Sąsiad żąda wycięcia brzozy. Czy właściciel musi się zgodzić?
Drzewo rośnie na prywatnej działce, jest zdrowe i nie zagraża bezpieczeństwu, ale część jego korony wystaje poza ogrodzenie, liście spadają na sąsiedni trawnik, a w okresie kwitnienia pyłki dostają się do pobliskich domów. Sąsiad domaga się wycinki, podczas gdy właściciel uważa, że nie ma powodu pozbywać się drzewa tylko dlatego, że komuś przeszkadzają naturalne procesy związane z jego wzrostem.
Ważne
Prawo własności nie daje jednak pełnej swobody w korzystaniu z nieruchomości. Art. 144 Kodeksu cywilnego zobowiązuje właściciela do powstrzymywania się od działań zakłócających korzystanie z sąsiednich nieruchomości ponad przeciętną miarę, wynikającą z ich społeczno-gospodarczego przeznaczenia i stosunków miejscowych.
Nie ma przy tym ogólnego przepisu określającego, w jakiej odległości od płotu można posadzić brzozę, jak wysoka może urosnąć ani ile liści wolno jej zrzucać na cudzy ogród. Przy ocenie uciążliwości znaczenie mają warunki panujące w okolicy, wielkość nieruchomości, usytuowanie drzewa oraz rzeczywisty wpływ jego obecności na możliwość korzystania z sąsiedniej posesji. W dzielnicy pełnej starych drzew zacienienie i opadające liście będą oceniane inaczej niż w przypadku niewielkiego ogrodu, do którego przez znaczną część dnia niemal nie dociera słońce.
Jeśli sąsiad uważa, że dopuszczalna granica została przekroczona, może wystąpić z roszczeniem na podstawie art. 144 w związku z art. 222 § 2 Kodeksu cywilnego. Sam nie ma prawa nakazać wycinki, ale może żądać przed sądem ograniczenia uciążliwości, a w uzasadnionych okolicznościach również usunięcia drzewa.
Brzozy pyliły i zaśmiecały ogród. Sąd odmówił nakazania wycinki
Przed Sądem Rejonowym w Toruniu toczył się spór, w którym właściciele sąsiednich nieruchomości żądali usunięcia brzóz i modrzewia. Drzewa miały zacieniać posesje, zrzucać duże ilości liści i kwiatostanów, nadmiernie pylić, a ich rozbudowane korzenie utrudniać uprawę roślin. Sąsiedzi obawiali się również, że ze względu na rozmiary mogą się przewrócić.
Właściciele nie chcieli wycinać drzew. Jeszcze przed procesem deklarowali gotowość przycięcia gałęzi, pod warunkiem że prace nie zagrożą ich konstrukcji. Powodowie oczekiwali jednak całkowitego usunięcia roślin, a sprawa wymagała przeprowadzenia oględzin i zasięgnięcia opinii biegłego.
Specjalista ocenił, w jakim stopniu drzewa rzeczywiście wpływają na sąsiednie posesje. Ustalił, że brzozy pylą przez około miesiąc, a opadanie liści jest naturalnym, wieloetapowym procesem. Zwrócił również uwagę na inne źródła zacienienia. W przypadku jednej z działek znacznie większy cień niż brzoza rzucał sąsiedni budynek, a za część problemów odpowiadała roślinność rosnąca także na posesjach powodów.
Biegły uznał również, że na spornej części jednej z działek nadal można prowadzić uprawy, a drzewa nie były jedyną przyczyną zawilgocenia elewacji, na które skarżyli się mieszkańcy.
Wyrokiem z 11 grudnia 2017 r., sygn. I C 2003/15, Sąd Rejonowy w Toruniu oddalił powództwo. Wcześniej, w trakcie postępowania właściciele przeprowadzili cięcia koron, ograniczając ich rozrost i usuwając gałęzie przechodzące nad sąsiednie nieruchomości. Po przeprowadzonych cięciach nie stwierdził podstaw do nakazania całkowitego usunięcia drzew, uwzględniając zarówno ograniczenie wcześniejszych uciążliwości, jak i naturalny charakter sezonowego pylenia oraz opadania liści.
Sąsiedzi wygrali sprawę o drzewa. Dwie topole trzeba było wyciąć
Inaczej zakończył się wieloletni konflikt o dwie topole rozpatrywany przez sądy w Gliwicach. Drzewa osiągały około 20 metrów wysokości, a ich pnie znajdowały się zaledwie 1,2 i 5,6 metra od granicy sąsiedniej działki. Podczas silnego wiatru korony wyginały się, po wichurach w ogrodzie sąsiadów pojawiały się połamane gałęzie, a jesienią znaczne ilości liści i owocostanów.
Mieszkańcy skarżyli się także na rozrastające się korzenie, zacienienie posesji i utrudnienia związane z pielęgnacją roślin. Szczególnie dotkliwie odczuwali je na działce mającej nieco ponad 600 metrów kwadratowych, sąsiadującej ze znacznie większą nieruchomością właścicieli topoli.
Sąd rejonowy początkowo oddalił jednak żądanie wycinki. Uznał, że opadanie liści i innych części roślin jest naturalnym skutkiem obecności drzew, a część zgłaszanych obaw nie została wystarczająco udowodniona. Powodowie złożyli apelację, a Sąd Okręgowy w Gliwicach zmienił wyrok 13 listopada 2014 r., sygn. III Ca 1155/14, nakazując usunięcie obu topoli.
Ważne
O wycince przesądziły nie tylko rozmiary drzew, ich położenie w pobliżu niewielkiej posesji i oddziaływanie korzeni, ale przede wszystkim zły stan zdrowotny, przejawiający się m.in. wypróchnieniami i oznakami zgnilizny.
Brzoza pyli, sąsiad ma alergię. Czy choroba daje prawo do żądania wycinki?
Dla osoby uczulonej na pyłki brzozy okres kwitnienia może oznaczać kilka tygodni nasilonych dolegliwości. W takim wypadku sąsiad może próbować powoływać się na stan zdrowia, przedstawiać dokumentację medyczną i wskazywać, w jaki sposób obecność brzozy wpływa na jego codzienne funkcjonowanie. Sama diagnoza alergii nie wystarcza jednak do uzyskania sądowego nakazu wycinki, ponieważ przy stosowaniu art. 144 k.c. ocena dopuszczalnych uciążliwości opiera się przede wszystkim na obiektywnych warunkach panujących w danym otoczeniu, a nie wyłącznie na indywidualnej wrażliwości mieszkańca.
Pojawia się również problem pochodzenia pyłków. Brzozy są roślinami wiatropylnymi, a ich alergeny mogą docierać do nieruchomości z drzew rosnących przy ulicach, w parkach czy na odleglejszych posesjach. Bliskość konkretnego drzewa może zwiększać miejscowe narażenie na pyłki, lecz jego wycięcie nie gwarantuje ustąpienia objawów alergii.
W sporze sądowym dotyczącym usunięcia brzozy trzeba wykazać okoliczności uzasadniające przekroczenie przeciętnej miary zakłóceń. Sąd nie musi przy tym stwierdzić szkody majątkowej, aby nakazać ograniczenie niedopuszczalnych uciążliwości. Inne wymagania obowiązują wtedy, gdy sąsiad zamiast wycinki albo obok niej domaga się pieniędzy, na przykład zwrotu kosztów leczenia.
Gałęzie brzozy przechodzą przez płot. Co może zrobić sąsiad?
Nie każdy konflikt wymaga procesu o usunięcie całego drzewa. Jeżeli gałęzie brzozy zwieszają się nad sąsiednią działką, jej właściciel może skorzystać z uprawnień przewidzianych w art. 150 Kodeksu cywilnego. Przed obcięciem gałęzi i owoców powinien jednak wyznaczyć właścicielowi drzewa odpowiedni termin na ich usunięcie. W przypadku korzeni przechodzących z sąsiedniego gruntu takiego obowiązku przepis nie przewiduje.
Ważne
Prawo do usunięcia gałęzi nie jest równoznaczne ze zgodą na dowolne okaleczenie drzewa.
Art. 87a ustawy o ochronie przyrody nakazuje prowadzenie prac w obrębie korzeni, pnia i korony w sposób najmniej szkodzący roślinie. Przewiduje również zasadniczy limit usuwania gałęzi wynoszący 30 proc. korony, która rozwinęła się w całym okresie życia drzewa, z określonymi ustawowo wyjątkami.
Limit ten nie ma zastosowania do wszystkich drzew. Art. 87a ust. 6 odsyła do kategorii wymienionych w art. 83f ust. 1, obejmujących między innymi drzewa na nieruchomościach osób fizycznych, gdy cel prac nie jest związany z działalnością gospodarczą. Znaczenie tego wyłączenia analizował Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w wyroku z 16 czerwca 2020 r., sygn. II SA/Rz 1451/19, dotyczącym administracyjnej odpowiedzialności za nadmierne przycięcie drzew. Brak zastosowania ustawowego limitu w danej sytuacji nie wyłącza jednak odpowiedzialności na innych podstawach prawnych, w tym za uszkodzenie cudzego drzewa.
Drzewo uszkodzi dom sąsiada. Kto zapłaci i czy właściciel odpowiada za alergię?
Posiadanie drzewa wiąże się z obowiązkiem reagowania na zagrożenia wynikające z jego stanu, ale właściciel nie odpowiada automatycznie za każdą złamaną gałąź czy szkodę, którą ktoś wiąże z roślinnością na jego działce.
Zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego ten, kto z własnej winy wyrządza drugiemu szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia. Przy odpowiedzialności na tej podstawie trzeba wykazać zawinione zachowanie lub zaniechanie, szkodę oraz odpowiedni związek przyczynowy między nimi.
Jeżeli właściciel wie, że pień drzewa jest poważnie uszkodzony, a konary grożą złamaniem, lecz przez długi czas nie podejmuje żadnych działań, może ponosić odpowiedzialność za szkody wynikające z zaniedbania. Inaczej oceniana będzie sytuacja, w której prawidłowo utrzymywane, zdrowe drzewo zostanie uszkodzone wskutek wyjątkowego i niemożliwego do przewidzenia zjawiska atmosferycznego.
Również proces o wycinkę może okazać się kosztowny, niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia. W sprawie toruńskiej sąd oddalił żądanie usunięcia brzóz, ale zobowiązał ich właścicieli do solidarnej zapłaty 646,59 zł wydatków na opinię biegłego. Taką samą kwotą obciążył jednego z powodów, odstępując jednocześnie od obciążenia powodów kosztami zastępstwa procesowego należnymi pozwanym.
Sąd zastosował art. 102 Kodeksu postępowania cywilnego, biorąc pod uwagę przebieg konfliktu. W uzasadnieniu zwrócił uwagę, że obie strony deklarowały chęć polubownego zakończenia sporu, lecz ich zachowanie przyczyniało się do jego przedłużania i zwiększania wydatków.
Właściciel, który chce uniknąć zarzutów dotyczących zagrożenia bezpieczeństwa, może wcześniej zamówić ocenę dendrologiczną. Pisemna opinia specjalisty, dokumentacja fotograficzna oraz zalecenia dotyczące pielęgnacji będą przydatne, jeśli sąsiad zakwestionuje stan drzewa. Prywatna ekspertyza nie zastąpi jednak opinii biegłego powołanego przez sąd ani nie rozstrzygnie samodzielnie, czy uciążliwości przekraczają granicę określoną w art. 144 k.c.
Nakaz wycinki drzewa a przepisy o ochronie przyrody. Czy potrzebne jest zgłoszenie?
Nawet po uzyskaniu wyroku nakazującego usunięcie brzozy trzeba ustalić, jakie obowiązki wynikają z ustawy o ochronie przyrody. Orzeczenie sądu cywilnego nie zastępuje wymaganego zgłoszenia ani zezwolenia, jeśli konkretne drzewo podlega takim procedurom.
Na nieruchomościach stanowiących własność osób fizycznych, gdy wycinka nie jest związana z prowadzeniem działalności gospodarczej, zamiar usunięcia brzozy trzeba co do zasady zgłosić właściwemu organowi, jeżeli obwód pnia na wysokości 5 cm od ziemi przekracza 50 cm.
Urząd ma 21 dni od doręczenia zgłoszenia na przeprowadzenie oględzin, a następnie 14 dni od ich wykonania na ewentualne wniesienie sprzeciwu. Po bezskutecznym upływie terminu na sprzeciw można przystąpić do wycinki zgodnie z ustawą, pamiętając, że zgłoszenie traci aktualność, jeśli drzewo nie zostanie usunięte w ciągu sześciu miesięcy od oględzin. Osobne ograniczenia mogą wynikać z ochrony zabytków, szczególnych form ochrony przyrody oraz przepisów chroniących gatunki zwierząt, w tym ptaki i ich miejsca rozrodu.
Ważne
Przed wycięciem wieloletniej brzozy trzeba sprawdzić nie tylko jej obwód i położenie, ale też ewentualne dodatkowe ograniczenia obowiązujące na danym terenie. Samo żądanie sąsiada, nawet wielokrotnie ponawiane, nie uprawnia do usunięcia drzewa z cudzej nieruchomości.
Źródła:
Ochrona zadrzewień – Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, wyrok Sądu Rejonowego w Toruniu z 11 grudnia 2017 r., sygn. I C 2003/15, wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 13 listopada 2014 r., sygn. III Ca 1155/14, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z 16 czerwca 2020 r., sygn. II SA/Rz 1451/19.
Podstawa prawna:
Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, ustawa z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.
Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego.

