Odmowa mandatu oznacza sprawę w sądzie
Jak opisywał bezprawnik.pl, kierowca nie musi przyjmować mandatu wystawionego przez funkcjonariusza. Może odmówić jego przyjęcia, a wtedy sprawa trafia do sądu. To istotna różnica z punktu widzenia punktów karnych. W przypadku przyjęcia mandatu punkty są wpisywane do ewidencji. Przy odmowie nie dzieje się to automatycznie. Punkty mogą zostać przypisane dopiero po prawomocnym rozstrzygnięciu sądu, w którym kierowca zostanie uznany za winnego.
Nie oznacza to jednak, że kierowca, który przyjął mandat, może później po prostu zmienić zdanie i skierować sprawę do sądu. Przyjęty mandat kredytowany staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego odbioru. Istnieje możliwość złożenia, w terminie siedmiu dni, wniosku o uchylenie prawomocnego mandatu. To jednak zupełnie inna procedura, zarezerwowana dla ściśle określonych przypadków. Nie należy jej traktować jako zwykłego odwołania od przyjętego mandatu.
Punkty karne trafiają do swoistej „poczekalni”
Mechanizm jest więc stosunkowo prosty. Przyjęcie mandatu powoduje wpisanie punktów do ewidencji. Odmowa przyjęcia mandatu sprawia natomiast, że ich sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta do czasu zakończenia postępowania. Punkty nie przepadają. Można powiedzieć, że trafiają do pewnego rodzaju „poczekalni”. Do momentu prawomocnego zakończenia sprawy nie są uwzględniane przy ustalaniu aktualnego stanu konta kierowcy.
Dla osoby, która ma już na koncie dużą liczbę punktów, może to mieć znaczenie. Jeżeli kolejny mandat spowodowałby przekroczenie granicy 24 punktów, odroczenie momentu ich formalnego dopisania może pozwolić kierowcy uniknąć natychmiastowego przekroczenia limitu. Nie oznacza to jednak, że problem znika.
Czy postępowanie sądowe może dać kierowcy czas?
Właśnie długość postępowania jest jednym z elementów, które mogą mieć znaczenie dla kierowcy. Jak wskazywał bezprawnik.pl, sprawy sądowe mogą trwać miesiącami, a bardziej skomplikowane postępowania jeszcze dłużej. Wiele zależy od charakteru konkretnej sprawy oraz obciążenia sądu.
W czasie oczekiwania na prawomocne rozstrzygnięcie może dojść do wygaśnięcia wcześniej naliczonych punktów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami punkty karne są usuwane po upływie 12 miesięcy od uiszczenia grzywny. To właśnie dlatego odmowa przyjęcia mandatu może w niektórych sytuacjach dać kierowcy dodatkowy czas. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że postępowanie będzie trwało wystarczająco długo. Sąd może bowiem rozstrzygnąć sprawę znacznie szybciej.
Kurs redukujący punkty też ma swoje ograniczenia
Dodatkowy czas można było dotychczas wykorzystać również na udział w szkoleniu organizowanym przez wojewódzki ośrodek ruchu drogowego. Kurs redukujący punkty można odbyć raz na sześć miesięcy, a jego ukończenie pozwala zmniejszyć ich liczbę o sześć. Od 3 czerwca tego roku obowiązują jednak bardziej rygorystyczne zasady.
Nie wszystkie punkty można już zredukować w ramach szkolenia. Z takiej możliwości wyłączono najpoważniejsze wykroczenia drogowe. Chodzi między innymi o znaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości, niebezpieczne wyprzedzanie czy rażące naruszenia zasad bezpieczeństwa dotyczących pieszych.
Samo szkolenie nadal więc funkcjonuje, ale jego możliwości są ograniczone. Kierowca, który dopuścił się najpoważniejszych naruszeń, nie może zakładać, że dzięki kursowi bez problemu zmniejszy liczbę wszystkich zgromadzonych punktów.
„Gra na czas” nie oznacza uniknięcia odpowiedzialności
Odmowa przyjęcia mandatu może więc w określonych okolicznościach odsunąć w czasie moment, w którym punkty zostaną uwzględnione na koncie kierowcy. Jeżeli postępowanie będzie trwało odpowiednio długo, w międzyczasie część wcześniej naliczonych punktów może wygasnąć.
Nie można jednak traktować tego rozwiązania jako sposobu na uniknięcie odpowiedzialności za wykroczenie. Skierowanie sprawy do sądu oznacza bowiem realne ryzyko poniesienia wyższych kosztów. Grzywna orzeczona przez sąd może być wyższa od mandatu, którego przyjęcia kierowca odmówił. Do tego dochodzą koszty postępowania.
W niektórych sprawach mogą one sięgać nawet kilku tysięcy złotych, szczególnie jeśli konieczne jest powołanie jednego lub kilku biegłych. Po zmianach dotyczących kursów redukujących punkty zmniejszyły się również możliwości późniejszego „wyczyszczenia” konta. Części punktów nie będzie można bowiem usunąć poprzez ukończenie szkolenia.
W praktyce odmowa przyjęcia mandatu nadal może więc w pewnych przypadkach dać kierowcy dodatkowy czas, ale nie jest rozwiązaniem, które gwarantuje uniknięcie konsekwencji związanych z przekroczeniem limitu.
Były policjant: „No nie tak to działa”
Wokół odmowy przyjęcia mandatu narosło przy tym sporo mitów. Jeden z nich dotyczy przekonania, że skierowanie sprawy do sądu może automatycznie oznaczać wieloletnie oczekiwanie na rozstrzygnięcie.
Były policjant drogówki zwraca uwagę, że rzeczywistość nie zawsze wygląda w ten sposób. – Do sądu trafia wniosek o ukaranie kierowcy. Można by wywnioskować, że mandat i co najwyżej nałożona w drodze mandatu karnego kwota, na przykład 1000 zł, zostanie najwyżej „odblokowana” po kilku latach. No nie tak to działa – tłumaczy były policjant drogówki.
Jak podkreśla, sama odmowa przyjęcia mandatu jest prawem kierowcy, ale oznacza rozpoczęcie postępowania sądowego. – Z chwilą odmowy przyjęcia mandatu karnego, do czego każdy ma prawo, do sądu kierowany jest wniosek o ukaranie kierowcy – podkreśla.
Na tym jednak koszty się nie kończą. Kierowca musi liczyć się zarówno z grzywną określoną przez sąd, jak i kosztami postępowania. Jak zaznacza były policjant, kara orzeczona przez sąd w praktyce często jest wyższa niż mandat proponowany wcześniej przez funkcjonariusza. Do tego mogą dojść wydatki związane z udziałem biegłych. Mogą one sięgać nawet kilku tysięcy złotych, zwłaszcza jeśli w sprawie powołano jednego lub kilku biegłych.
Nie każda sprawa ciągnie się latami
Były policjant zwraca również uwagę na jeszcze jedną kwestię. Przekonanie, że po odmowie przyjęcia mandatu kierowca automatycznie zyskuje kilka lat, nie znajduje potwierdzenia w każdym przypadku.
– Nie każdy kierowca mieszka w dużym mieście, gdzie postępowanie toczy się latami. W miastach powiatowych, a właśnie w takim mieszkam i tam pełniłem służbę, to maksymalnie kilka miesięcy. W skomplikowanych sprawach przy udziale biegłych sądowych i konieczności wykonania dodatkowych czynności może się to wydłużyć. Ale zwykłe wykroczenia, jakimi najczęściej jest przekroczenie dozwolonej prędkości jazdy czy korzystanie z telefonu podczas jazdy, to idzie błyskawicznie, bo to banalnie proste sprawy – konkluduje były policjant drogówki.
Odmowa przyjęcia mandatu pozostaje więc legalną możliwością, z której kierowca może skorzystać, gdy nie zgadza się z zarzutem. W określonej sytuacji może również sprawić, że punkty związane z mandatem nie zostaną od razu uwzględnione na jego koncie. Nie należy jednak zakładać, że każda taka sprawa będzie trwała miesiącami czy latami albo że pozwoli w każdym przypadku „uciec” przed limitem 24 punktów.
Po zmianach przepisów dotyczących redukcji punktów możliwości manewru są dodatkowo mniejsze. Kierowca, który znajduje się blisko granicy, musi więc brać pod uwagę nie tylko sam czas trwania postępowania, ale również jego możliwy wynik, koszty oraz ograniczenia dotyczące późniejszego zmniejszania liczby punktów.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
