszłej zabudowy, jak i sposobu prowadzenia procedur planistycznych czy uwzględniania ograniczeń wynikających z ochrony środowiska i zasobów naturalnych.

Dla właścicieli nieruchomości oznacza to, że warto dokładnie przeanalizować nie tylko końcowe przeznaczenie działki, ale również sposób przygotowania i uchwalenia całego dokumentu. To właśnie wykazane nieprawidłowości mogą stać się podstawą dalszych działań prawnych.

Jedno jest pewne. reforma planowania przestrzennego dopiero pokazuje, jak daleko mogą sięgać jej konsekwencje. Dla części właścicieli oznacza konieczność zmiany planów, dla innych wieloletni spór z gminą, a dla samorządów – dodatkową pracę związaną z kontrolą i poprawianiem przyjętych dokumentów. Najbliższe rozstrzygnięcia sądowe mogą przesądzić o tym, jak w kolejnych latach będzie wyglądała walka o możliwość zabudowy działek.

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZaczął się horror dla milionów Polaków. Przez zmianę przepisów tracą swoje oszczędności »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj