Forsal logo

500 zł mandatu i 12 punktów karnych za korzystanie z nawigacji. W weekend posypią się mandaty

mandat, punkty karne, policja, Wszystkich Świętych, nawigacja
500 zł mandatu i 12 punktów karnych za korzystanie z nawigacji. W weekend posypią się mandaty/Shutterstock
Przed Wszystkimi Świętymi na drogach pojawi się więcej policyjnych patroli. Kierowcy muszą przygotować się na objazdy, zamknięte ulice i zmiany organizacji ruchu w okolicach cmentarzy. W takich sytuacjach nawigacja bywa nieoceniona, ale korzystanie z niej może skończyć się wysokim mandatem. Policja przypomina o przepisie, który wielu kierowców wciąż kojarzy wyłącznie z rozmowami telefonicznymi.

Od piątku 30 października do poniedziałku 2 listopada trwają działania „Znicz 2026”. Funkcjonariusze będą kontrolować kierowców na głównych trasach i w rejonach cmentarzy, gdzie spodziewany jest szczególnie duży ruch. Nawet dobrze znana droga może w tych dniach prowadzić przez objazd. Wystarczy wtedy odruchowo sięgnąć po telefon, żeby sprawdzić trasę, i narazić się na 500 zł mandatu oraz 12 punktów karnych.

Mandat za korzystanie z nawigacji. Policja wyjaśnia, kiedy grozi kara

Samo używanie nawigacji podczas prowadzenia samochodu jest dozwolone. Problem zaczyna się, gdy kierowca bierze telefon do ręki i sprawdza na nim przebieg trasy. Policjanci wyraźnie wskazują, że korzystanie z mapy w telefonie podczas jazdy jest zabronione, jeśli kierowca trzyma urządzenie w dłoni. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości 500 zł i 12 punktów karnych.

Podstawą jest art. 45 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który zabrania kierującemu pojazdem „korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku”. Choć przepis może kojarzyć się przede wszystkim z prowadzeniem rozmowy, zakaz obejmuje również korzystanie z innych funkcji telefonu. Chodzi między innymi o pisanie wiadomości, przeglądanie internetu czy obsługiwanie aplikacji.

Kierowca może narazić się na mandat nawet wtedy, gdy jedynie śledzi trasę na wyświetlaczu telefonu trzymanego w dłoni. Policja traktuje takie zachowanie jako korzystanie z urządzenia. Dotykanie ekranu ani prowadzenie rozmowy nie są do tego konieczne.

Czy samo trzymanie telefonu wystarczy do mandatu? Sąd zwrócił uwagę na szczegół

Co jednak w sytuacji, gdy kierowca trzyma telefon w ręku, ale w ogóle z niego nie korzysta? Wbrew pozorom odpowiedź nie jest tak oczywista. Sąd Rejonowy w Wągrowcu w uzasadnieniu wyroku z 29 grudnia 2015 r. (sygn. II K 672/15) wskazał, że samo trzymanie telefonu bez używania jego funkcji nie wystarcza do stwierdzenia naruszenia zakazu. Sprawa dotyczyła wypadku drogowego, a jednym z analizowanych zagadnień było korzystanie z telefonu przez kierowcę.

W uzasadnieniu sąd odniósł się również do bardziej rygorystycznej linii orzeczniczej obecnej w niektórych wyrokach. Przywołał m.in. przykład kierowcy „drapiącego się telefonem po głowie”, którym inny sąd obrazował bardzo szeroką interpretację zakazu korzystania z telefonu podczas jazdy. Sąd w Wągrowcu nie podzielił jednak tak restrykcyjnego podejścia.

Ważne

Orzecznictwo nie jest jednak w tej kwestii całkowicie jednolite, a odpowiedzialność kierowcy zależy od ustalenia okoliczności zdarzenia.

Telefon na czerwonym świetle lub w korku. Tu również można dostać mandat

Niektórzy kierowcy wykorzystują oczekiwanie na zielone światło, żeby szybko sprawdzić wiadomości lub zmienić trasę. Policja ostrzega, że zatrzymanie samochodu wynikające z sytuacji na drodze nie daje automatycznie prawa do korzystania z telefonu trzymanego w dłoni.

Takie stanowisko przedstawili między innymi policjanci z Sulęcina w komunikacie z 9 lipca 2026 r. Wskazali, że zakaz obowiązuje również podczas oczekiwania na zmianę świateł oraz w korku.

Podobną interpretację przyjął Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w wyroku z 11 kwietnia 2017 r. (sygn. XI W 5824/16). Sprawa dotyczyła kierowcy, który rozmawiał przez telefon trzymany w ręku podczas postoju przed sygnalizatorem. Sąd uznał go za winnego wykroczenia, wskazując, że oczekiwanie na zielone światło pozostaje elementem uczestnictwa w ruchu drogowym.

Choć interpretacja pojęcia „podczas jazdy” była przedmiotem sporów prawnych, kierowca powinien liczyć się z możliwością ukarania także podczas postoju w korku czy na skrzyżowaniu.

Akcja „Znicz 2026”. Policjanci zapowiadają wzmożone kontrole

W okresie Wszystkich Świętych na drogach będzie więcej funkcjonariuszy. Komenda Główna Policji zapowiedziała kontrole prędkości, trzeźwości, przestrzegania pierwszeństwa przejazdu oraz sposobu przewożenia pasażerów. Do działań skierowano także oznakowane i nieoznakowane radiowozy wyposażone w wideorejestratory oraz patrole korzystające z laserowych mierników prędkości.

W ogólnopolskich komunikatach dotyczących akcji „Znicz 2026” nie wskazano odrębnych kontroli korzystania z telefonów. Policjanci mają jednak reagować na wykroczenia i niebezpieczne zachowania kierowców. W pobliżu cmentarzy dodatkowym utrudnieniem będą czasowe zmiany organizacji ruchu. Część ulic zostanie zamknięta, na innych pojawią się zakazy wjazdu i ruch jednokierunkowy. Wskazówki nawigacji mogą więc rozmijać się z aktualnym oznakowaniem.

Najlepiej sprawdzić trasę jeszcze przed wyjazdem i umieścić telefon w uchwycie. Przepisy dopuszczają korzystanie z nawigacji w takiej formie, a komunikaty głosowe dodatkowo ograniczają konieczność spoglądania na ekran. Jeśli konieczna jest zmiana trasy, najlepiej zatrzymać samochód w dozwolonym miejscu. Szukanie objazdu z telefonem w ręku może kosztować znacznie więcej niż kilka minut postoju.

Podstawa prawna:

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. 2024 poz. 1251)

Źródło: forsal.pl
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Krzysztof Rybak
Krzysztof Rybak

Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUE: Stare auto zamiast naprawić trzeba będzie oddać na złom? Nowe przepisy zmienią zasady sprzedaży używanych części, a naprawy mogą zdrożeć »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj