Była strona PO przejęta. Pojawiło się tam sporo… specyficznego humoru
W nocy z czwartku na piątek w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się kolejne posty, potwierdzające, że była oficjalna strona Platformy Obywatelskiej (funkcjonująca wcześniej pod adresem platforma.org) została przejęta. Choć w tej sytuacji można powiedzieć, że był to atak, to ostatecznie całość jest w sieci odbierana bardziej jako internetowy żart, aniżeli poważny incydent związany z cyberbezpieczeństwem.
Osoby, które włamały się na ową stronę dodały tam m.in. nowego przewodniczącego ugrupowania. Obok Donalda Tuska pojawiła się tam postać niejakiego Kamila Kovalenko. Jest to fikcyjna postać-mem funkcjonująca w mediach społecznościowych od jakiegoś czasu. Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy ów postać została wykorzystana, bo wcześniej była skutecznym sposobem robienia sobie żartów z polityków i dziennikarzy, którzy nie weryfikowali informacji znajdowanych w sieci.
Poza tym na stronie widniało kilka przerobione zdjęcie premiera Tuska oraz kilka typowo wulgarnych lub nieprawdziwych wpisów, przypisywanych wspomnianej wcześniej fikcyjnej postaci. Choć aktualnie strona została przywrócona do normy, a całość odbierana jest jako niezbyt wybredny żart, tak niektórzy zwracają uwagę na zupełnie inną kwestię, która może (a nawet powinna) wzbudzać niepokój.
Czego uczy nas przypadek włamania na stronę PO
Choć całość można traktować jako niezbyt wybredny i mało szkodliwy żart, tak sam fakt iż ktokolwiek był w stanie włamać się na stronę jednej z największych partii w Polsce jest po prostu niepokojący. Może być to bowiem wina słabych i przestarzałych zabezpieczeń lub nieaktualnego CMS-a, a więc systemu do zarządzania treściami.
Często wystarczy jedna tego rodzaju luka, żeby uzyskać dostęp do wielu kluczowych elementów strony internetowej. W opisywanym przypadku służyło to niewybrednym żartom. Gdyby jednak był czymś poważniejszym, mógł potencjalnie doprowadzić do sporych problemów nie tylko samą partię, ale przede wszystkim internautów odwiedzających stronę.
Choć sama strona od jakiegoś czasu była nieaktualna, a teraz przekierowuje ona na nowszą stronę KO, tak nadal trochę trudno przejść z tym do porządku dziennego. W końcu, warto podkreślić to jeszcze raz, mowa o oficjalnej stronie jednej z dwóch największych partii w Polsce. Jeśli tam zabezpieczenia da się obejść w celu robienia sobie żartów, to obawy o bezpieczeństwo innych, znacznie poważniejszych stron czy serwisów wydają się jak najbardziej uzasadnione.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

